Author

Dana

Browsing

Czas Wielkiego Postu jest  dla mnie czasem odkupienia win, nawrócenia… boleści – czarnej żałoby  oraz poezji. Sprawdzianem z człowieczeństwa i lojalności wobec ukochanych – nieżyjących rodziców… TESTEM  z  miłości starej jak świat!

Mojemu Ojcu, Stanisławowi

Jestem 
CÓRKĄ BOLESNĄ. 
Opłakuję minioną – 
przeżytą – miłość.
Nie jestem 
Jezusem z Nazaretu 
ani Szymonem z Cyreny, 
choć dźwigam na swoich barkach 
krzyż sieroctwa.
Życie przybiło mnie (w Wielki Post) 
do drzewca rozpaczy 
bez korony na głowie, 
bom niegodna wywyższenia…
Umieram przeszłością, 
aby powstać z martwych przyszłością…

Mojej Mamie, Adeli

Smutkiem marnieję, Mamo.
Pustką,
co mnie zewsząd świata otacza.
Tato niedawno odszedł,
zostałam z bagażem wspomnień,
które każdego dnia
łzami słonymi –
jak życiodajną wodą – zraszam…
Przywołuję z Księgi naszego Życia
wspólne chwile,
by we mnie zakwitały miłości
żarem.
Choć ciąży mi Wasza śmierć
okrutna,
– Was OBOJE
w sobie ocalę!
 
 
Vide: fot. priv.

WSPOMNIENIE

Stanisław. Tak brzmiało Jego staropolskie imię. 
Nosił je godnie przez całe swoje życie. Z głową lekko opuszczoną poniżej ramion, by podobać się Bogu. 
Nie dbał o rozgłos ani sławę, które utożsamiał z naiwną próżnością. Jako człowiek wzruszał pokorą i skromnością, gotowością do pomocy, zamiłowaniem do pracy, muzyki i tańca. Nie plotkował ani nikomu nie zazdrościł… Cieszył się drobiazgami oraz gestami ludzkiej sympatii. Gardził bezczynnością oraz lenistwem. Relaksował się pracą w ogrodzie, czytaniem prasy. Miał także wady, ale któż ich nie ma… Mały – WIELKI człowiek, mój (ziemski) Tato!

Puste okno

W ogrodzie wiosna, 
prawie wielkanocna.

Widać wschodzące kwiaty… 
i krągłe kępki pietruszki, i lubczyku.

Po lewej stronie warzywnika 
winorośl pęcznieje życiem, 
pnąc się nieregularnie po starej – 
pamiętającej dobre czasy – pergoli.

Tylko okno otwarte na świat 
i ludzi 
smutniejsze niż zwykle.

Chojnów,  9 kwietnia 2019 r.

Vide: fot. priv.

ZAGAJENIE

Widzenie świata w trakcie trwania pierwszego etapu żałoby jest odwrócone do góry nogami. Jestem tego żywym przykładem, choć staram się nie zapędzać w kozi róg, by patologicznie nie płakać – przez następne cztery lata – tak jak za Mamą. Brakuje mi Taty, kochałam Jego kolejne etapy życia, choć prawdą jest, że nienawidziłam choroby, która  sukcesywnie poniewierała Tatową – ludzką – godnością.
Mój nieodżałowany Tato nie był pospolitym człowiekiem. Miał wiele fachów w ręku zdobywanych w trudzie, za co ceniony był nie tylko przez swoich kolegów z zakładu pracy, ale także przez postronnych ludzi, którzy w jakimś stopniu zależni byli od Jego zawodowych umiejętności. A co mnie w Nim, jako człowieku interesowało, wzruszało i pociągało? Wiele cennych zalet i cech charakteru m.in.: powściągliwość, skromność, POKORA i pracowitość.
Najbardziej wzruszały mnie jego spracowane ręce, twarz z głębokimi bruzdami zmarszczek, spowolniały chód i oczy błękitne, podobne do koloru nieba, w których kryły się wszystkie tajemnice Jego człowieczeństwa. To był wyjątkowy Ojciec: w dzieciństwie nigdy nie podnosił na mnie (i brata)  głosu, nie zaliczyłam od niego żadnego, choćby najdelikatniejszego klapsa ani szturchańca. Jeśli tylko mógł, pomagał mi i mocno mnie, a także moją rodzinę, wspierał, i to nie tylko życiową mądrością, ale szczerym oddaniem… I jak tu po Nim nie płakać czy nie rozpaczać? Choć to dopiero dziesięć długich dni i nocy bez Niego – moje serce ciągle płacze i neguje to, co było w czasie darowanym przez Boga nieuniknione i ostateczne...
Reasumując:
Dla Tatusiowej córeczki, jaką przez pięćdziesiąt dziewięć lat byłam, to osobisty dramat; dla osoby piszącej – sposób na wypisanie żalu i smutku – tęsknoty za miłością, której końcową stacją życia było bezpowrotne rozstanie…Jestem dumna, że jestem i na zawsze pozostanę córką swojego – świętej pamięci – Taty: Daną, Danusią, Danuśką – po prostu jego Dziecinką, jak w chwilach wzruszenia zwykł o mnie mawiać. Szkoda, że zabrakło mu sześciu dni, by skończyć dziewięćdziesiąt lat swojego długiego życia, z których tak bardzo był dumny…  Niech spoczywa w pokoju wiecznym. Amen!
GORZKIE ŻALE – LIRYKA ŻAŁOBNA
Dławią mnie łzy
spływające po twarzy.
Wsiąkam nimi w ziemię,
uwierzytelniając rozpacz, żal
i… pretensje do Pana Boga.
Wspominając,
ciągle nie wierzę.
NIE CHCĘ UWIERZYĆ…
27 marca 2019 r.
Vide:
* fot. priv.
 
Dzień dobry, po bardzo długiej przerwie, witam Państwa. Przepraszam, że milczałam – złożyły się na to milczenie różne okoliczności: mój półtoramiesięczny pobyt w Paryżu, a w ostatnim tygodniu – niespodziewana śmierć ukochanego Taty i jego pogrzeb… Proszę o zrozumienie.
POEZJA ZWROTU DO ADRESATA
PODPOWIEDZ mi,
choćby we śnie, TATO,
jak mam żyć,
gdy Ciebie na tym świecie
już nie ma?
Jak pokornie trwać
i kochać ludzi by być szczęśliwą,
nim odejdę w ślad za Tobą
(w nieznanym sobie c z a s i e)
prosto do nieba?
Autor: Danuta Schmeling
Paryż, 20 marca 2019 r.
Poezja – to przede wszystkim dobry warsztat i  doskonała budowa wiersza: stroficzność tekstu, podział na wersy, rymy, zestroje akcentowe, stopy metryczne – żadne tam awangardowe umizgi pisane w prozaiczny sposób… Ale  mnie rymy nudzą, zaś klasyczny kształt wierszy irytuje. Lubię pisać bez rymów, przegadać emocje, nadać wierszom prozaiczności – bez fajerwerków, sztuczności i wirtuozerii języka I jak wielu współczesnych poetów pisać „sieciowiersze” w opozycji do kanonów literackiego piękna oraz utartych – uznanych schematów.
LIRYKA
Niezauważeni.
Cichosłowni –
ukryci pomiędzy wersami.
Abecadło nie zna
ich imion i nazwisk.
Wyhuczał je pisk wiatru.
Werdykt kapituły:
siła przenikania emocji za słaba,
aparycja fraz (i rymów) powierzchowna.
Ale szuflada pamięta
zapach impulsu,
zachwytu i czerpanego papieru.
Słów
uwikłanych w metaforykę kreacji.
Moc
pojedynczych wykrzykników –
sylabotonicznych pojękiwań traw
i sytuacji lirycznych
schowanych w wąwozach imaginacji…
Vide:
* neologizmy:  cichosłowni – milczący poeci, sieciowiersze – wiersze pisane w cyberprzestrzeni – sieci;       * fot. pixabay
Szanowni Czytelnicy, jeśli ktoś z Państwa przez moje komentarze, opowiadania i wiersze umieszczane na blogu: Ocal słowa… – poczuł się w jakiś sposób urażony – przepraszam jednocześnie tłumacząc, że sztuka wysoka czy niska jest taką specyficzną „gadziną” i autonomiczną materią, że nikogo nie pyta o zdanie i rządzi się swoimi – literackimi prawami. Dlatego proszę o zrozumienie i odrobinę zdrowego dystansu do tego, co na moim blogu Państwu proponuję do czytania…  A skoro jestem już pogodzona i z Bogiem, i z ludźmi,  mogę bez obaw zasiąść w poniedziałek do wigilijnego stołu, by podzielić się miłością i dobrem. Wesołych świąt Bożego Narodzenia raz jeszcze Państwu życzę i cieplutko pozdrawiam, autorka.
Podarunek dla Czytelników:
Pomiędzy światem
i ludźmi –
rzeka nadziei.
Wstążka lśniąca –
przeźroczysta.
Przesączona szarością
lepkiego deszczu.
W tle miasta –
pejzażu natury
dom pełen łakoci i zgryzot grudniowych –
przedświątecznych.
A co będzie,
jak Bóg o nas zapomni?
Nie pobłogosławi ani domowi,
ani ludziom?
A co będzie,
jak Anioły nie zagrają na lirze,
a gwiazda betlejemska                                                                                                                                                                                 nie wskaże miejsca narodzin Pana?                                                                                                                                                                                                                
Proroctwo
wypełni się Słowami
i Ciałem!
Tak po prostu bez świadków… –
blichtru podarunków,
i okaleczonej choinki.
Modlitwą rozbłyśnie –
śpiewem ludzi,
bydlątek, owiec i zlatanych ptaków.
Pokój i Dobro rozejdzie się po starym –
podłym świecie. Miłością rozdzwoni…
22 grudnia 2018 r.
Vide: fot. pixabay
Życzę Państwu zdrowych, wesołych świąt Bożego Narodzenia i błogosławieństwa malutkiego Jezusa z Betlejem na wszystkie dni Waszego życia, by było dobre, piękne i szczęśliwe… Pozdrawiam – blogerka strony Ocal słowa…

Liryka

Gdyby nie GRUDNIOWA MIŁOŚĆ,
świata by nie było.
W niej nadzieja,
że człowiek człowiekowi dobrem.
Każdy pragnie takiej miłości,
by jego życie szczęściem przez lata
jak świeca się tliło: minister, artysta –
dramaturg,
buntownik poeta i prosty –
skromny człowiek.
Wielu z nas wypatruje szczerej miłości,
szczęścia, co w oczy sąsiada nigdy nie zakole
Nikt nie chce przeżyć swojego życia
w czterech kątach paskudnej samotności,
dlatego z bożonarodzeniową tradycją
i radością zasiada przy rodzinnym,
obfitującym w ludzką miłość, polskim i… stole.
A potem,
gdy pierwsza gwiazdka zza okna
do pokoju zajrzy
i biały opłatek w krąg miłości puszczony będzie.
Bóg z nieba pobłogosławi Ziemi,
domowi, gospodarzom
i zacnym gościom,
bo Jezus z Betlejem pośród nich
ze swą matką Maryją
i opiekunem Józefem
także „zasiędzie” … i zaśpiewa wespół.
Jestem z Wami!
I pragnę szczęścia ludzi,
i świata Waszego,
byście życie swoje przeżyli dobrze i godnie,
nim powrócicie do domu Ojca mojego…–
niebieskiego,
nim Was codzienność
ciężarem obowiązków wchłonie…
i czasem bólem, i łzami gorzkimi dotknie.
Jestem z Wami!
Dłoń moja z Waszą dłonią
niech będzie spleciona.
Byście ciągle czuli jej ciepło i troskę,
by moja misja na Ziemi miłością była spełniona
i zawsze prowadziła Was przez drogi proste…
20 grudnia 2018 r.
Vide: fot. pixabay
Zakochany człowiek:  kobieta i mężczyzna zawsze marzą o miłości idealnej i szukają jej przez całe życie. Ale czy taka w ogóle istnieje? Musicie sobie drodzy Czytelnicy na to pytanie odpowiedzieć sami. Ja myślę, że taka miłość istnieje i jest piękna, do pierwszej zdrady, bo potem może być już tylko gorzej…
Zapraszam do czytania, witając przy tym nowych subskrybentów, którym z serca dziękuję za zainteresowanie się moim blogiem. Miłej i szczęśliwej niedzieli!
– Powiedz!
Czego pragniesz?
– Kochać tak,
by miłość nigdy nie krzywdziła.
Nie dźgała ostrym jak brzytwa słowem,
smutnych łez (nigdy) z oczu
nikomu nie wyciskała.
By serce miała czyste,
by wierną i cierpliwą była.
Tego bym pragnął dla siebie –
dla innych ludzi…
A Ty jakiej miłości byś chciała?
– Chciałabym takiej miłości,
co będzie szła ze mną
ramię w ramię…
A gdy piękna ubędzie –
bo starość je zniszczy –
ona będzie trwać przy mnie jak Anioł Stróż
i cichutko będzie szeptać do mojego ucha,
że kocha
i nigdy mnie (ani Ciebie) nie okłamie.
By była uczciwa i dobra,
niekoniecznie tak próżna jak w telewizyjnej
reklamie.
Vide: fot. pixabay

„Proza życia i poezji”

SŁOWA NIENAPISANE
czekają
na swój czas
po niejawnej naradzie
ciała i duszy.
Wszystkie
orzeczone sercem –
ekwiwalentne. Niezależne,
bo nasączone metaforyką dnia i nocy… –
egoizmem
niewzruszonych poetów
pchających się na afisze nieśmiertelności
i na ludzkie języki…
13 grudnia 2018 r.
Vide: fot. pixabay

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?