Zakochałam się w poezji dawno temu – w dzieciństwie – i przez całe moje życie uprawiam ją z wielką miłością.  Oczywiście na przemian z prozą, która także  – mówiąc kolokwialnie – mocno mnie „kręci”. Nie ma dnia, bym nie zapisywała ciekawych skojarzeń – krótkich fraz… Widocznie jestem skazana na słowo.
Najbardziej cieszę się, że jestem autorką niezależną, nie muszę podlegać żadnym kanonom ani nurtom literackim związanych z poezją… Piszę na swoich zasadach, bez naśladownictwa kogokolwiek i trzymania się sztywno prawideł wersologii i języka… Może to błąd? Ale jestem indywidualistką i mam tak w naturze od dziecka… Szanuję mądrości literaturoznawców, ale jako twórca – mam prawo do własnego stylu pisania, bo różnorodność tematyczną w wierszach  niezmiennie od lat narzuca mi samo życie, które kocham, bez względu na to, jak mnie nieraz srogo karci i doświadcza,..
Lubię także obdarowywać moich znajomych i krewnych, souvenirami w postaci utworów, by zrobić im przyjemność, za które wcale nie muszą mi jakoś szczególnie dziękować – wystarczy mi ich uśmiech na twarzy, który łechce moje serce… 
Oto jeden z takich upominków ofiarowany znajomej z facebooka: pięknej, mądrej, tak samo jak ja, zakochanej w Paryżu – Jolancie Zdulskiej… Zapraszam do czytania.
P O E Z J A  skwiercząca mocarną miłością
SŁOWA W TELEFONIE
Uwiódł Cię Paryż
jak wielu.
Osaczył miłością.
Metaforą
rozlanej na niebie tęczy –
kabaretowej muzyki.
Oczami serca
łasisz się do niego
jak zakochana kobieta
i tulisz wspomnieniami,
aby znów poczuć
zapach jaśminów
i moc skrywanych pocałunków
w swoich paryskich snach.
Brakuje Ci
dotyku jego rąk
splecionych na Twojej talii.
Szeptu wiatru
wiejącego po zakamarkach
jego i Twojej duszy.
Nieba grzmiącego piorunem –
siłą zakochania.
Twoje usta
na jawie ani we śnie
nie zakłamują czułości…
Kochasz
tak samo
i ciągle myślami szukasz
z nim bliskości,
ale los Ci wszystko popsuł,
zmieniając życia perspektywę
na spolszczoną –
biało-czerwoną!
To nic,
że siąpią
w Tobie ukrywane łzy
i wciąż nie wiesz,
jak nie polec bezdusznymi
marzeniami,
na odległość mocno kochając –
zostawiając słowa w zielone groszki
w jego telefonie…
Danuta Schmeling
Vide: fot. priv. 
Author

Write A Comment