Archive

Listopad 2018

Browsing
  •  Wszystkim CZYTELNIKOM  mojego bloga przesyłam pozdrowienia i dedykuję słowa tej oto piosenki. Radosnego popołudnia!
1.
W ludzkiej doli można wskazać
początek i koniec:
miłość, samotność –
dni słoneczne lub gradowo-deszczowe.
Dom bez okien, światła i drzwi
zamknięty w grobowym dole…
Ref.
Żyć póki starcza sił,
w ramiona świat cały brać!
Niech nie ominą żadnego z nas piękniejsze z chwil,
bo żyje się tylko raz!
2.
W ludzką dolę
wpisany jest jest sukces i porażka
zazdrosny podziw i złośliwa plotka.
Spacer po ziemskim padole –
miłość wystawiona na pokaz,
jak rękopisy wieszczów w Ossolińskich –
muzealnych – gablotkach.
Ref.
Żyć póki starcza sił,
w ramiona świat cały brać!
Niech nie ominą żadnego z nas piękniejsze z chwil,
bo żyje się tylko raz!
3.
W ludzkiej doli starość jest darem,
nie każdy może dotknąć jej sedna.
Wszystko zależy od przychylności Pana Boga
i konstelacji gwiazd strącanych świtem do ziemskiego,
wyobrażonego nieba –
broń Boże gorącego piekła.
Ref.
Żyć póki starcza sił,
w ramiona świat cały brać!
Niech nie ominą żadnego z nas piękniejsze z chwil,
bo żyje się tylko raz!
Danuta Schmeling
Vide: fot.pixabay
Moje macierzyństwo nauczyło mnie obowiązkowości, dyscypliny, rozsądku, dobra i empatii. Tego, co powinno być podstawą mądrego – kobiecego funkcjonowania na co dzień w świecie zdominowanym przez mężczyzn…
I choć moich troje dzieci jest już „mocno” dorosłych, miłość do nich ani przez chwilę nie przestygła, ani nie zlodowaciała. Ale nie jestem zaborczą mamą. Pozwalam im żyć po swojemu. Nie narzucam się sobą, nie krytykuję – dyskretnie kocham, jak przed laty kochałam, ciesząc się z ich sukcesów, smucąc się z życiowych potknięć i drobnych niepowodzeń… Tak samo staram się zachowywać w stosunku do ich życiowych partnerów, którzy są mi tak samo bliscy, jak moi synowie i córka. Dlaczego? Bo tak nakazuje ludzka przyzwoitość… A ja pragnę być przyzwoitą, cokolwiek to znaczy… Szczerość w relacjach ludzkich nic nie kosztuje i zawsze jest szlachetna… Wiem to, bo doświadczyłam przed laty na sobie – od spotkanych ludzi – wiele dobra i szlachetnej – bezinteresownej troski, i czułości.

Liryka osobista

 Moim dzieciom: Łukaszowi, Tomaszowi i Michalinie
Dzięki moim dzieciom
nauczyłam się kochać
Boga, anioły,
codzienność.
Pierwsze troski:
niebieskie kleksy w zeszytach,
błędy w pisaniu, liczeniu
traktować ze zrozumieniem;
bez głupiej irytacji…
Sukcesy głaskać po głowie!
Łzy z ich twarzy wycierać dyskretnie,
by świat nie widział.
A ludzie bezdusznie nie komentowali.
Radość przebywania z synami i córką
dzielić na trzy równe kawałki,
by żadne z serc
nie poczuło się gorsze.
Odrzucone
przez matczyną miłość.

Dzięki moim dzieciom
nauczyłam się żyć mądrzej,
niż kiedykolwiek wcześniej.
Oni nauczyli mnie,
jak się kocha naprawdę…

27 listopada 2018 r.

Vide: fot. pixabay

 

Kiedy zaczynałam pisać – a było to dawno, dawno temu – nie miałam pojęcia, jak wielki czeka mnie trud w poszukiwaniu własnego stylu z pominięciem norm i regułek obowiązujących w poezji. Mądrość czy przekora?  Raczej chęć zaistnienia  w poezji na własnych zasadach, bez obciążania siebie garbem naśladowania kogokolwiek. I chociaż mam świadomość „pokraczności” swoich wierszy, lubię je właśnie w takim kształcie i zwerbalizowanej formie. Uważam bowiem, że pisanie pod prąd jest o wiele bardziej ekscytujące i twórcze…, nawet jeśli niesie za sobą ryzyko niezrozumienia czy odrzucenia…Witam nowych subskrybentów strony: Ocal słowa… i serdecznie Państwa pozdrawiam.

Jestem prawdziwa

Każdego dnia błądzę,                                                                                                                                                       
bo idę przez życie na oślep.
Szukam szczęścia,
choć nie pulsuje we mnie
ciągły brak uwagi drugiego człowieka.
Pożądam dla siebie całej przestrzeni świata i wolności,
ale horyzont kartki papieru nieustanie przede mną ucieka.                                                                                        
Jak sfora bieszczadzkich wilków rozrywa mi umysł
i naiwne serce.                                                                                                   
Wtedy rozpaczliwie wołam:
Ulituj się nade mną  życie!                                                                                                                   
Boję się dróg nieodgadnionych,
nie chcę trwać w czarnej słów udręce!                                                                         
Niewola mnie przeraża,
pragnę swobody!                                                                                                                        
Ciszy i spokoju –
zwyczajnej z Bogiem i kartką papieru ugody!
 
Vide: fot.pixabay                                                                                                
 
 
 
 
 
Wielokrotnie, gdy jest nam źle, przywołujemy z pamięci ludzi, których kochaliśmy, a których z nami już nie ma… Dlaczego właśnie ich, nie mam zielonego pojęcia… Może dlatego że przyszłość jest niepewna… a Oni się w naszym życiu sprawdzili jako ludzie i anioły?
Liryka smutku
ON
już nie pamięta jak pachnie miłość.
ONA odeszła jesienią,
by odetchnąć wolnością ducha –
wolnością ciała.
ON pozostał sam,
dlatego w jego sercu smutek…
Dlatego w jego sercu plucha…
 
Choć ONA tego na pewno by nie chciała.
Pragnęłaby jego  szczęścia!
Samotność nie jest dobra.
Zabija życie –
przygasza radość i piękne,
oderwane od ziemi marzenia.
By kochać to co minione, 
co umarło,
nie trzeba ubierać się w szaty CIENIA…
Tylko je w sobie dostojnie pielęgnować,
podlewać od czasu do czasu melancholii rosą.
Na co dzień
stąpać po ziemi twardo,
zwinną stopą niewinnego motyla
i koniecznie boso,
by czuć życie
i niczego nie żałować…
 
Vide: fot. pixabay
5. rocznica nieodżałowanej śmierci mojej Mamy (Adeli) i Jej imieniny… – 23 listopada, to dla mnie ogromna dawka goryczy pomieszana z  radością  wspominania Mamy, oczywiście przez uśmiech i łzy… Dlatego dzisiaj nie będzie długiego wstępu ani komentarza. 
Żałobny rapsod
Byłaś w moim życiu
lekarstwem na wszystko,
aniołem miłości oderwanym od bliskości nieba.
Księżycem rozświetlającym ciemności płodowe
pod sercem.
Przystanią Dobra, którą nawiedzałam,
gdy pewności siebie i nadziei było mi trzeba…
Stokrotką na zielonej łące
i Bóg jeden wie,
K I M więcej…
23 listopada 2018 r.
Vide: 1. fot. pixabay, 2. – priv

 

 

1.
Kształty słów
w istocie wiersza mogą być różne.
Wie o tym każdy klasyczny poeta.
I ten, co nie rymuje, bo rymów zewnętrznych się wstydzi.
I ten, co krzyżuje słowa, by były zbliżone do poezji echa…
2.
Poeto!
Zapełnij mnie sobą
do krawędzi –
granic mojego ciała,
do wyobrażeń,
co do których nie mam
żadnych wątpliwości.
Niech rozkosz słów –
dotyk złotej stalówki pióra
zabierze Cię do raju,
do krateru białej kartki papieru –
mojej niewinnej nagości…
Pisz, nie powstrzymuj ręki
by nie ucichły w Tobie wzniosłe metafory.
Akt twórczy musi być przecież skończony.
Jeszcze kilka wersów, metafor –
lubieżnych pieszczot.
Poeto,
to już koniec frazy,
możesz wracać do przyjaciół,
do żony.
18 listopada 2018 r.
Vide: fot. pixabay

 

 BRULIONOWE ZAPISKI 
1.
Sytość życia objawia się miłością i szczęściem. Samotność – pragnieniem obecności Boga i człowieka…
2.
Topi mnie życie – przygniata formalizmem.
3.
 Niektórzy mężczyźni smakują jak szklanka dobrej whisky z lodem, inni jak woda mineralna!
4.
Miłość jest jak promieniotwórczość – jaśnieje siłą pożądania i zmysłowości.

 

Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot pixabay

 

 

 

 

 
KOBIETA
Kobieta nie musi być piękna,
ale DUSZĄ pociągająca.
Powinna mieć w sobie wiele empatii i słońca,
i być do bólu prawdziwa – kochająca i tkliwa!
Kobieta nie powinna w żadnym wypadku być gadatliwa
i pleść bzdury, łapać retoryczne figury!
Chojnów, 30 listopada 1979 r.
 
Vide: fot.pixabay
 
Wszystkim CZYTELNIKOM mojego bloga: Ocal słowa… – życzę radosnej niedzieli, bo jest się z czego cieszyć: Polska czci dzisiaj stulecie odzyskania niepodległości, Paryż i Francuzi z przywódcami wielu krajów – z różnych części świata – zakończenie I wojny światowej. 
LIRYKA PATRIOTYCZNA
Kraju,
kraju mój ukochany.
W bieli,
czerwieni flag
dzisiaj o poranku jak w słońcu skąpany.
Hołd ze słów Norwidowego wiersza
Ci składam:
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba…”
i… z pokorą przed tobą,
jak przed Bogiem,
upadam,
ze słowami  na ustach:
Jeszcze Polska nie zginęła!
11 listopada 2018 r.
Vide: fot.  1. – pixabay, 2. – priv.