Category

Wiersze

Category

Przywabiać słowami?


PERSONA NON GRATA
Ona – intruz pośród kwiatów –
chwastów.
Ona – synonim impertynencji i…
rozbujanego do granic absurdu
własnego ego.
Taka Pani nikt –
dość już tego!
On – groteskowy frant.
On – synonim powikłanego życia i…
certyfikowanej próżności.
Taki Pan nikt –
pozbawiony empatii i kultury,
i bezinteresowności.
 
Autor: Danuta Schmeling

 

„(…) pod powiekami”

Liryka wyznania
 
Mam Cię
od lat pod powiekami.
W każdy dzień pogodny –
deszczowy.
I wtedy,
gdy piję pierwszą kawę,
pisząc swój wiersz odarty z metafor,
taki zwyczajny – nietronowy.
Mimozowy.
Mam Cię
pod korcem myśli.
Na początku dnia,
co nie blednie miłością
piękną.
I wtedy,
gdy zachodzi słońce
wiążące nasze dłonie
w bukiety czułości i mgieł,
lunatycznej poświaty
wstęgą.
 
Autor: Danuta Schmeling

Poezja wyznania czy mizeria?

 Dzień dobry!
Witam Państwa niezwykle radośnie i wciąż  jeszcze sierpniowo. Nie zakłócając Państwu zbyt długo wolnego – niedzielnego czasu,  zapraszam do przeczytania jednego z moich ostatnich wierszy dla poprawienia  – być może – sobie nastroju.
Liryka wyznania
 
„Antynihilistycznie”
 
Daleko mi do
Bogoczłowieczeństwa!
Nie mam ambicji
wieszania siebie
na krzyżu poezji
za miliony.
Piszę,
by objąć
rytualnym obrzędem
niby-wiersza
nienamacalną miłość do życia.
Dychotomię emocji realnej kobiety –
osoby – jej upoetycznionej,
niecielesnej metafory.
Póki co
żywię się prozą
odzianą w zaszyfrowany
kod pisarskiego żywiołu.
W niepoetyckiej
przyziemności losu Hłaski
szukam literackiego ł a d u
sedna epickiej kreacji –
PRL – owskiej legendy,
zbuntowanego
symbolu.
Vide: autor – Danuta Schmeling

Nic mniej, niż kochać…

 
CNOTY NIEWIEŚCIE
/ w kontrze do mizoginizmu XXI w. /
 
Nie odmieniam
osobowego „j a”
przez wszystkie przypadki.
Poza sobą
widzę na swojej drodze życia:
– jego, ich, was, ją, ciebie…
Otaczam się ludźmi,
nie bezdusznymi zaimkami.
Dzierżawię ziemię!
Świadomie deklinuję miłość,
koniuguję feeryczne słówko:
k o c h a ć
we wszystkich trybach czasu.
Jak chaldejski kapłan –
astrolog –
stawiam się w roli
kobiety edukatora
by nadać (nie)swojemu życiu
astralnego –
kobieco-męskiego wymiaru.
Bez lęku zmarnowania czasu.
Miłości.
Cnót kobiecych
obśmianych w mediach:
gifach i memach
współczesności.
 
Autor: Danuta  Schmeling
 
 

Przyjaźń nie byle jaka

 

PROZA DZIECIĘCA 

Albert & Christopher 

     Na łące pełnej maków i bławatków, w maleńkiej norce, półtora metra pod ziemią, mieszkał czarny, zwinny jak jaszczurka Rozalina – kret Albercik. Z oczkami pełnymi ufności, że świat, w którym żyją ludzie, jest całkowicie przyjazny zwierzętom. Czy był? – miał się o tym przekonać już niebawem. A wszystko dzięki małemu chłopcu z sąsiedztwa – Christopherowi, którego rodzice cieszyli się szacunkiem i sympatią wielu ludzi… Za co? Oczywiście za wiele szlachetnych działań, m.in. za miłość do natury, cokolwiek słowo „natura”  w XXI wieku jeszcze znaczy.  Krecik pokochał chłopca jak brata i chętnie spędzał z nim każdą wolną chwilę. Gdy tylko spotkali się na łące, opowiadał mu o zwyczajach łąkowych kwiatów oraz owadzich i ptasich przyjaciół: trzmiela Marcelego, osy Clary oraz kosa Olafa, łąkowego pieśniarza i poety. Natomiast Christopher z radością snuł jemu opowieść o swoich rodzicach i tradycjach w jego wielkim, pięknym domu… Kochał to miejsce, bo w nim poczęło się jego życie. Szczęśliwe i radosne, pełne dziecięcych marzeń i mnóstwa zabawek.

– Wiesz Albercie, w moim pokoju jest wielkie okno. Czasem zagląda przez nie do jego wnętrza słoneczko i księżyc. Tylko gwiazdy zapominają o mnie, jakby nie chciały pamiętać, że dzieci w moim wieku – wieczorowa porą – uwielbiają srebrne błyskotki – powiedział niezadowolony chłopiec do Alberta, zachmurzonego jak czerwcowe, burzowe niebo.

­– Ja, przyjacielu, rzadko przyglądam się niebu i słońcu – odpowiedział Christopherowi zasmucony krecik. – Żyję przecież w podziemnych komnatach swojej skromnej rezydencji. Mogę ci o niej opowiedzieć – kontynuował – chcąc zainteresować chłopca swoją historią, ale Christopher oddalał się od niego myślami. Czy lekceważył krecika? Ależ skąd! Po prostu swoją wyobraźnią nie obejmował przestrzeni, w której żył jego drogi przyjaciel.  Oczywiście, że traktował go po bratersku, choć żyli na pograniczu dwóch różnych światów: równie pięknych i tajemniczych, pełnych wielu niespodzianek, magicznych zaklęć i codziennych rytuałów. Martwił się o niego, bo zauważył, że życie pod ziemią osłabiło krecikowi wzrok… To dlatego Albert unikał dłuższego przebywania na powierzchni ziemi zalanej gorącym słońcem. Nagle Christopher wpadł na niecodzienny pomysł, o czym szybko poinformował przyjaciela.

– Może zamieszkasz w naszym ogrodzie? Wiem, że przyzwyczaiłeś się do łąki i do swojego ziemnego domu, ale przecież możesz polepszyć sobie swoje życie. W moim ogrodzie jest wiele wzbudzających ciekawość zakamarków, może znajdziesz odpowiednie miejsce dla siebie? Jesteś wytrawnym budowniczym, doskonale poradzisz sobie  z architekturą ogrodu.

Albert słuchając przyjaciela, czuł jak wzbiera w nim wzruszenie. Po raz pierwszy w życiu, ktoś zatroszczył się o jego egzystencję. Jego serce biło jak dzwon rozkołysany rękami dzwonnika.  Bez namysłu odpowiedział przyjacielowi, że się zgadza. Ale czy powinien opuszczać swoją łąkę? – myślał. To pytanie powracało do niego przez kolejne tygodnie, aż nadszedł czas, by pożegnać swoich przyjaciół z łąki i zacząć żyć w ogrodzie rodziców Christophera, którzy z radością wsparli pomysł swojego małego synka i udzielili gościny krecikowi na terenie swojej posesji, by mógł rozpocząć nowe – piękniejsze życie. Lato wiło się bujną roślinnością w ogrodach, parkach i niczyich łąkach, dojrzewając  kwiatami i owocami, mimo że do jego końca pozostało jeszcze kilka tygodni. Tylko krecik i Christopher nie zauważyli jego przemijania, bo tak bardzo mocno byli zajęci sobą i swoją przyjaźnią.

 

 Autor: Danuta Schmeling

 

Kochanie, napisz swój pierwszy wiersz…

 

Ludzie wiersze piszą, by wyrzucić z siebie najczulsze emocje? Być może? Ja piszę, bo lubię eksperymentować słowem. Zapraszam do lektury wierszy napisanych w różnych odstępach czasu – w rodzinnych stronach… Mieście, które od zawsze kocham.

 
Liryka 
1.
I co z tego,
że nazwą Cię wierszokletą!
Napisz swój
pierwszy wiersz.
Nadaj mu imię mężczyzny,
którego kochasz.
Zatop w czułych frazach marzenia,
usta spragnione tej miłości.
Jak słońce,
które żarem z nieba obejmuje
stokrotki i margaretki,
i Ty obejmij go, i złóż pocałunek,
z którego upleciesz wianek
z dobrych s ł ó w bliższych
jemu, niż obcym.
Czerp radość z życia –
z natury, własnych emocji,
bezrymowej codzienności –
zaufaj pięknu ukrytemu w Tobie.
Nic Ci po cudzej krytyce
i ingerencji. Pochwałach z grzeczności.
Nie żyjesz dla innych.
Kochaj i żyj dla siebie!
Daj się ponieść słowu! 
 
2.
 

„Bezimiennie”

Jesteś dzisiaj nieuchwytnym cieniem                                                                                                                                                                                  z milczącej przeszłości.

Wspomnieniem                                                                                                                                                                                                                                z bursztynowymi oczami                                                                                                                                                                                    oczyszczonymi z każdego grzechu –                                                                                                                                                                        pożądania jutra.                                                                                                                                                                                                            Nienazwanej czułości wybrzmiałej                                                                                                                                                                                  pustymi literami.

Ukrył Cię święty czas.                                                                                                                                                                                                            Zanurzył w tajemnicy.                                                                                                                                                                                                            Pląsach rzecznych rusałek                                                                                                                                                                                              ukrytych między poświatą słońca i księżyca.                                                                                                                                                              Twoje imię utulone snem nie rozkwitnie ani wiosną,                                                                                                                                                ani latem. Życie Cię dezaktywowało.                                                                                                                                                                                Ale przecież Ty żyjesz!

Autor: Danuta Schmeling

Życie dało mi pióro

Liryka wyznania
 
Życie
dało mi pióro do ręki,
bym mogła opisać Ciebie.
Mój dom nieopodal falującej rzeki
nieobliczalny smutek,
który miesza mi w sercu i w głowie.
Życie
dało mi pióro do ręki,
bym miłość i radość opisała.
Zapach kwiatów, smak goryczy cierpki
i mądrość, i przestrogi,
które na przyszłość dali mi Tato i Mama.
Życie
dało mi pióro do ręki,
bym w niemodnym sztambuchu
ludzi bliskich mojemu sercu słowami utrwaliła.
Dziękując im za chwilę uwagi,
szczęście, które wraz z nimi dzieliłam.
 
Autor: Danuta Schmeling

Minimalistycznie

Prawda czy fikcja?

 

Życie ma wiele pieter.                                                                                                                                                                                                            Niejawnych sekretów.                                                                                                                                                                                                      Osieroconych miejsc.
Autor: Danuta Schmeling

 

Bezobjawowa indolencja…

WIEK ZAGŁADY
Nowy Ład
czy nieokiełznany chaos?
Oto jest pytanie.
 
I jeszcze jedno –
na zapas!
 
Ile ludzi
zostanie poświęconych
na świata bezduszne transformowanie –
„całopalną” o f i a r ę
z duszy i ciała?
 
Autor: Danuta Schmeling

„(…) polskie Emmaus”

MOJE POLSKIE EMMAUS
Jaki będzie
człowieczy k o n i e c ?
Okaże się
na mecie!
Czy wiara … w
r e z u r e k c j ę Jezusa
i w zbawienie człowieka
była prawdą
czy fałszem?
Ja jednak nie nauce –
paradygmatom laickiego myślenia –
lecz Synowi Boga wierzę,
kładąc na szalę
Jego m i ł o s i e r d z i a
los swój człowieczy
i w Stwórcy –
Prawdzie z Prawdy –
pokładając miłości nadzieję…
Żyję z Bogiem i dla Boga, i bliźnich!
 
Autor:  Danuta Schmeling