Archive

Listopad 2017

Browsing

William Shakespeare – najwybitniejszy dramaturg i poeta, człowiek, który wzruszył serce i umysł samej królowej angielskiej Elżbiety I – córki króla Henryka VIII z Tudorów i Anny Boleyn – a także entuzjastów teatru całego świata. A mnie zauroczyły nie tylko Jego tragedie i komedie, lecz także Jego piękne „Sonety” w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Oto  moje skromne – literackie przemyślenia wyrażone wierszem…

On czy Ona?

Czytałam ci ja w przeszłości
Shakespeare’a sonety
I ciągle dumam nad tym
Czy są dla kobiety
Bo gdzieś pomiędzy wierszami
Jakby dla ochłody
Przemyka się mężczyzna
Niebiańskiej urody
Kim jest ów anioł
Co słodycz poecie darował
Starość i młodość czyniąc równymi
Może to druh
Co przyjacielowi w czułej misji
Pomoc ofiarował
Gdy samotność ciężarem
Stawała się poecie
A może
wedle prostej zasady myślenia
Kochankiem był
Nikt nie zgadnie
Bo dla udziwnienia związku
Świat swoje zrobił
W szkatule czasu
I słów zamykając prawdy tajemnicę
Rzuciwszy w niewolę przemijania
Oczerniającą plotkę
Dziwnego kochania
Spychając w potrzask obmowy
Dwie niewinne dusze
A może jednak przemilczę te fakty
Przecież wiedzieć nie muszę.
Danuta Schmeling
Vide: fot.priv
 

Po rewolucji na mojej stronie, wzmógł się we mnie większy apetyt na czynne pisanie.  Uwierzyłam w siebie i w swoje nowe umiejętności,  i nie  prawię – jak wcześniej bywało – magicznych zaklęć, by coś na blogu się nie popsuło lub nie daj Boże,  złośliwie nie zapisało…  A wszystko to za sprawą mojego mentora  – niezwykłego człowieka, który instruował mnie, jak wykorzystywać technologię komputerową  na WordPressie tak, by pisanie było łatwiejsze, przyjemniejsze, a co najważniejsze  – dla oka  bardziej atrakcyjne. Chociaż nie wzbraniałam się długo przed blogową rewoltą, to jednak, choćby się waliło, paliło – nie zmienię zdania, w sprawie KOMPUTERA:  on  zawsze będzie dla mnie czarną magią.

Wiem, że w moim „słusznym” wieku,  jak kiedyś ktoś zauważył – powinno się zmieniać pieluchy wnukom, a nie z uporem maniaka łamać tę polską – społeczną zasadę i zajmować się blogiem. Na dodatek: nie jak inne na medialnym topie… Ale tak naprawdę nic mnie to nie obchodzi; nie dla „topu” tu jestem, tylko dla Państwa
i dla siebie – przyjemności pisania, której nikt mi nigdy nie zabierze… Jedynie śmierć, która kiedyś – oby nie nagle! – zakończy mój romans z życiem, Państwem
i literaturą. Póki co żyję i zapraszam do czytania. A będzie kontrastowo, bo życie to smutek i radość, beznadzieja i nadzieja! Miłego czytania.

 

WIERSZE NA ZAKŁADKĘ – emocyjne

1.

Do Ciebie mówię – Marii Gruszce – Treścińskiej

Było nas trzy: Ty, ona i ja.
A nieopodal nas
ogród pełen wiśni i porzeczek,
nasza babcia pełna radości i dumy,
jej trzy córki i jedyny syn.
Bóg
od ślimaków,
bezdomnych wróbli,
motyli, ciem
i aniołów stróżów, i ludzi
trzymał nad nami –
jak nad całym światem –
pieczę.
Błogosławił,
nie dając siostrzanej
miłości rozejść się po kościach.

Tobie
nawet dał więcej:
męża, co kochał Cię
jak w filmach.
A potem było już tylko z górki.

Szczęście oplotło Cię i jego,
biorąc w niewolę,
której nie baliście się,
pomnażając ludzkie dobro.

Czarno-białe fotografie
z albumu starego jak świat
potwierdzają Waszą miłość.

Z naszej trójki
pozostało nas teraz dwie.
Dopisek:
Kuzynów – pięciu.
Ale Oni to inna opowieść.

Podolska babcia,
nasze ciotki i Twój mąż, i ojciec
są tam, gdzie słońce kąpie się w chmurach.
Ty też odeszłaś cicho i bezszelestnie,
i modlisz się teraz z Nimi o nas,
byśmy na ziemi zasłużyli w oczach Boga na niebo
bez obawy, że marne szanse.

Mario
z dziecięcych wspomnień,
siostro wujeczna –
w moim sercu nie ma krateru.
Nie wypełnia go pustka:
szara, beznadziejna, nijaka.
Pozostałaś w jego jądrze skromną
i milczącą jak Oni –
udomowione ptaki,
którym śmierć podcięła skrzydła.

28 listopada 2017 r.

2.

Świat lubi płakać…

Nie pisz wierszy,
gdy tęsknoty za rymem nie czujesz.
Gdy w głowie myśli uciekają
od regułek wiązanej mowy.

Zostaw przędzę słów
z kołowrotkiem Mojrom:
Kloto, Lachesis i Atropos,
niech przędą. Bądź rozsądny,
nie ufaj przypadkowi.
Pamiętaj!
Nikt nie doceni poety wariata,
co od rymów świadomie ucieka.
Świat lubi płakać rytmem i melodią,
klauzulowymi słowami –
wyobraźnią człowieka.

29 listopada 2017 r.

Vide: fot. priv.

Dzięki mojemu synowi – Tomaszowi – na moim blogu hula wiatr,  zacinając nowinkami. Wierzę, że nowa szata graficzna pozwoli Państwu pełniej i piękniej czerpać przyjemność z czytania mojej poezji.  A Tobie, Tomaszu –  bardzo dziękuję!

POEZJA  – zwrotu do adresata – LIRYCZNA

1.

Pytając, nie błądzę

– Kim jestem?
– Moim synem.

– Kim jesteś Ty?
– Kobietą z nieba rodem. Matką.
– Owocem grzechu Adama i Ewy.
– A kim jest On?
– Bogiem – Ojcem, ojców!

 

 

2.

Wiersz o Nim

Tomasz, twoje imię!
Cokolwiek byś nie pomyślał,
noszę je w sercu,
dzieląc miłość na dwie sylaby.

Tomasz, twoje imię!
Czas wyrył je złotymi zgłoskami  na pulpicie życia.

Choć jesteś z Nią,
bo matka to nie dziewczyna,
każdą z liter Twojego imienia –
wierszem i błogosławieństwem czczę
i kocham, i tak  już zawsze będzie.

3.

Mówiłeś…

Mówiłeś do mnie:
Mamo, jestem Twoim cieniem –
apostołem miłości
ze skrzydłami opuszczonymi do ziemi.

A ja mówiłam Ci:
Tomaszu, jestem Twoją matką,
której Bóg pozwolił być aniołem bez skrzydeł…

 

28 listopada 2017 r.

 

Vide: fot. priv.

 

 

 

Witam Państwa na nieco zmienionym blogu. Ponoć szata graficzna wpływa na wyobraźnię odbiorców, dlatego postanowiłam wraz z moim synem, niezastąpionym Tomaszem, „ucharakteryzować” stronę w taki sposób, by Ocal słowa – wierszem i prozą zyskała na „urodzie” i swoim nowym wyglądzie. Może się Państwu spodoba?

P O E Z J A – moralnego niepokoju – ŚRODKOWOEUROPEJSKA

1.

KRZYK

Ratujmy ludzkość
Niepokorny świat
Wartości które w nas
płowieją i giną
Bo rozrywa je na strzępy
Silny zachodni
Dziejowy wiatr

Nie dajmy sobie wmówić
Że czarne zło to białe dobro
A białe dobro to czarne zło
Bo nie jesteśmy ciemną hołotą
Niech roztropność
Z miłością czystą jak łza
Kieruje losem człowieka
Byśmy nie wdepnęli
Naiwnie w psie odchody
I wpadli po kolana w błoto

27 listopada 2017 r.

Vide. fot. priv.

Co zrobić, gdy miłość zdradziła? Wziąć się w garść i zadbać o siebie. Niewiele, a jednak niewiarygodnie dużo. Nie ma sensu rozpamiętywać tego, co było. Obwiniać siebie o niezawinione lub zawinione, bo to nie była prawdziwa miłość!

UWAGA!
Wiersz poświęcony komuś, kto wygrał z samym sobą, kto myślał, że stare jest lepsze i dozgonne. Życzę wszystkim porzuconym, by zmienili swoją rzeczywistość, tak jak On… By schowali się pod parasolem kolejnej szansy na miłość i nowe.

P O E Z J A

DESZCZ

Już nie spadasz głową w dół.
Wiatr nie policzkuje Cię siłą huraganu.
Rozwijasz się,
wzlatując powyżej siebie.
Nic już nie rozrywa Twego serca.
Nie kaleczy od wewnątrz.
Nowa miłość przewartościowała życie.
Słowa równe czynom już nie bluźnią ani dniom,
ani nocom.
Nawet nienawiść zawisła na suchej gałązce czasu.

Z lotu jaskółki wszystko wydaje się być inne –
Ty jesteś odmieniony.
Mądrzejszy o kilka ziaren prawdy.
Kilkanaście kropel łez
wymieszanych ze strugami deszczu.
Znów wygrałeś z niepogodą,
bo Ona podała Ci czerwony parasol.

Danuta Schmeling

 

Zawsze lubiłam przyglądać się ludziom w parku, na ulicy – gdziekolwiek – i tak mi pozostało do dzisiaj. Jestem wścibska? Nie, ależ skąd! Jestem ciekawa ludzi, bo w każdym z nich jest jakaś tajemnica: piękna, brzydoty, szczęścia i fatalnych porażek. Kocham ludzi, których siwa skroń, zmarszczki na twarzy, zniszczone od pracy ręce zdradzają niejedno wydarzenie i ciekawe historie. Wtedy myślę: Czy ja doczekam ich wieku? Czy będę tak silna i dumna, jak oni, bez krzty pretensji do losu, że może nie było łatwo?
Wiem, że bycie dojrzałym nie jest bez obciążeń; że zdrowie nie domaga, a ludzie izolują się od starszych kobiet i mężczyzn, bo przecież są uciążliwi i tacy staroświeccy… A przecież ci właśnie Państwo, byli kiedyś – jak większość z nas – młodzi, dawali bliźnim radość, czyniąc ich szczęśliwymi. Dlatego wszystkim Im poświęcam dziś parę słów na moim blogu, dziękując za mądrość i mentalną – społeczną bliskość.

DSC_0714

S K Ł A D A N K I – rymowanki.

1.
Nie wstydź się
siwych skroni!
One są zwiastunem doświadczenia,
którego w młodych nie ma!

2.

Spracowane ręce
i bruzdy na twarzy,
to życia ludzkiego obrazy.
Mapy pokrętnych szlaków i dróżek pod górę.

3.

Pochylona sylwetka ciążąca do ziemi.
Oczy jak krzak zmęczeniem gorejące,
to starości oznaki,
szacunku i miłości wymagające!

4.

Uśmiech wymuszony,
serce zwalniające,
to blednącej młodości słońce.
Zmierz życia…
Początek końca!

5.
Nie bój się starości.
W niej mądrość życiowa się mieści.
To skarbnica ludzkich historii,
która miłością i dobrem się świeci.
Nęci tajemnicą.

25 listopada 2017 r.

Vide: fot.priv.

DOPISEK:

Szanowni Państwo w miesiącu grudniu 2017 roku, ukaże się w wybranych Empikach (na terenie kraju) „Antologia poetów współczesnych. Modlitwy. Trzecia Edycja”, w której znajdą się także moje skromne wiersze. W sam raz na upominek pod choinkę. Sama jestem ciekawa jej wydania.

W szkole średniej, na studiach Adam Bernard Mickiewicz i Juliusz Słowacki byli dla mnie niedoścignionym wzorem kreacji, rymu, myśli, tak jak Cyprian Kamil Norwid – mistrzem peryferyjnego geniuszu, tworzył przecież w Domu św. Kazimierza na peryferiach Paryża, poezję tak piękną, że moje serce samo wzruszało się, płacząc. Tej trójce poetów poświęcę dziś mój utwór.
Dziękuję za zainteresowanie moją stroną, szczególnie tym Czytelnikom, którzy spojrzeli na nią łaskawym okiem i sercem w ostatnim czasie, stając się jej odbiorcą i miłośnikiem. [Jest nas w sumie: 3.091 osób, co skłania mnie do wdzięczności za sympatię i czytanie mojego bloga…] Pozdrawiam.

Z A M Y Ś L A N K I – proza poetycka:

„Ocalenie”

Wystarczy zanurzyć
stalówkę wyobraźni
w kałamarzu sennych rojeń,
aby powstał pejzaż bitewnego –
twórczego pola.

Czytelnik na pewno będzie wiedział,
co poeta – uzurpator
ma na myśli,
kreśląc tytuł: Wojna!

Nie! Nie wojna – igrzyska!
Wynik jedynie słuszny: zero do zera.

Ktoś z drugiego wersu krzyknął:
Brak woli walki! Brak woli walki!

Krytyk słusznie zauważył:
Słowa pospolite
nie tworzą żadnego rymu.
Są przeciążone metaforą życia.
Strofizmem.
Ociekają bezsensem.

Rezultat:
Nie ma wygranych.
Przegranych też nie będzie.

Lud:
Kim jest wieszcz – poeta?
Poeta jest apolitycznym pacyfistą –
przewodnikiem chóru mickiewiczowych – dziadowskich ptaków.
Chce ocalić świat szeptem,
pieśnią dobrych słów i haseł – zamyśleniem.
Nie jest realistą, jest romantykiem.
Płynie czasem.
Ucieka
przed prozą turpistycznej codzienności,
pożogą zbanalizowanej pyskówki.
Wewnętrzną – karłowatą pustką.
Bluźnierczą jatką!

Ale nie jest tchórzem.
Jest poprawnym rewolucjonistą.
Marzycielem – poetą nietrwałych kreacji.
Demokratą iluzji.

24 listopada 2017 r.

Vide: fot.priv.

Człowiek – tylko z pozoru zwyczajny, tak naprawdę jest niezwyczajnym. Szczególnie, gdy spojrzymy na niego z perspektywy szarej, uciążliwej codzienności. Wszystko w nas jest piękne: ciało, dusza; czasem tylko z naszym charakterem bywa różnie, choć bardzo się nieraz staramy. Jak często? Wiele razy!
Ważne, by do skutku próbować z brzydoty uczynić piękno, ze zła – dobro, a wszystko wokół nabierze innego wymiaru: przestanie być cyniczne i wyrachowane, pozbawione dobrego gustu i smaku. Przecież chcemy by nas kochano i stawiano za wzór doskonałości – nieprawdaż?

Każdy z nas – ja i Państwo, marzy o tym, by Ci z którymi jesteśmy, byli przy nas radośni i szczęśliwi, i na odwrót; więc nie leńmy się i dajmy sobie szansę, i naszym bliskim – na szczęście…

Dopisek: Ja koryguję siebie raz na dwa tygodnie, by nie być dla ludzi uciążliwą. Ponoć z dobrym – finalnym skutkiem, czego Państwu także życzę, bo nic, co ludzkie, nie jest mi naprawdę obce!

1.

Nic nie muszę,
mogę:
uciec w groteskowość,
z wątku i osnowy stworzyć
zamotaną materię wiersza;
strofy wzmocnić męskim rymem,
bezrymowe kolaże połączyć
w naddane treści,
z miłości uczynić żeńską fanaberię.
Zrytmizować życie.

Jedynie co muszę,
to rozpłynąć się jak mgła.

18 listopada 2017 r.

2.

ZMIENIASZ SIĘ
dla mnie i dla siebie.
Jesteś miłością:
dotykiem biblijnego Boga.

PRZYJACIELEM,
co słowami,
gestami lekkimi
jak anielskie piórko
wskrzesza w człowieku
dobro czyniące dobro.

ZMIENIASZ SIĘ
dla świata i dla ludzi,
bo nic, co szlachetne,
nie jest Ci obce ani obojętne!
Co człowiecze – diamentowe,
choć ze skazą grzechu.

19 listopada 2017 r.

Vide: fot.priv.

Witam, nowych Czytelników mojego bloga i serdecznie ściskam, i pozdrawiam!
Moja pierwsza wizyta w Paryżu była dla mnie kulturowym szokiem. Miasto mnie zauroczyło, francuscy mężczyźni zaintrygowali, kultura i styl życia – rozkochały w sobie… Jak bardzo, proszę przeczytać.

IMG_0117POEZJA ZWIERCIADLANA

„SATYRYCZNIE”

1.
– Jean-Pierre!
– Oui!

– Wiesz,
że kocham Cię:
po europejsku,
paradoksalnie po miejsku,
po polsku.

– Po wiejsku?
– Nie, no coś Ty! Źle zrozumiałeś!
Po wiejsku się nie godzi,
tak kochają starcy,
a nie sercem młodzi.

– Myślałem, że jesteś dojrzała,
sercem wielka,
lecz fantazją erotyczną mała…
Zmęczona życiem!

– Co?
Tak o mnie myślałeś?
Mój drogi,
przekraczając mojej wyobraźni progi,
mężczyzna musi być na salonowe gierki gotowy,
by w przyszłości nie mieć doczepione rogi.

– Oui?
– Oui!

– Madame, jesteś okrutna.
Po europejsku i po polsku rezolutna!

– Pourguoi es-tu triste?

– Boisz się polsko-francuskiej przygody,
czy tego, że nie jesteś nazbyt dzielny i…
wyobraźnią młody?

Puenta:
Niech pytanie to zostanie na wieki otwarte,
bo jest podszyte poetyckim żartem.

27 listopada 2012 r.

Vide: fot. priv.

Dzisiaj będzie wyjątkowo prywatnie. Wiersz o mnie, mojej córce i jej francuskim mężu; naszym spotkaniu w Polsce i przyjaźni, i sympatii (miłości), jaką się szczerze obdarowujemy.

16864886_1418728288190982_2381233638962163312_n

P O E Z J A *** okolicznościowa

Dla Victora

„Karta polsko-francuskiej rozmowy”

– Czy pamiętasz Twoje pierwsze: Dobry wieczór?
– Moje: Bonsoir. Je suis… Enchantée?
– Wasze: Salut, comment vas – tu?
– Polskie – wrześniowe dni przemienione w przyjaźń?
– I Jej: Nous espérons que tu vas bien?

– A jednak pamiętasz… Excellent. Merci.
– De rien.
– Spójrz: Il pleut.

Pologne – Legnica, 15 listopada 2017 r.