Category

Wiersze

Category
Boję się jutrzejszego dnia, że nie zdołam ukryć łez przy mogile Mamy i Taty. Ich śmierć ciąży mi na duszy jak Syzyfa kamień, od którego nie potrafię się definitywnie uwolnić. Niby jestem silna, a nie jestem! Po za tym nie lubię przy mogiłach tłoku, choć u innych on w ogóle nie przeszkadza. Jestem samolubna? Ależ nie – jestem ciężarem żałoby przygnieciona, czego się w rzeczywistości krępuję… Łatwiej pisać, nie spoglądając nikomu w oczy, niż mieć świadomość bycia obserwowanym. 
Życzę Państwu jutrzejszego dnia – refleksyjnego wspominania tych, którzy stanęli w Światłości swojego Jedynego Stwórcy i Pana, cokolwiek to dla każdego z WAS – drodzy Czytelnicy – znaczy. Autorka bloga.
Liryka listopadowa
„(…) jesienne jutro…”
Połączy mnie
z Wami w ten Dzień Święty
pełen tajemnicy,
modlitwa tak cicha
jak szept serca,
duszy mojej łkanie.
Strużka łez
odbijająca się echem
o moją twarz
i o czarny marmurowy kamień,
i o modlitewną prośbę:
„Wieczny odpoczynek
racz im dać, Panie!”
Połączy mnie
z Wami zamglone,
jesienne jutro –
pokorne westchnienie
do PANA ŻYCIA i ŚMIERCI;
wspomnienia niewinne,
cichsze niż listopadowego
wiatru zawodzenie –
Wasz migocący obraz
schowany pod powiek
rozżalonych,
niewidzialnym cieniem
i duszy uśmiech,
że wszystko minione z Wami
było szczęśliwe
i dobre.
Skłamałabym,
gdybym napisała –
Mamo
i Tato –
że życie bez Was jest,
choć nie jest –
w żadnym względzie –
radosne i wygodne!
31 października 2019 r.
Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot. priv.