Archive

Marzec 2019

Browsing

ZAGAJENIE

Widzenie świata w trakcie trwania pierwszego etapu żałoby jest odwrócone do góry nogami. Jestem tego żywym przykładem, choć staram się nie zapędzać w kozi róg, by patologicznie nie płakać – przez następne cztery lata – tak jak za Mamą. Brakuje mi Taty, kochałam Jego kolejne etapy życia, choć prawdą jest, że nienawidziłam choroby, która  sukcesywnie poniewierała Tatową – ludzką – godnością.
Mój nieodżałowany Tato nie był pospolitym człowiekiem. Miał wiele fachów w ręku zdobywanych w trudzie, za co ceniony był nie tylko przez swoich kolegów z zakładu pracy, ale także przez postronnych ludzi, którzy w jakimś stopniu zależni byli od Jego zawodowych umiejętności. A co mnie w Nim, jako człowieku interesowało, wzruszało i pociągało? Wiele cennych zalet i cech charakteru m.in.: powściągliwość, skromność, POKORA i pracowitość.
Najbardziej wzruszały mnie jego spracowane ręce, twarz z głębokimi bruzdami zmarszczek, spowolniały chód i oczy błękitne, podobne do koloru nieba, w których kryły się wszystkie tajemnice Jego człowieczeństwa. To był wyjątkowy Ojciec: w dzieciństwie nigdy nie podnosił na mnie (i brata)  głosu, nie zaliczyłam od niego żadnego, choćby najdelikatniejszego klapsa ani szturchańca. Jeśli tylko mógł, pomagał mi i mocno mnie, a także moją rodzinę, wspierał, i to nie tylko życiową mądrością, ale szczerym oddaniem… I jak tu po Nim nie płakać czy nie rozpaczać? Choć to dopiero dziesięć długich dni i nocy bez Niego – moje serce ciągle płacze i neguje to, co było w czasie darowanym przez Boga nieuniknione i ostateczne...
Reasumując:
Dla Tatusiowej córeczki, jaką przez pięćdziesiąt dziewięć lat byłam, to osobisty dramat; dla osoby piszącej – sposób na wypisanie żalu i smutku – tęsknoty za miłością, której końcową stacją życia było bezpowrotne rozstanie…Jestem dumna, że jestem i na zawsze pozostanę córką swojego – świętej pamięci – Taty: Daną, Danusią, Danuśką – po prostu jego Dziecinką, jak w chwilach wzruszenia zwykł o mnie mawiać. Szkoda, że zabrakło mu sześciu dni, by skończyć dziewięćdziesiąt lat swojego długiego życia, z których tak bardzo był dumny…  Niech spoczywa w pokoju wiecznym. Amen!
GORZKIE ŻALE – LIRYKA ŻAŁOBNA
Dławią mnie łzy
spływające po twarzy.
Wsiąkam nimi w ziemię,
uwierzytelniając rozpacz, żal
i… pretensje do Pana Boga.
Wspominając,
ciągle nie wierzę.
NIE CHCĘ UWIERZYĆ…
27 marca 2019 r.
Vide:
* fot. priv.
 
Dzień dobry, po bardzo długiej przerwie, witam Państwa. Przepraszam, że milczałam – złożyły się na to milczenie różne okoliczności: mój półtoramiesięczny pobyt w Paryżu, a w ostatnim tygodniu – niespodziewana śmierć ukochanego Taty i jego pogrzeb… Proszę o zrozumienie.
POEZJA ZWROTU DO ADRESATA
PODPOWIEDZ mi,
choćby we śnie, TATO,
jak mam żyć,
gdy Ciebie na tym świecie
już nie ma?
Jak pokornie trwać
i kochać ludzi by być szczęśliwą,
nim odejdę w ślad za Tobą
(w nieznanym sobie c z a s i e)
prosto do nieba?
Autor: Danuta Schmeling
Paryż, 20 marca 2019 r.