Author

Dana

Browsing
Kiedy zaczynałam pisać – a było to dawno, dawno temu – nie miałam pojęcia, jak wielki czeka mnie trud w poszukiwaniu własnego stylu z pominięciem norm i regułek obowiązujących w poezji. Mądrość czy przekora?  Raczej chęć zaistnienia  w poezji na własnych zasadach, bez obciążania siebie garbem naśladowania kogokolwiek. I chociaż mam świadomość „pokraczności” swoich wierszy, lubię je właśnie w takim kształcie i zwerbalizowanej formie. Uważam bowiem, że pisanie pod prąd jest o wiele bardziej ekscytujące i twórcze…, nawet jeśli niesie za sobą ryzyko niezrozumienia czy odrzucenia…Witam nowych subskrybentów strony: Ocal słowa… i serdecznie Państwa pozdrawiam.

Jestem prawdziwa

Każdego dnia błądzę,                                                                                                                                                       
bo idę przez życie na oślep.
Szukam szczęścia,
choć nie pulsuje we mnie
ciągły brak uwagi drugiego człowieka.
Pożądam dla siebie całej przestrzeni świata i wolności,
ale horyzont kartki papieru nieustanie przede mną ucieka.                                                                                        
Jak sfora bieszczadzkich wilków rozrywa mi umysł
i naiwne serce.                                                                                                   
Wtedy rozpaczliwie wołam:
ulituj się nade mną  życie!                                                                                                                   
Boję się dróg nieodgadnionych,
nie chcę trwać w czarnej słów udręce!                                                                         
Niewola mnie przeraża,
pragnę swobody!                                                                                                                        
Ciszy i spokoju –
zwyczajnej z Bogiem i kartką papieru ugody!
 
Vide: fot.pixabay                                                                                                
 
 
 
 
 
Wielokrotnie, gdy jest nam źle, przywołujemy z pamięci ludzi, których kochaliśmy, a których z nami już nie ma… Dlaczego właśnie ich, nie mam zielonego pojęcia… Może dlatego że przyszłość jest niepewna… a Oni się w naszym życiu sprawdzili jako ludzie i anioły?
Liryka smutku
ON
już nie pamięta jak pachnie miłość.
ONA odeszła jesienią,
by odetchnąć wolnością ducha –
wolnością ciała.
ON pozostał sam,
dlatego w jego sercu smutek…
Dlatego w jego sercu plucha…
 
Choć ONA tego na pewno by nie chciała.
Pragnęłaby jego  szczęścia!
Samotność nie jest dobra.
Zabija życie –
przygasza radość i piękne,
oderwane od ziemi marzenia.
By kochać to co minione, 
co umarło,
nie trzeba ubierać się w szaty CIENIA…
Tylko je w sobie dostojnie pielęgnować,
podlewać od czasu do czasu melancholii rosą.
Na co dzień
stąpać po ziemi twardo,
zwinną stopą niewinnego motyla
i koniecznie boso,
by czuć życie
i niczego nie żałować…
 
Vide: fot. pixabay
5. rocznica nieodżałowanej śmierci mojej Mamy (Adeli) i Jej imieniny… – 23 listopada, to dla mnie ogromna dawka goryczy pomieszana z  radością  wspominania Mamy, oczywiście przez uśmiech i łzy… Dlatego dzisiaj nie będzie długiego wstępu ani komentarza. 
Żałobny rapsod
Byłaś w moim życiu
lekarstwem na wszystko,
aniołem miłości oderwanym od bliskości nieba.
Księżycem rozświetlającym ciemności płodowe
pod sercem.
Przystanią Dobra, którą nawiedzałam,
gdy pewności siebie i nadziei było mi trzeba…
Stokrotką na zielonej łące
i Bóg jeden wie,
K I M więcej…
23 listopada 2018 r.
Vide: 1. fot. pixabay, 2. – priv

 

 

1.
Kształty słów
w istocie wiersza mogą być różne.
Wie o tym każdy klasyczny poeta.
I ten, co nie rymuje, bo rymów zewnętrznych się wstydzi.
I ten, co krzyżuje słowa, by były zbliżone do poezji echa…
2.
Poeto!
Zapełnij mnie sobą
do krawędzi –
granic mojego ciała,
do wyobrażeń,
co do których nie mam
żadnych wątpliwości.
Niech rozkosz słów –
dotyk złotej stalówki pióra
zabierze Cię do raju,
do krateru białej kartki papieru –
mojej niewinnej nagości…
Pisz, nie powstrzymuj ręki
by nie ucichły w Tobie wzniosłe metafory.
Akt twórczy musi być przecież skończony.
Jeszcze kilka wersów, metafor –
lubieżnych pieszczot.
Poeto,
to już koniec frazy,
możesz wracać do przyjaciół,
do żony.
18 listopada 2018 r.
Vide: fot. pixabay

 

 BRULIONOWE ZAPISKI 
1.
Sytość życia objawia się miłością i szczęściem. Samotność – pragnieniem obecności Boga i człowieka…
2.
Topi mnie życie – przygniata formalizmem.
3.
 Niektórzy mężczyźni smakują jak szklanka dobrej whisky z lodem, inni jak woda mineralna!
4.
Miłość jest jak promieniotwórczość – jaśnieje siłą pożądania i zmysłowości.

 

Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot pixabay

 

 

 

 

 
KOBIETA
Kobieta nie musi być piękna,
ale DUSZĄ pociągająca.
Powinna mieć w sobie wiele empatii i słońca,
i być do bólu prawdziwa – kochająca i tkliwa!
Kobieta nie powinna w żadnym wypadku być gadatliwa
i pleść bzdury, łapać retoryczne figury!
Chojnów, 30 listopada 1979 r.
 
Vide: fot.pixabay
 
Wszystkim CZYTELNIKOM mojego bloga: Ocal słowa… – życzę radosnej niedzieli, bo jest się z czego cieszyć: Polska czci dzisiaj stulecie odzyskania niepodległości, Paryż i Francuzi z przywódcami wielu krajów – z różnych części świata – zakończenie I wojny światowej. 
LIRYKA PATRIOTYCZNA
Kraju,
kraju mój ukochany.
W bieli,
czerwieni flag
dzisiaj o poranku jak w słońcu skąpany.
Hołd ze słów Norwidowego wiersza
Ci składam:
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba…”
i… z pokorą przed tobą,
jak przed Bogiem,
upadam,
ze słowami  na ustach:
Jeszcze Polska nie zginęła!
11 listopada 2018 r.
Vide: fot.  1. – pixabay, 2. – priv.

 

Ojczyzno
moich marzeń,
tęsknot, snów,
języka,
walecznych bohaterów,
poetów i epigonów patriotyzmu,
nie potrzeba nam
w czasie fetowania wolności
jutro ani za rok, za dziesięć lat
hasłowych antagonistów.
My, zwykli zjadacze chleba
chcemy:
nostalgicznej ciszy i podniosłego nastroju.
Biało-czerwonej zgody
w stulecie odzyskania niepodległości…
i rezolutnego – ojczyźnianego pokoju!
10 listopada 2018 r.
Vide: fot. pixabay
Listopad, miesiąc dziadowskich – słowiańskich – uduchowionych dywagacji na temat tego co było. Czas wspominania umarłych, zdarzeń minionych, radosnych, z ich niezastąpionym udziałem. Chwile ciężkie, nostalgiczne – nasycone uśmiechem przez łzy, krajobrazami minionej przeszłości i ludźmi, którzy przeminęli.
To dlatego tak bardzo kocham ZADUSZKI z polską obrzędowością w tle, tłumy ludzi na cmentarzach przed, w trakcie świąt, nawet po… Nie ma tego we Francji, nie ma w Niemczech. Cmentarze są puste i tylko gdzieniegdzie ktoś pochyla się nad czyjąś mogiłą… Temat śmierci bliskich w tych pięknych krajach jest przemilczany lub dyskretnie wyciszany, jakby nie istniał. Ważne jest tylko tu i teraz!
A przecież, jako ludzie, wszyscy jesteśmy śmiertelni i temat przemijania nie powinien nas ani bulwersować, ani irytować, bowiem śmierć jest naszym ostatecznym przeznaczeniem, cokolwiek to dla szarego człowieka znaczy. Nie zamierzam jednak umniejszać rangi zwyczajów i obyczajów wspomnianych krajów, bo cenię sobie ich kulturę… i inność. Moja aluzja wynika raczej z zadziwienia, niż krytycyzmu; mam bowiem świadomość, że każdy naród – europejska wspólnota funkcjonuje, jak chce – według własnych upodobań i wartości społecznych, i ceremonialnych, związanych ze świętami.
Cóż, jestem Polką z krwi i kości, to dlatego jest we mnie takie, nie inne spojrzenie na świat… i gorzkawa jak piołun nostalgia, mocno osadzona w polskiej tradycji i chrześcijaństwie, choć nie narzucam się z nią innym ludziom spoza kręgu środkowoeuropejskiej kultury. Szanuję inność i odrębność narodową, i  kulturową Europejczyków, co nie zmienia faktu, że epatuję swoimi spostrzeżeniami i myślami na niniejszym blogu, który nie jest encyklopedycznym przewodnikiem po wybranych krajach, jedynie po moich intelektualnych poszukiwaniach i podróżach w głąb siebie… Zapraszam do czytania!
L I R Y K A

 

Słowa miłości wielkie,
małe, zanurzone w listopadowym błękicie
i płomykach rozlanych
na nicości i tajemnicy palecie.
Czy jesteście przemienione w ćmy
i motyle rozsiadłe na chryzantem biało-żółtym kwiecie?
A może wypalajcie się w żarze jesiennej nostalgii
albo idziecie w procesji cieni,
uduchowionych zaduszkową rapsodią?
A może jesteście nasączone pamięcią
i służycie słowotworom ukutym z prawa wspominania
o ludziach,
co minęli się z życiem?
Ich
pragnieniach pełnych człowieczych tęsknot
i potwornych życiowych zmagań                                                                                                                          oznaczonych datami na kamiennej, marmurowej płycie?
Czym jesteście?
Chojnów, 2 listopada 2018 r.
 
Vide: fot. pixabay

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?