Rola krytyka literackiego, teatralnego, etc. – jest oczywiście bezcenna. To on z racji przypisywanej mu roli społecznej i zawodowej ma za zadanie wycenić jakość merytoryczną artefaktów zaistniałych w literaturze lub sztuce. Ale jakim powinien być człowiekiem, by nie przypisać sobie roli opluwacza, lecz z krwi i kości profesjonalisty? Trudne pytanie. Moim skromnym – choć absolutnie niezależnym i osobistym zdaniem – rolą krytyka nie jest adorowanie autora, lecz w miarę możliwości obiektywne ocenienie jego twórczości. Bez nonszalancji i złośliwości. Bez wyśmiewania się z autora jako tego, którego poziom artystyczny: nowatorstwo lub jego brak w sztuce pisania, przejrzystość myśli i intencji dzieła, zasób leksykalny, poziom stylistyczny – w tym składniowy, ortograficzno-interpunkcyjny, nie odbiegający od reguł objętych normą wzorcową języka polskiego i uzusu – jest ważony i wyceniany… Na pewno nie powinien być zjadliwym prześmiewcą celującym w człowieka, by zdyskwalifikować go i częściowo lub całkowicie pogrążyć jako artystę, lecz wytknąć mu dostrzeżone zimnym okiem słabości jego dzieła: mankamenty, które rażą i walory, i cnoty, które w jego oczach warte są podkreślenia i zapamiętania. I powinien robić to z taktem, i wielką klasą, bowiem słowem można nie tylko wywyższyć człowieka, ale także poniżyć i zabić. Zniszczyć w nim pasję, pogrążyć i twórczo zablokować…Być może pomyślą Państwo, że jak ktoś jest wobec siebie bezkrytycznym i nie potrafi przyjąć pod adresem swojej twórczości uwag, to żaden z niego twórca i autor, ale narcystyczny – samozwańczy gryzmoł, tandeciarz i pseudoartysta… I na pewno będą mieli Państwo rację, ale zawsze proszę pamiętać, że każdy jest tylko człowiekiem i uczy się być poetą, pisarzem – artystą przez całe życie… i ma prawo do niedociągnięć twórczych, i takich czy owakich błędów, które zawsze można naprawić i beznamiętnie skorygować.
P O E Z J A  D Y D A K T Y C Z N A –  z przymrużeniem oka i z dystansem…
Półgębkiem”
Nim wywleczesz na światło dzienne
niedoróbki cudzych myśli i ułomności języka.
Pomyśl czy po wertepach, zagonach  i meandrach                                                                                           twojego intelektualnego świata
KRYTYCZNA MĄDROŚĆ –
jak wypłoszony zając w czasie burzy czy nagonki w lesie –
z prędkością wiatru kica i przemyka.
Czy jest profesjonalna,
z ludzką twarzą?
Czy chowa się za recenzji karnawałową – bezduszną maską?
A może lubi wymachiwać góralska ciupażką
i pasterską laską?
Pytasz mnie, po jakie – leśne licho?
By dodać sobie animuszu
i śmiertelnej powagi.
Dla wyeliminowania z przestrzeni publicznej bohomazów,
tandetnej grafomanii,
by nie rzec: artystycznej blagi…
4 stycznia 2018 r.
Vide: fot.priv.
Author

Write A Comment