W  życiu często mamy „cofki”, kiedy musimy coś zburzyć, by pobudować nowe. Nie znam ludzi, którym ten temat nie byłby znany… Sama niejednokrotnie stawiana byłam przez los w takich sytuacjach, ale zawsze ufałam Bogu,  że ma to głębszy sens i, że w tej  życiowej nauce On mi co dnia i nocy błogosławi. A co z tymi, którzy są niewierzący? Pewnie mają problem, bo skazani są wyłącznie na siebie i ludzi… – świat, który stacza się w otchłań chaosu, gdzie człowiek jako istota ludzka coraz mniej znaczy. Wszystkim tym Państwu, których miłość zawiodła, a dom rozsypał się, jakby był zbudowany z talii kart,  dedykuję ten utwór –  autorka.
W sidłach logiki i filozofii – ( fragment prozy pt.:  Lustro – sekretne życie Anki S*)
 Meandry duszy Anny zawsze były przepełnione dobrocią, zawierającą się pomiędzy nią a bliźnimi. Przez całe swoje dorosłe – dotychczasowe – życie starała się w ludziach postrzegać człowieka stworzonego na podobieństwo Boga, w którego wierzyła. Chwile zwątpienia w siebie samą, zachowania, z których nie zawsze była dumna – powodowały w niej napięcia i stresy skłaniające ją do rozmyślania o tym, jaką naprawdę jest i kim jest? Czy Bóg mający duże znaczenie w jej życiu byłby z niej dumny? 
Owe pytania, stawiane sobie w intymnej chwili bycia sam na sam ze sobą, często zmuszały Ankę do autoanalizy swoich osiągnięć
i porażek: przychodów i rozchodów życia, jak je trywialnie Anna – dla bagatelizowania swojej osobistej sytuacji – nazywała. Bała się tych bilansów dobra i zła w swoim życiu wiedząc, ile musi w sobie jeszcze udoskonalić oraz poprawić. Może dlatego w takim pośpiechu i z taką gorliwością zachłystywała się czytaniem Tischnerowskiej filozofii wiary, by pojąć mechanizmy myślenia człowieka w perspektywie Boga, świata i ludzi. Oczywiście w żadnym wypadku nie czuła się lepszą ani gorszą od innych. Nie była przecież przeklętą, choć grzeszyła ja inni, szukając w modlitwie pocieszenia. 
To nieustanne  poszukiwanie siebie i znaków czynionych przez przeznaczenie nadawało i wciąż nadaje sens jej zwyczajnemu życiu. Chciała być lepszą, mądrzejszą, szlachetniejszą. Można by się naturalnie spierać, ile w tym postępowaniu rozsądku i pokory wobec Boga, ale tę tajemnicę Anna zabierze pewnie wraz z sobą do grobu. Nie można jednak wykluczyć, że na dnie jej serca ciągle jawi się tęsknota za czymś nieodgadnionym. Być może za poznaniem sedna bytu, przyczyny powołania jej do życia oraz rozsupłania tajemnicy ludzkiego końca, wielu codziennych, powszednich końców, cokolwiek to w wielkim, pełnym tajemnic świecie znaczy,  bo przecież coś w końcu znaczy.
Autor: Danuta Schmeling
Author

Write A Comment