Witam, choć zdaję sobie sprawę z tego, że po długich –  świątecznych dniach ciężko „zebrać się do kupy” i zacząć efektywnie działać w poniedziałkowy, mroźny dzień. Witam, tym szczególniej, że przybyło wielu nowych subskrybentów, którym życzę miłej, radosnej przygody z moją poezją… Jest nas łącznie: 3.477 osób. To dla mnie niewyobrażalna ilość ludzi, którzy znajdują czas, by spotkać się ze mną na moim blogu. Serdecznie dziękuję za Państwa obecność! Są mi Państwo bliscy i drodzy, chociaż wirtualni.

Święta i czas noworoczny nastroiły mnie radością i nostalgią. Jakby mi mało było rozterek duszy i  poetyckich rozpraw na tematy egzystencjalne i poetyckie. Cóż, grafoman – poeta tak ma! Lubi pastwić się nad sobą i kartka papieru. Tak naprawdę skłoniła mnie do napisania tego posta i wierszy niespodziewana dla mnie śmierć mojej koleżanki Ewy, z którą paradoksalnie związana jestem rodzinnie przez jej starszą siostrę Teresę, moją stryjenkę. To Jej dedykuję dzisiejszy wpis, by zaznaczyć Jej obecność w moim skromnym, emeryckim życiu.

POEZJA NIEEGZALTOWANA

„ŚWIADECTWO”
Każdy
swój napisany wiersz
oddaję Bogu.
Chwilę każdą celebruję,
jakby miała być ostatnią.
Gdy jutrznią budzę się,
wdzięcznie dziękuję Panu,
że ciągle jeszcze
płomykiem świecy się wypalam;
życiem, słowem i spojrzeniem w niebo,
gdzie jest ukrytej prawdy –
sensu Światło.
I trwam w pokorze,
ucząc się miłości i Ciebie,
Wielki Boże!
„Dla Ewy”
W zaświatach poezji
biją mosiężne dzwony.
Otrząsają się z chwil banalnych,
egzaltowanych,
pajęczą siecią omotanych.
Wolą jak targają nimi:
primo – emocja,
secundo – liryzm,
tertio – wiatru powiew i piachu tumany.
Quatro – ochy i achy poetów
przytwierdzone do wersów hebanowej ramy.
Pragną wolności formy i słowa.
Ale czy ludzkość
na takie nowatorstwo
w sztuce pisania jest otwarta i gotowa?
6 stycznia 2018 r.
Vide: fot.priv. – kartki pocztowej
Author

Write A Comment