Category

Wiersze

Category

O co tu chodzi?

Z A G W O Z D K A

Czy

w uprawianiu poezji

chodzi o p r ó ż n ą  sławę,

biblioteczne regały –

zwycięskie piedestały?

Raczej

o dźwięczące subtelności

języka,

ukryte mądrości

pomiędzy wersami –

strofami.

A może

o wyimaginowane

lub realne

obrazy życia wewnętrznego,

zewnętrznego trubadura –

wieszcza,

jakkolwiek by to brzmiało?

Albo o zabaw-o-psoty

słowami,

udomowioną frazą

pomykającą niczym sarna

pomiędzy orbitami

stroficznego nieba.

Któż to wie,

jakiej intencji pióru i natchnieniu

artysty potrzeba?

Autor: Danuta Schmeling

Bez zimnej kalkulacji

Liryka wyznania

Nauczyłeś mnie,

jak kochać życie.

Czym jest mądra tolerancja.

Miłość bez zimnej kalkulacji,

z promykiem nadziei

i słońca…

Nauczyłeś mnie,

jak cieszyć się krótką chwilą.

Czym jest przyjaźń,

która nie zazdrości.

Marzenia przekraczające

granice bezkresnej ziemi.

Urzekające pięknem –

hojnością ludzkiego serca

i czułości…

Autor:  Danuta Schmeling

Dezaktywacja

BEZIMIENNIE
Jesteś dzisiaj
nieuchwytnym cieniem
z milczącej przeszłości.
Wspomnieniem
z bursztynowymi oczami
oczyszczonymi z każdego grzechu –
pożądania jutra.
Nienazwanej czułości wybrzmiałej
pustymi literami.

 

Ukrył Cię święty czas.
Zanurzył w tajemnicy.
Pląsach rzecznych rusałek
ukrytych między poświatą słońca
i księżyca.
Twoje imię utulone snem
nie rozkwitnie ani wiosną,
ani latem. Życie Cię dezaktywowało.
Ale przecież Ty żyjesz!
Autor: Danuta Schmeling

Bez przytulenia

LIRYKA 

Chciałabym czasem

zakosztować niewerbalnej ciszy,

pobyć sam na sam

ze swoimi  myślami.

Dość mam wirtualnej wspólnoty,

która s k u t e c z n i e

oducza mówienia.

Zniekształca

i zubaża ludzkie relacje,

więc uciekać z niej –

od czasu do czasu –

powinnam i muszę…

Bez wyrzutów sumienia.

Dość mam hałasu –

tumultu w sobie!

Życia nieswoimi sprawami.

Wiem,

powinnam zadbać

o konwersację z miłością do ***

inaczej zostanę

z jej wspomnieniami…

Muszę

wesprzeć czułością serce!

Autor: Danuta Schmeling

Tożsamość konieczna

1.
W dłoni ściskam hebanowy krzyżyk.
Medytując, pokornie proszę Boga,
by nigdy w mojej ojczyźnie nie doszło
do ubóstwienia człowieka i władzy!
Drugiego Babilonu.
Jak dziecko wierzę w krzepę dobrego SŁOWA
– zdrowej WSPÓLNOTY!

2.
Poezja każdego stanu
wyśpiewuje miłość i dobro –
tajemnicę obfitych plonów!

Pełna radości
i żalów brodzi w morzu
słów natchnionych
metaforą bytu.
Nie ma w niej chaosu –
wersetów pohańbionych bożków…
Ale eksponuje swoją melodię,
na obrzeżach zrymowanych dźwięków.
Bywa zimną i gorącą.
Osobową, rozszczepioną na ja, ty, my…
a uszczelnioną
uśpioną emocją.

Autor: Danuta Schmeling

W niewoli słowa

Dzień dobry. Proponuję – niestrudzenie – kilka wierszy. Oto one.

1.

„TRUIZM”

Widzę tej nocy

darowane dnie.

Słyszę w ciszy

zaanonsowane

duszą SŁOWA:

Heroicznie walcz

o siebie i kochaj!

Niech zdumiewa

Cię życie!

Nie waż się czasu

marnować!

2.

„(…) niestrudzona gra”

Flirt to taka niestrudzona gra.

Niepohamowana czułość

szukająca odzewu…

Dotyku rąk,

słownej pieszczoty…

3.

„EMINENCJE TANDETNE”

Kocham

poetyzowane (nie)wiersze.

Obdarte

z obleczeń apostrof

i metafor.

Kocham

EMINENCJE TANDETNE –

rytmicznej niedokładności –

wersów kalekich,

bezdźwięcznych –

języka średniego –

zatracone w rzeczywistości.

Kocham

„blokowce – mrówkowce”,

ROZKOPANE MYŚLI –

odległe jękobłyskom przeżycia lirycznego.

Świat przedmiotów.

Codzienną powszedniość!

Autor: Danuta Schmeling

Przemijanie

Dzień dobry! W lipcowy dzień, taki jak ten proponuję Państwu wiersz o banalnym wręcz tytule: „Nikt”, zapraszam do czytania.

„Nikt”

Kiedy
traci się przyjaciół,
przychodzi zwątpienie.
Strach z oczami większymi
od skrzydeł motyla.
Topi nas wtedy smutek.
Łzy, których gęstość przenika
duszę. Centrum doczesności.
Świat nie wie,
czy płaczu i łez za dużo,
czy mroczności obciążającej
człowieka.
Mąk
dynamicznych spazmów
niesionych na wątłych ramionach
katolików i niekatolików.
Barkach współczesnych
Adamów osamotnionych w drodze,
ciągle jeszcze bez wstępu do nieba,
ale z nadzieją
na absolutne szczęście.
Tak mówił mi przyjaciel
NIKT
zabłąkany w sieci.

Autor: Danuta Schmeling

Vide: fot. net

(Po)czasy

Dzień dobry! Po długiej przerwie witam Państwa najserdeczniej, dając upust własnym myślom, które dedykuję miłośnikom bloga: Ocal słowa – wierszem i prozą.

LUMINARZE ODNOWY

Nadeszły
(po)czasy,
w których źli ludzie,
SŁUDZY BEZŁADU –
LUMINARZE ODNOWY –
zamknięci szczelnie
w manuskryptach (bio)agresji
niszczą harmonię duszy
i ciała.
Laicyzują skwery,
poezję
i domostwa,
manipulując
miłością bliźniego!

Kimże są?

Tuziemcami
bez fundamentów
sumienia.
Współczesnymi
wandalami
życia!
Rozszczepieńcami
bezsensu przepoczwarzanymi
bez głośności echa.

A może patogenami
z podglebia chaosu.
Drzewa Złego?

Autor: Danuta Schmeling

Zaraza

RESET

Plemienność
nie jest w modzie.
Świat kocha bezgraniczność,
liberalizm bez piekła
w naturze.
Ale świat się nagle zatrzymał,
popuszczając lejce…

Zły Los
zawirusował wolność,
zrównując życie ze śmiercią.

Tylko lęk
w izolacji życia,
stawianiu wielu granic,
odnalazł dla człowieka nadzieję.
Szansę na przetrwanie!

I znów plemienność
zyskała ma wartości,
stając się
receptą na lokalne
i globalne zdrowie.
Solidarność
w miłości bliźniego!

Danuta Schmeling

Niepoetyckie pomruki języka

Mironowi Białoszewskiemu

EMINENCJE TANDETNE

Kocham
poetyzowane (nie)wiersze.
Obdarte
z obleczeń apostrof
i metafor.

Kocham
EMINENCJE TANDETNE –
rytmicznej niedokładności –
wersów kalekich,
bezdźwięcznych,
języka średniego –
zatracone w rzeczywistości.

Kocham
„blokowce – mrówkowce”,
ROZKOPANE MYŚLI –
odległe jękobłyskom przeżycia lirycznego.
Świat przedmiotów.
Codzienną powszedniość!

Danuta Schmeling

Vide: : „jękobłysk” – neologizm językowy; „blokowce – mrówkowce” z Mirona Białoszewskiego