Author

Dana

Browsing
 BRULIONOWE ZAPISKI 
1.
Sytość życia objawia się miłością i szczęściem. Samotność – pragnieniem obecności Boga i człowieka…
2.
Topi mnie życie – przygniata formalizmem.
3.
 Niektórzy mężczyźni smakują jak szklanka dobrej whisky z lodem, inni jak woda mineralna!
4.
Miłość jest jak promieniotwórczość – jaśnieje siłą pożądania i zmysłowości.

 

Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot pixabay

 

 

 

 

 
KOBIETA
Kobieta nie musi być piękna,
ale DUSZĄ pociągająca.
Powinna mieć w sobie wiele empatii i słońca,
i być do bólu prawdziwa – kochająca i tkliwa!
Kobieta nie powinna w żadnym wypadku być gadatliwa
i pleść bzdury, łapać retoryczne figury!
Chojnów, 30 listopada 1979 r.
 
Vide: fot.pixabay
 
Wszystkim CZYTELNIKOM mojego bloga: Ocal słowa… – życzę radosnej niedzieli, bo jest się z czego cieszyć: Polska czci dzisiaj stulecie odzyskania niepodległości, Paryż i Francuzi z przywódcami wielu krajów – z różnych części świata – zakończenie I wojny światowej. 
LIRYKA PATRIOTYCZNA
Kraju,
kraju mój ukochany.
W bieli,
czerwieni flag
dzisiaj o poranku jak w słońcu skąpany.
Hołd ze słów Norwidowego wiersza
Ci składam:
„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba…”
i… z pokorą przed tobą,
jak przed Bogiem,
upadam,
ze słowami  na ustach:
Jeszcze Polska nie zginęła!
11 listopada 2018 r.
Vide: fot.  1. – pixabay, 2. – priv.

 

Ojczyzno
moich marzeń,
tęsknot, snów,
języka,
walecznych bohaterów,
poetów i epigonów patriotyzmu,
nie potrzeba nam
w czasie fetowania wolności
jutro ani za rok, za dziesięć lat
hasłowych antagonistów.
My, zwykli zjadacze chleba
chcemy:
nostalgicznej ciszy i podniosłego nastroju.
Biało-czerwonej zgody
w stulecie odzyskania niepodległości…
i rezolutnego – ojczyźnianego pokoju!
10 listopada 2018 r.
Vide: fot. pixabay
Listopad, miesiąc dziadowskich – słowiańskich – uduchowionych dywagacji na temat tego co było. Czas wspominania umarłych, zdarzeń minionych, radosnych, z ich niezastąpionym udziałem. Chwile ciężkie, nostalgiczne – nasycone uśmiechem przez łzy, krajobrazami minionej przeszłości i ludźmi, którzy przeminęli.
To dlatego tak bardzo kocham ZADUSZKI z polską obrzędowością w tle, tłumy ludzi na cmentarzach przed, w trakcie świąt, nawet po… Nie ma tego we Francji, nie ma w Niemczech. Cmentarze są puste i tylko gdzieniegdzie ktoś pochyla się nad czyjąś mogiłą… Temat śmierci bliskich w tych pięknych krajach jest przemilczany lub dyskretnie wyciszany, jakby nie istniał. Ważne jest tylko tu i teraz!
A przecież, jako ludzie, wszyscy jesteśmy śmiertelni i temat przemijania nie powinien nas ani bulwersować, ani irytować, bowiem śmierć jest naszym ostatecznym przeznaczeniem, cokolwiek to dla szarego człowieka znaczy. Nie zamierzam jednak umniejszać rangi zwyczajów i obyczajów wspomnianych krajów, bo cenię sobie ich kulturę… i inność. Moja aluzja wynika raczej z zadziwienia, niż krytycyzmu; mam bowiem świadomość, że każdy naród – europejska wspólnota funkcjonuje, jak chce – według własnych upodobań i wartości społecznych, i ceremonialnych, związanych ze świętami.
Cóż, jestem Polką z krwi i kości, to dlatego jest we mnie takie, nie inne spojrzenie na świat… i gorzkawa jak piołun nostalgia, mocno osadzona w polskiej tradycji i chrześcijaństwie, choć nie narzucam się z nią innym ludziom spoza kręgu środkowoeuropejskiej kultury. Szanuję inność i odrębność narodową i  kulturową Europejczyków, co nie zmienia faktu, że epatuję swoimi spostrzeżeniami i myślami na niniejszym blogu, który nie jest encyklopedycznym przewodnikiem po wybranych krajach, jedynie po moich intelektualnych poszukiwaniach i podróżach w głąb siebie… Zapraszam do czytania!
L I R Y K A

 

Słowa miłości wielkie,
małe, zanurzone w listopadowym błękicie
i płomykach rozlanych
na nicości i tajemnicy palecie.
Czy jesteście przemienione w ćmy
i motyle rozsiadłe na chryzantem biało-żółtym kwiecie?
A może wypalajcie się w żarze jesiennej nostalgii
albo idziecie w procesji cieni,
uduchowionych zaduszkową rapsodią?
A może jesteście nasączone pamięcią
i służycie słowotworom ukutym z prawa wspominania
o ludziach,
co minęli się z życiem?
Ich
pragnieniach pełnych człowieczych tęsknot
i potwornych życiowych zmagań                                                                                                                          oznaczonych datami na kamiennej, marmurowej płycie?
Czym jesteście?
Chojnów, 2 listopada 2018 r.
 
Vide: fot. pixabay

Życie jest cudem i tajemnicą. A kim jesteśmy my, zwykli – niezwykli ludzie?  Adamem – człowiekiem. Pierwszym, kolejnym i tak bez końca… Aż do skończenia realnego świata.

L I R Y KA
Nie gaszę księżyca wieczorem,
słońca też nie będę myślą gasiła.
Za tamte
i obecne noce, i dnie
znowu podziękuję Panu Bogu,
jakbym ostatni raz
na ziemskim padole była.
Wiem,
wiem!
Nigdy nie wiadomo,
co człowiekowi sądzone.
Czy listopadowy wiatr przytuli,
czy może wypchnie w zaświatów stronę?
 
A może tańcem pożółkłych liści,
i zawodzeniem odlatujących ptaków
czas oczaruje moją duszę?
 
Nim słońce wzejdzie
i zajdzie czerwienią,
szybko łzy tęsknoty za matką osuszę
i stanę się jej nagrobną chryzantemą, i płomykiem
skwierczącym na szarej płycie.
 
Pusto
i głucho wszędzie.
Ciemno wszędzie,
dopalając na ołtarzu przeszłości minione –
wspominane zaduszkową tęsknotą,
mojej matki życie.
5 listopada 2018 r.
Vide: fot. pixabay
 
Po krótkiej nieobecności wymuszonej urlopem witam Państwa i zapraszam do czytania bloga. Pozdrawiam.

 

PROŚBA MATKI
Wspomnij mnie … dzisiaj, jutro,
za rok… Za kilka lat.
Procedura
jesiennego ożywiania przeszłości
powinna być Ci dobrze znana.
Uprawnia Cię do tego nasze wspólne –
minione życie i miłość,
i siła ludzkiego kochania.
Wspomnij mnie … zawsze,
gdy będzie Ci źle,
wtedy dodam Twojej duszy
wiary w siebie i szczyptę odwagi.
Razem,
choćby w myślach –
pokonamy wycelowane
w Ciebie
przez przewrotny los –
słabości i strach.
Dotkniemy potęgi serca,
źródła filozofii miłości i ludzkiej,
iluzorycznej rozwagi… – nierozwagi.
23 października 2018 r.
Vide: fot. priv.
Ponieważ wybieram się jutro w podróż na moje jesienne wakacje, pożegnam się z Państwem wierszami, które powstały w ostatnim czasie. Zapraszam do czytania. Autorka bloga.
1.
Szukam Cię
w głosie własnego sumienia, Panie.
W każdej kruszynie chleba
spożywając śniadanie.
W świergocie ptaków,
zapachu życia,
spojrzeniu mojego Taty.
W ludziach,
których postawiłeś przede mną,
a którzy ze śmiertelną –
okrutną fantazją
i powagą odchodzą co dnia w zaświaty.
Szukam Cię w miejskim –
legnickim parku,
ulewnym, zimnym deszczu,
jabłkowym sadzie,
a także w brzozowo-świerkowym lesie
oraz chojnowskim ogrodzie.
Pośród odległych gwiazd,
w szeleście jesiennych –
brunatnych liści,
podmuchu wiatru o wschodzie Słońca
i jego żółto-czerwonym zachodzie.
(Znalazłam Cię,
tam, gdzie sięgają ludzkie marzenia i pragnienia,
w słowach miłości, mój Boże.)
2.
Panno Święta –
październikowa z rudziejącymi kwiatami,
Ty, co nadzieję
i siłę dajesz ludowi polskiemu – módl się za mami…
3.
Mój Tato ma oczy
błękitne jak chabry
Serce dobre –
pełne człowieczej miłości.
Ręce szczodre,
pomysły na życie mądre
i praktyczne. I dyskretny uśmiech,
który zawsze na jego twarzy gości.
 
6 -7 października 2018 r.
Vide: fot. pixabay
Zamiast porannej kawy,  proponuję Państwu nieco „przekombinowany treścią” wiersz oraz fragment książki pt.: „Złodziejka czasu” – dobrego dnia!
POEZJA
W zawierusze teraźniejszych –                                                                                                                                                  
nowoczesnych
czasów                                                                                                                                                                                    
POEZJA ma się dobrze.
Wychodzi do ludzi płci obu –
wywodzących się z nacji wielu –
na boso,
z impetem szkwału i…
szalejącej wersologii,
dochodząc do wymyślonego celu.
 
Zniewala,
zaklinając ilością
słów trawestujących ludzkie życie.
Miłością skamlącą o czułość
i uwagę lub choćby jedno, jedyne
ciepłe przytulenie –
bez filozofii mentorów i euforii –
dyskretnie i skrycie.
I mogłabym
dopatrzyć się w tej
medialnej niewolnicy
zaczepnej frazy,
która poprowadziłaby ludzkość
na rozlewiska wzburzonych wiatrem tropów.
 
Metafor ujarzmionych
romansową emocją kochania –
w sadzie z czerwonymi jabłkami
posadzonymi wzdłuż
szemrzącego tajemnicą i potęgą Boga –
błękitnego ruczaju,
wypełnionego damsko-męskimi
marzeniami
tęsknotami.
 
5 października 2018 r.
PROZA
Po drugiej stronie świadomości – epizod 2.
W swojej dość tradycyjnej, choć niezwyczajnej rodzinie, Waleria jako druga kobieta (po prababce) zmagała się ze słowem. Nikt poza nią i Antoniną tak skutecznie nie uciekał od bezsensu ludzkiego życia zdominowanego przez pracę zawodową, a także pieniądze. Była z tej uwielbianej przez siebie pasji podpatrywania rzeczywistości i pisania, naprawdę bardzo dumna. Niestety wiele osób – poza nią – nie rozumiało motywów jej grafomańskiego zamiłowania ani w żaden skuteczny sposób nie przeciwdziałało temu, co na co dzień podstępnie i samowolnie wyprawiała, żeby za wszelką cenę móc rozwijać się literacko i kontynuować swoje babskie fascynacje czy manifestować „rozindyczone”– niepoprawne z punktu widzenia społecznego – prowokacyjne, słowne fanaberie.
Fikcyjna Józefka, jak ją pospolicie nazywała – wydumana z obrazów zawłaszczonej przeszłości, pozwalała jej na dialog z własną duszą oraz jej kobiecymi emocjami. Były to dla niej wyjątkowo ważne chwile, na tyle intymne i piękne, że nie chciała z nich dobrowolnie zrezygnować. Nawiasem mówiąc, ceniła je tak, jak ceni się diamenty, których nigdy w życiu nie posiadała, a które robiły na Walerii ogromnie wielkie wrażenie…
Zresztą te wyjątkowe chwile, pełne wielu tajemnic i niebanalnych sekretów, zapewniały jej poczucie wartości, jak również ukojenie i bezwzględnie upragniony spokój. Ponieważ uważała, że nie musi się ze swoich literackich kontemplacji czy emocjonalnych stanów i uczuć nikomu spowiadać ani z nich tłumaczyć, oddawała się tej „wariackiej” – intelektualnej pieszczocie i pasji.
Dwoistość tej relacji i dialektycznej natury miała swoje życiowe uzasadnienie. Pozwalała obu kobietom współgrać, zwyczajnie i niezależnie po ludzku trwać, i istnieć. Bo przecież oczywistym było, że obie kobiety to jedna materia,
ale podzielona na dwie niezależne od siebie istoty oraz dwa wyodrębnione myślą i ręką Walerii – światy. Taki literacki miszmasz. Żart skrojony na miarę kobiecych tęsknot i pisarskich oczekiwań nieposkromionej Walerii Szumowskiej, ale także niewinnych marzeń wyimaginowanej, sympatycznej skądinąd Józki. Marzenia, wizjonerskie projekcje upersonifikowanej i bardzo mocno zmetaforyzowanej jaźni kobiecego rozumu, roztargnienia i strachu przed singlowym bytem promowanym przez medialnych awanturników i celebrytów pozujących na wielkie europejskie i światowe autorytety, i mega gwiazdy.
Na szczęście Waleria nie popierała w ludziach skłonności do destrukcji czy izolowania się od innych, dlatego w żadnym wypadku nie czuła się zagrożona wyalienowaniem. Może dlatego nie bała się swoich myśli i siebie, gdyż w świecie realnym, pomiędzy bytem czasu a bytem świadomości prywatnego trwania, dzielących ludzkie życie – jej życie – na przeszłość
i przyszłość, są byty istniejące tylko na białej kartce papieru.
W psychologii nazwano by tę przedziwną przypadłość i filozofię postrzegania człowieka, i jego żywota – fantazją, być może nawet pospolitym szaleństwem. Ale Waleria nie była szaloną. Kochała swoją intymność i skrajności swego pisarskiego jestestwa i losu. Nie kryła też irytacji dla niezrozumienia dla jej nietuzinkowej, społecznej, pisarskiej arogancji – lubiła czytelników podstępnie prowokować, choć w swoim prywatnym, codziennym, by nie rzec: zabawnym życiu, bezwzględnie unikała zbytecznej prowokacji. Chyba że chodziło o jej tajemniczą Józkę. Kobietę właściwie znikąd – babę bez duszy
i grzesznego ciała – realnych, kobiecych kształtów człowieczeństwa.
Wtedy, jak nigdy, czuła potrzebę wypełnienia tej pustki wystylizowaną przez siebie materią, by nadać Józefinie jakąś własną tożsamość i określić granice jej książkowego bytu, wykreowanego podług literackich prawideł i Bóg wie czego jeszcze. Nie zdawała sobie sprawy z tego, czego się podejmuje i jak wielkie czeka ją przedsięwzięcie. Ale Walerii podobało się to naigrywanie z własnego losu. I jak chyba nikt w wielkim świecie kochała swoje komputerowe zapiski i gryzmoły, i coraz śmielej, i pewniej uczestniczyła w fascynującym akcie tworzenia literackiego świata. To dziwne, powoli stawała się wprawną pisarką, zaświadczającą o swoim przywiązaniu do słowa i epickiej, narracyjnej zabawy…
Vide:
1. fot.pixabay,
* fragment powieści pt.: „Złodziejka czasu” , Danuta Schmeling (sic!)
Z bólem głowy witam Państwa w październikowy dzień. Dzisiaj dla odmiany będzie proza poetycka, nieco surrealistyczna, ale można w niej dostrzec jakąś prawdę na temat naszej bezradności… i liryka  jesienna, odrobinę przemądrzała…
PROZA POETYCKA
 
Gdy życie głośno chichocze
albo wali głową w mur
wrażliwy człowiek rozkłada
obie ręce w pozie bezrozumnej wariatki
deklamującej swoje i cudze myśli
układające się w długie wierszopląsy bez muzyki
i hertzogennego echa
 
Skargą księżycową –
z dala od egzystencjalnych tęsknot –
jego smutki rozlewają się metaforami
po dolinach i wzgórzach
prychając bezdźwięczną pogardą dla Isadory –
obywatelki globu
Uciekinierki
przed wojną
lustrzanych –
ideologicznych światów
Ubóstwem i bogactwem samokreacji
Być może
potępieniem rozrywanych zgryzot
miotanych ciągłą historią rozboju duszy i ciała
w tańcu z kobietą i gwiazdami…

Liryka

Prawdziwa miłość
nie wymaga pośpiechu.
Namiętności z porywami
silnego wiatru…
Okradania z wolności –
bezwzględnej kontroli.
Miłość wymaga czasu –
weryfikacji uczuć:
kobieta to wie,
mężczyzna rozumie
i szanuje.
Staromodny wzór
udanego związku
w nowomodnej odsłonie
życia – jego jesiennej, kobiecej wersji.
Niewzruszonej, bo świętej.
 2-3 października 2018 r.
Vide:
1. fot. pixabay
* hertzogenny – neologizm językowy:
BS: hertz + interfiks: o + BS: gen + sufiks: – ny = przymiotnik określający dźwięczne echo;
* wierszopląsy – neologizm językowy:
BS: wiersz+ interfiks: o + BS: pląsy = rzeczownik l.mn. – taniec strof i wersów; wyrazy powstałe na użytek utworu!

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?