Author

Dana

Browsing
Cechą wspólną mężczyzn i kobiet jest skłonność do flirtu, zabawy i… No właśnie do czego?  Seksu, „świntuszenia” pod kołdrą? Właśnie tak, nie inaczej. Jako równoprawne byty, lubimy uprawiać erotyczne gierki – pełne brudnych tajemnic i myśli… – wyzwolone spod jarzma Dekalogu – nakazów i zakazów… I wiek nie ma tu nic do rzeczy. 
Szanowni Czytelnicy, rzadko pisuję dwuznaczne wiersze, ale dzisiaj postanowiłam nieco wyobraźnią „poświntuszyć”, by przypomnieć sobie, że jestem kobietą… a Państwu, że oprócz obowiązków, są jeszcze przyjemności dla dorosłych…

Rendez – vous

Ulica pamięta,
jak w tężejących smugach żółtego światła
szłam obok Ciebie.
Jak…
w powietrzu czuć było zapach
kawiarnianej kawy
i zimnego oddechu wietrznego wieczoru –
skrywanego dźwięku Twoich brudnych myśli.
Kropel smutnego deszczu.
Mówiłeś,
żartując:
Jest mi z Tobą za gorąco!
Rozbierz
mnie z pragnień,
niecenzuralnych słów,
wyobrażeń,
co nie muszą udawać,
że są pod marynarką
święte.
Milczałam ,
licząc na więcej (?)
Nie! Upajałam się kodem słów –
i figlarną zachętą na prywatną zabawę –
pod kołdrą wspólnego czasu.
Bez cenzury i wścibstwa gwiazd,
i księżyca.
Vide: fot. pixabay

Plotka jest stara jak świat… Funkcjonuje od wieków w „ludzkiej gromadzie”, wszędzie tam, gdzie zazdrość wadzi się sercem a język z pospolitym gadulstwem.  Pustoszy nasze umysły, czyniąc z nas ludożerców i nieudaczników… A co Państwo o tym sadzą? Pozdrawiam nowych subskrybentów strony i dziękuję za zainteresowanie blogiem. Pozdrawiam.

Plotka jest jak ECHO –
pogłos rozedrganego ekscytacją JĘZYKA.
Jeśli jest w niej choćby ziarenko złej intencji,
niszczy człowieka…
Osacza jak czarne ptaki,
wabi przeróżnymi smaczkami…
Głupia – zawistna plotka
ukryta pomiędzy XXI wiecznymi ludożercami.
9 grudnia 2018 r.
Vide: fot. pixabay
To najtrudniejszy czas w moim życiu, czas oswajania się z przemijaniem mojego ukochanego Taty, którego zły los obdarował demencją, a mnie – do kresu sił i wytrzymałości – wystawia na”próbę ognia”, z której wychodzę mocno poraniona, niezadowolona z siebie i bardzo, bardzo smutna.

Liryka

 Mojemu Ojcu z miłością
Świeca
ciągle się jeszcze pali.
Spokojnie – miarowo,
by przedwcześnie nie zagasić życia…
Lat ma wiele. Prawie dziewięćdziesiąt.
Niejedno widziała.
Każdy podmuch wiatru ją przeraża,
wyginając się jej czarny knot na prawo i na lewo,
jak gałązki nadrzecznej wierzby
opłakującej minione…
Czasem
próbuje ją przygasić
chorobą tęsknoty smutek i niepewność,
ale tlen i szybka reakcja serca
– kapłanów miłości –
wciąż pobudza do życia jej uduchowioną,
świetlistą istotę.
Ale świecy wciąż ubywa…
Każdego dnia niknie w oczach jak marzenia,
których nie da się już żadną reakcją chemiczną
pobudzić do istnienia…
Trawi ją czas – jak wszystko inne –
gubiąc wątek i osnowę.
02 grudnia 2018 r.
Vide: fot. pixabay
Obraz może zawierać: noc i ogień
  •  Wszystkim CZYTELNIKOM  mojego bloga przesyłam pozdrowienia i dedykuję słowa tej oto piosenki. Radosnego popołudnia!
1.
W ludzkiej doli można wskazać
początek i koniec:
miłość, samotność –
dni słoneczne lub gradowo-deszczowe.
Dom bez okien, światła i drzwi
zamknięty w grobowym dole…
Ref.
Żyć póki starcza sił,
w ramiona świat cały brać!
Niech nie ominą żadnego z nas piękniejsze z chwil,
bo żyje się tylko raz!
2.
W ludzką dolę
wpisany jest jest sukces i porażka
zazdrosny podziw i złośliwa plotka.
Spacer po ziemskim padole –
miłość wystawiona na pokaz,
jak rękopisy wieszczów w Ossolińskich –
muzealnych – gablotkach.
Ref.
Żyć póki starcza sił,
w ramiona świat cały brać!
Niech nie ominą żadnego z nas piękniejsze z chwil,
bo żyje się tylko raz!
3.
W ludzkiej doli starość jest darem,
nie każdy może dotknąć jej sedna.
Wszystko zależy od przychylności Pana Boga
i konstelacji gwiazd strącanych świtem do ziemskiego,
wyobrażonego nieba –
broń Boże gorącego piekła.
Ref.
Żyć póki starcza sił,
w ramiona świat cały brać!
Niech nie ominą żadnego z nas piękniejsze z chwil,
bo żyje się tylko raz!
Danuta Schmeling
Vide: fot.pixabay
Moje macierzyństwo nauczyło mnie obowiązkowości, dyscypliny, rozsądku, dobra i empatii. Tego, co powinno być podstawą mądrego – kobiecego funkcjonowania na co dzień w świecie zdominowanym przez mężczyzn…
I choć moich troje dzieci jest już „mocno” dorosłych, miłość do nich ani przez chwilę nie przestygła, ani nie zlodowaciała. Ale nie jestem zaborczą mamą. Pozwalam im żyć po swojemu. Nie narzucam się sobą, nie krytykuję – dyskretnie kocham, jak przed laty kochałam, ciesząc się z ich sukcesów, smucąc się z życiowych potknięć i drobnych niepowodzeń… Tak samo staram się zachowywać w stosunku do ich życiowych partnerów, którzy są mi tak samo bliscy, jak moi synowie i córka. Dlaczego? Bo tak nakazuje ludzka przyzwoitość… A ja pragnę być przyzwoitą, cokolwiek to znaczy… Szczerość w relacjach ludzkich nic nie kosztuje i zawsze jest szlachetna… Wiem to, bo doświadczyłam przed laty na sobie – od spotkanych ludzi – wiele dobra i szlachetnej – bezinteresownej troski, i czułości.

Liryka osobista

 Moim dzieciom: Łukaszowi, Tomaszowi i Michalinie
Dzięki moim dzieciom
nauczyłam się kochać
Boga, anioły,
codzienność.
Pierwsze troski:
niebieskie kleksy w zeszytach,
błędy w pisaniu, liczeniu
traktować ze zrozumieniem;
bez głupiej irytacji…
Sukcesy głaskać po głowie!
Łzy z ich twarzy wycierać dyskretnie,
by świat nie widział.
A ludzie bezdusznie nie komentowali.
Radość przebywania z synami i córką
dzielić na trzy równe kawałki,
by żadne z serc
nie poczuło się gorsze.
Odrzucone
przez matczyną miłość.

Dzięki moim dzieciom
nauczyłam się żyć mądrzej,
niż kiedykolwiek wcześniej.
Oni nauczyli mnie,
jak się kocha naprawdę…

27 listopada 2018 r.

Vide: fot. pixabay

 

Kiedy zaczynałam pisać – a było to dawno, dawno temu – nie miałam pojęcia, jak wielki czeka mnie trud w poszukiwaniu własnego stylu z pominięciem norm i regułek obowiązujących w poezji. Mądrość czy przekora?  Raczej chęć zaistnienia  w poezji na własnych zasadach, bez obciążania siebie garbem naśladowania kogokolwiek. I chociaż mam świadomość „pokraczności” swoich wierszy, lubię je właśnie w takim kształcie i zwerbalizowanej formie. Uważam bowiem, że pisanie pod prąd jest o wiele bardziej ekscytujące i twórcze…, nawet jeśli niesie za sobą ryzyko niezrozumienia czy odrzucenia…Witam nowych subskrybentów strony: Ocal słowa… i serdecznie Państwa pozdrawiam.

Jestem prawdziwa

Każdego dnia błądzę,                                                                                                                                                       
bo idę przez życie na oślep.
Szukam szczęścia,
choć nie pulsuje we mnie
ciągły brak uwagi drugiego człowieka.
Pożądam dla siebie całej przestrzeni świata i wolności,
ale horyzont kartki papieru nieustanie przede mną ucieka.                                                                                        
Jak sfora bieszczadzkich wilków rozrywa mi umysł
i naiwne serce.                                                                                                   
Wtedy rozpaczliwie wołam:
ulituj się nade mną  życie!                                                                                                                   
Boję się dróg nieodgadnionych,
nie chcę trwać w czarnej słów udręce!                                                                         
Niewola mnie przeraża,
pragnę swobody!                                                                                                                        
Ciszy i spokoju –
zwyczajnej z Bogiem i kartką papieru ugody!
 
Vide: fot.pixabay                                                                                                
 
 
 
 
 
Wielokrotnie, gdy jest nam źle, przywołujemy z pamięci ludzi, których kochaliśmy, a których z nami już nie ma… Dlaczego właśnie ich, nie mam zielonego pojęcia… Może dlatego że przyszłość jest niepewna… a Oni się w naszym życiu sprawdzili jako ludzie i anioły?
Liryka smutku
ON
już nie pamięta jak pachnie miłość.
ONA odeszła jesienią,
by odetchnąć wolnością ducha –
wolnością ciała.
ON pozostał sam,
dlatego w jego sercu smutek…
Dlatego w jego sercu plucha…
 
Choć ONA tego na pewno by nie chciała.
Pragnęłaby jego  szczęścia!
Samotność nie jest dobra.
Zabija życie –
przygasza radość i piękne,
oderwane od ziemi marzenia.
By kochać to co minione, 
co umarło,
nie trzeba ubierać się w szaty CIENIA…
Tylko je w sobie dostojnie pielęgnować,
podlewać od czasu do czasu melancholii rosą.
Na co dzień
stąpać po ziemi twardo,
zwinną stopą niewinnego motyla
i koniecznie boso,
by czuć życie
i niczego nie żałować…
 
Vide: fot. pixabay
5. rocznica nieodżałowanej śmierci mojej Mamy (Adeli) i Jej imieniny… – 23 listopada, to dla mnie ogromna dawka goryczy pomieszana z  radością  wspominania Mamy, oczywiście przez uśmiech i łzy… Dlatego dzisiaj nie będzie długiego wstępu ani komentarza. 
Żałobny rapsod
Byłaś w moim życiu
lekarstwem na wszystko,
aniołem miłości oderwanym od bliskości nieba.
Księżycem rozświetlającym ciemności płodowe
pod sercem.
Przystanią Dobra, którą nawiedzałam,
gdy pewności siebie i nadziei było mi trzeba…
Stokrotką na zielonej łące
i Bóg jeden wie,
K I M więcej…
23 listopada 2018 r.
Vide: 1. fot. pixabay, 2. – priv

 

 

1.
Kształty słów
w istocie wiersza mogą być różne.
Wie o tym każdy klasyczny poeta.
I ten, co nie rymuje, bo rymów zewnętrznych się wstydzi.
I ten, co krzyżuje słowa, by były zbliżone do poezji echa…
2.
Poeto!
Zapełnij mnie sobą
do krawędzi –
granic mojego ciała,
do wyobrażeń,
co do których nie mam
żadnych wątpliwości.
Niech rozkosz słów –
dotyk złotej stalówki pióra
zabierze Cię do raju,
do krateru białej kartki papieru –
mojej niewinnej nagości…
Pisz, nie powstrzymuj ręki
by nie ucichły w Tobie wzniosłe metafory.
Akt twórczy musi być przecież skończony.
Jeszcze kilka wersów, metafor –
lubieżnych pieszczot.
Poeto,
to już koniec frazy,
możesz wracać do przyjaciół,
do żony.
18 listopada 2018 r.
Vide: fot. pixabay

 

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?