Archive

Grudzień 2019

Browsing

Nasz kolejny,
Nowy – 2020 – Rok
przedziera się przez codzienność.

Zegar wciąż odlicza ludziom czas
tykający z ustaloną przez Stwórcę
regularnością.

Ktoś w wielkich bólach –
być może teraz –
przychodzi na świat.
Ktoś żegna się z życiem.

Inny ktoś
w samotności wyciera łzę,
bo ciężar mijającego czasu ciągnie –
pochyla go głębiej ku ziemi:
ciało boli,
dusza kurczy się od codziennych trosk,
odczłowieczając obolałe życie.

A za kilkadziesiąt godzin
w środku lub na obrzeżach miasta
sale balowe przemówią ludzkim głosem,
zatańczą wiedeńskiego walca,
by
potem zapić radość i chwalebne zmęczenie
wodą mineralną albo gorzką wódką.

Punktualnie
o dwudziestej czwartej
wodzirej zakomunikuje:
Panie, Panowie za minutę, sekundę
powitamy Nowy Rok!

Zwilżając
usta szampanem,
ze słowami: Do siego Roku!
człowiek podzieli się z drugim człowiekiem
życzliwością i dźwięczącym dobrem.

Ale nad ranem –
po zrzuceniu z twarzy masek –
wszyscy zrównają się z sobą,
stając się jak w Starym Roku
KOPCIUSZKAMI tego świata.


Danuta Schmeling

Życzenia
opłatkiem miłości
w ten ŚWIĘTY WIECZÓR
się stają.
Zapachem sianka
pod obrusem białym.
Pustym miejscem przy długim –
polskim – stole,
szopką przy świerkowej choince
z Maryją, Józefem
i Jezusem małym…

Zewsząd
anielskie głosy
z Nieba dobiegają.
Siostra bratu,
brat siostrze
składa najszczersze życzenia.

Mąż żonie i dzieciom,
żona mężowi… i małym wnuczętom,
i tak do ostatniego słowa
z miłością flirtują,
z sercem gorącym igrają.
Szkoda tylko,
że podczas wieczerzy,
(łamania się opłatkiem, śpiewania radosnych kolęd)
przy rodzinnym (wigilijnym) stole –
ukochanych rodziców już z nimi nie ma.

Jezus mały światu błogosławi,
potęgą światła i miłości
Ziemię z Niebem scala.
By dobro nad złem triumfowało,
a miłość Boża
Ziemię falą jedności dusz i serc
w ten ŚWIĘTY WIECZÓR
jak morską kipielą zalała…

Danuta Schmeling

Życzę Państwu pięknej i błogosławionej niedzieli, i witam nowych subskrybentów. Dziękuję, że są Państwo ze mną. Pozdrawiam – autorka bloga. 
LIRYKA REFLEKSYJNA, APOLITYCZNA
JEDNI I DRUDZY 
Każdy z nas
współtworzy piękny, Boży świat:
zapiekli ateiści i ludzie,
którym Bóg jest bardzo miły.
I Ci,
co dzielą Polaków na mądrych i głupich,
i Ci,
co szyderstwem i kpiną nikogo z rodaków –
ani obcych pochodzeniem –
by nie skrzywdzili.
Każdy z nas
„współtworzy niebo”:
zapiekły liberał i prosty –
apolityczny obserwator,
wędrowny aojda –
POETA.
Mądrość Boża w swoim czasie osądzi,
ile w JEDNYCH I DRUGICH
było z prawdziwego – 
poczciwego człowieka.
Autor: Danuta Schmeling
Vide : fot. pixabay
Ciągle jestem pod  wielkim wrażeniem mowy noblowskiej Pani Olgi Tokarczuk, stąd ten manifest – wierszoproza…* Podmiotem lirycznym  wiersza jest nieczuły obserwator, będący w kontrze do czułego narratora naszej zacnej noblistki.
(NIE)CZUŁY OBSERWATOR
Bywamy
ciekawi życia.
Konfabulujemy,
by wykreować siebie
i swój świat przedstawiony.
Epicko-liryczną nowomową
chcemy zmieniać porządek świata
i ludzkość.
Jesteśmy ekologicznie
i ideologicznie przemieniani.
Podobają się
nam:
kolorowe dzieci,
kolorowe krainy,
kolorowe kwiaty.
kolorowe motyle,
kolorowe miasta,
kolorowe ptaki,
kolorowe ssaki.
kolorowe iluzje.
Paradoksalnie stajemy się
achromatyczni i wszystkowiedzący,
jak nasi epiccy i liryczni –
nierealni – bohaterowie…
Czujemy się wyzwoleni
spod ucisku prawieków:
historii, religii, rodziny, płciowości…
Ateizujemy siebie, naturę, kosmos!
Nie znosimy tradycji,
prastarych wartości –
jesteśmy upojeni nowoczesnym światem.
Sztuką, co upomina się o współczesną lubieżność.
Szukamy –
jakbyśmy byli
w twórczym amoku –
wyobraźni bez granic,
krajów i mórz bez granic,
kultury bez mitów i Herosów,
domów bez drzwi i okien,
sztuki bez imienia i nazwanych gatunków.
Miłości bez moralności.
Nie wystarcza nam
uniwersalna wrażliwość
i empatia, pragniemy personalnej czułości,
narracji, afirmacji inności –
buntu dla zasady.
Zamykamy się w hermetycznie
zamkniętych enklawach wyobraźni –
zachłyśnięci nowowolnością.
My, współcześni nomadowie
błąkający się po świecie bez wyraźnego celu.
Autor: Danuta Scmeling
Vide: słowotwórcze „dziwolągi” językowe:  nowowolność, nowomowa, wierszoproza; * „dziwoląg” – brzydactwo, brzydal, etc.
Na salonach facebooka
łączy piszących
– LITERATURA –
JA i TY liryczne
zewsząd kokietuje
czytelnika
prozą wersologicznego
życia.
 
Liryczne TO
nie istnieje
w wierszoprozie…
 
Kim jest TO?
PERSPEKTYWICZNYM
KONSTRUKTEM
czwartoosobowej,
czułej narracji.
Rzekomo
„zna myśli i wątpliwości
Boga”. 
TO oderwane od
wielogłosowości
internetu.
Mitologii czasów.
Odbiegające od
teorii prawd zastałych,
anachronicznych.
 
Konteksty
nowomowy,
nowoprozy,
nowomody
wykraczają poza widnokrąg
prawieków.
Prawiek dla nich nie istnieje.
 
Są proletariacko niezależne,
mocno zeświecczałe.
Niereligijne,
ale swojsko brzmiące –
ponowoczesne.
Czyli jakie?
 
Autor: Danuta Schmeling
Vide: ” (…) ” –  zasłyszane w mowie noblowskiej Olgi Tokarczuk

Krzyżówka liryki z prozą

Chcę przejść
ten czas bez bólu
i metaforycznych rozczarowań.
Chcę witać
niebo pełne słońca.
Chcę śnić
wolność oderwaną od absurdów.
Chcesz?
Kochać już nie chcę!
Za późno na książkową miłość!
Szukam
swojego serca
i jego szeptu najbardziej pragnę.
Chcę żyć
bez zagubienia i … iluzji.
Autor: Danuta Schmeling
 
 

Wiersz z gwiazdką

Kiedyś
odejdę.
A na świecie
nic się nie zmieni.
Mężczyźni
będą nosić pod szyją
szafirowy albo piwoniowy krawat. 
Kobiety
będą nosić we włosach
czerwoną albo niebieską wstążkę.
Z jabłoni
będą spadać jabłka w kształcie serca,
by nasycić usta kochanków smakiem 
 sierpniowego lata…
Tylko ja
utknę niepokojem w śmiertelnej ciszy,
nie mogąc dać się dotykać pieszczotą
jego rąk wzdłuż ciała. 
Będę niedookreślona, 
bez internetowej tożsamości…
Zamknięta w kartonie na stare listy. 

 

Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot. pixabay

Córce w Dniu Urodzin (bez komentarza) – liryka wyznania

Zanim
Cię urodziłam,
byłaś we mnie
światłem grudniowym
spoza kadru XX wieku.
Tęskniłam za Tobą.
Wypatrywałam Cię jak cudu.
Ósmego,
płaczem zwiastowałaś swoje życie,
zmieniając wyczekiwanie
w skopiowaną miłość…
Teraz jesteś,
w pierwszej i drugiej osobie!
Bywasz
radością i smutkiem,
i przekornie idziesz ku dobru…
Trwasz w zasięgu słów
(nie)wypowiedzianych –
zakodowanych w polsko-francuskiej
frazie,
choć kiedyś BYŁAŚ
POZA  wszelkim CZASEM.
Autor: Danuta Schmeling
8 grudnia 2019
 
WIERSZ RETRO
Lubiłam
zasiadać
przy okrągłym stole,
przy którym Mama
z wieczerzą na Tatę czekała,
gdzie zapach chleba
i gorącej strawy unosił się ku górze, a miłość w ciepłej –
kuchennej izbie (na piętrze)
z biciem mego serca
i myślami się przekomarzała.
Lubiłam
wpatrywać się w moich młodych rodziców,
by zapamiętać na zawsze Ich piękne oczy
i serca dobre, poczciwe.
Ręce szczodre –
kochane –
chętne do przytulania
i pomocy,
ciepłe spojrzenia, gesty wylewne jak rzeka,
a bywało, że czasem bardzo powściągliwe.
Lubiłam
także zabawki strugane przez Tatę
i rózgę przy wielkiej paczce,
i mikołajkowego – niebieskiego konika,
co bardzo chciał biegać w przydomowej zagrodzie,
próbował, choć wcale nie umiał brykać.
Lubiłam
także nasze Wigilie
i choinkę kolorową z „anielskimi włosami”.
Mamy głośny śmiech
i moje z Tatą zabawy na śniegu,
i długie – zimowe przejażdżki sankami…
PO  LATACH
Dzisiaj mi tylko wspomnienia pozostały,
fotografie i puste po Nich miejsca przy stole.
Wiele bym dała,
by raz jeszcze zasiąść z Nimi do wspólnej wieczerzy
i jak kiedyś poczuć się w objęciach Mamy i Taty,
niby male – bezbronne – pacholę.
Chojnów – Legnica, 1978 / 2019
 PERE LACHAISE
Wiatr
uderzył lekko w strunę błękitnej ciszy.
Słowami przechodniów
ożywił aleje wieczności.
Zatoczył krąg
nad grobem Oskara Wild’a,
by móc przywołać z mrocznej pamięci
epicką historię Doriana Gray’a
i jego autora
uwięzione w bezlitosnych
osądach epoki,
spragnione przebaczenia
oczy.
Paryż, 28 kwietnia 2019
Autor: Danuta Schmeling
 
SMUTNA HISTORIA
Kochał
ją tkliwą,
ufną miłością,
porannym błyskiem wschodzącego słońca,
smakiem tureckiej kawy,
wonią herbacianych róż;
bezdomnych ptaków podniebną akrobacją,
rozhulanego wiatru  śpiewem.
A ona obrzucała jego czułość zimną ignorancją,
jakby był w jej życiu jedynie wybrykiem natury,
potrzebą chwili – zaślepieniem –
znudzonej miłości  (niechcianym) cieniem, 
złem koniecznym.
Autor: Danuta Schmeling