Kocham schyłek lata i nadchodzącą jesień.  W ten najurokliwszy czas roku, lubię siedzieć w oknie albo na starej ławce i przyglądać się zmianom w ogrodzie, w parku,  w sadzie…  – nawet w ludziach. Wspominać  kobiety, które genami związały mnie ze sobą: Mamę, Babcię, Chrzestną… i innych bliskich mi ludzi, którzy zaszczepili we mnie miłość do prostego – wiejsko-miejskiego życia, bez przyrostu ambicji i szaleńczej – wariackiej pogoni za byciem kimś ważnym… Boże, jak ja wtedy się regeneruję i wypoczywam.  Obrastam w szczęście, które trwa wprawdzie dwie, trzy minuty, ale jest we mnie pulsujące, czego i Państwu szczerze życzę.
LIRYKA DZIĘKCZYNNA  z dedykacją dla Kasandry i Tomasza
1.
DAR SERCA
Życie
to nie tylko pisanie wierszy –
rozum podpowiada.
Czasem trzeba zejść
na ziemię z chmur
i przestać z siebie robić barda,
wieszcza
romantycznego “art – dziada”,
który za nic ma potrzeby ciała,
(dzieci, wnuków i rodziny…) – jak trzeba.
Który zapomina, że nie da się nakarmić
wierszami ludzi
choćby wyobraźnią sięgało się Olimpu
i wyżyn Raju, i Nieba.
Życie
to zapach pól,
wypiekanego (tego roku)
z żytnio-pszennej mąki chleba…
Zapach smażonych jabłek, śliwek
mijającego lata.
Przekopanej ziemi, powakacyjnej –
ogrodowo-sadowej przygody…
I tylko
w wolnych chwilach
pachnących – lepkich jak miód
strof niezależnych od presji
i facebookowej mody,
pisanych z potrzeby serca
autonomicznej duszy poetki –
poety i Jego – Jej
wewnętrznej urody.
4 września 2018 r.
2.
STREFA USZCZELNIANIA
Posklejaj mnie, Boża chwilo,
dobrym myśleniem,
niech to co w rozsypce jest,
nie haczyło więcej.
Bym jesienną nostalgią
i tęsknotą z miłością zawołała:
Dziękuję! Nie pragnę dla siebie,
poza spokojem, niczego więcej.
Posklejaj lustra rozbite
i zegary,
starością mego Ojca mocno nasiąknięte.
Niech z sekwencji smutku, trwogi,
chorób – niepewności jutra,
jak Feniks z popiołów POWSTAŁO SIŁĄ
moje życie święte.
Posklejaj serce – moje ja,
prawdziwe.
Granie pod publiczność
to obca mi rola.
Nie znoszę masek,
wolę chodzić po linie.
Bowiem moje skromne życie
nie jest Teatrem Jednego Aktora.
Posklejaj negatywy z umarłą przeszłością,
by czasem wracała,
choć ważniejsza teraźniejszość –
przyszłości się boję…
Niech objawi mi się czasem białym motylem,
bym poczuła,
że moja – nasza – droga pod skalistą górę
nie jestem bezsensownym znojem.
5 września 2018 r.
Vide:  fot. pixabay;
* “art – dziad” – neologizm, poeta dziadowski, artysta pospołu, wyraz utworzony przeze mnie na użytek wiersza;
* “wersozbiory” – neologizm, rzeczownik będący określeniem tomiku wierszy, zbioru wierszy, pomysł słowotwórczy mojego bardzo skromnego autorstwa…
Author

Write A Comment