BILATERALNIE, ale po co? 

GŁOS 1.

Poezja “konsumencka”.
Dobry biznes w s i e c i.
Bawią się
w jej – jego – kreację
samozwańczy autorzy,
recytatorzy i tak zwani
rasowi – “związkowi”
artyści
poeci!

GŁOS 2.

Co komu do tego,
kto z metaforami flirtuje?
Kto zrzesza się
w grupach (nie)formalnych,
wydaje tomiki,
czytelników słowami
kokietuje – czaruje?

Nikt
nie musi c z y t a ć,
jak czuje się pospolitą
szmirą zniesmaczony.
Jak kołkiem w oczach
mu (co dnia) stają cudze
wydawane tomiki –
warsztaty, konkursowe
“kolektywne” dyplomy!

Zabawa
w pisanie wierszy
nie wymaga zezwolenia –
żadnej licencji.
Nie musi
dramatycznie walczyć
o uwagę, uznanie i akceptację
samozwańczego cenzora czy
jakiejś innej – (nie)anonimowej
“szarej eminencji”.                 

Choć  z jedną opinią recenzenta –
kpiarza – cenzora
zgodzić się powinnam – muszę!
Od autora – literata wymaga się
skromności,
bo rozbuchane e g o
zabija w nim rozsądek, artyzm
i pokorną duszę!

Autor: Danuta Schmeling

Author

Write A Comment