Author

Dana

Browsing

Życzę Wszystkim Czytelnikom bloga: Ocal słowa – wierszem i prozą –  zdrowia, miłości, błogosławieństwa Dzieciątka Jezus, a tym, którym religia nie jest bliska – po prostu miłego wypoczynku…

KOLĘDA CHOJNOWSKO-LEGNICKA

Anioły
nie płaczcie w niebie.
Pan nie opuszcza was na wieki.
Ma do spełnienia mesjańskie zadanie:
otworzyć na całą ludzkość swoje dziecięce powieki
wydorośleć i przynieść światu radość, znieść pychę, zło i cierpienie.
Ma ofiarować z siebie
rozsiane po ziemi całej miłosierne zbawienie
i uczynić z nas dzieci Boga prawdziwego.                                                                                                                                                                       Anioły
nie płaczcie w niebie.
Nie chcemy tego!
Pragniemy Waszego zrozumienia i litości.
My zwykli ludzie
stworzeni z grzechu pierworodnego
i z zaślepionej miłości,
szukamy światła – sfery czystości,
byśmy w niej przetrwali.
Powstali prawą duszą,
przestali być przez grzech zdeptani i mali.
Bezpańscy – zniewoleni.
A tego przecież nie chcielibyście bracia Anieli,
więc zaśpiewajcie z ludźmi w krąg:
Bóg się rodzi!
Niech zbawia się miłością świat cały                                                                                                dla Bożej i ludzkiej chwały!
Niech w Jezusie
powstanie betlejemskim światłem –
w strumieniach wód mądrości brodzi.
Uczyni świat błogosławionym –
w Narodzenie Pańskie
w Ziemi Judzkiej – świętej –                                                                                               prawdziwie wywyższonym!

Danuta Schmeling

Witam w trzecią niedzielę adwentową.  Czy sen może posłużyć za inspirację?  A owszem. Oto  jej efekt.

ZŁY SEN
Mam dziewiętnaście,
może dwadzieścia lat.
Mieszkam
na skraju urwiska
w willi z pająkami,
bez miłości
i czułej ręki kobiety.
Mężczyzny
też w nim nie ma.
Taki dom bez serca.
A na ścianach czasu
kilka luster bez twarzy (…)
i przeraźliwa cisza,
i pustka bez wspomnień.
I strach,
że wchłonie mnie nicość.
Budzę się!
Na szczęście
to tylko czarny koszmar
o czwartej nad ranem.
Nierealna iluzja.

Czas przedświąteczny goni do przodu jak oszalały, obowiązki skłaniają do większego wysiłku, a we mnie  jakieś znużenie i lekka dezaprobata szumu wokół zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.  Zmęczenie materiału czy może zapaść duszy?  Nie mam pojęcia, ale zbieram się w sobie, by wszystko „na medal” wpasowało się w schemat mojej rodziny,  by każdy zaproszony gość czuł się w moim domu – w Boże Narodzenie – wyjątkowo i bardzo dobrze. By w końcu moja dusza rozbłysła światłem, radością i przekonaniem, że warto było poczynić wszelkie możliwe starania, by przywitać Syna Człowieczego po raz kolejny – może nie ostatni (?) – na tym świecie w kręgu ludzi, którzy nie są i nie byli mi nigdy obojętni.

Zamyślanka poetycka
Starzeją się we mnie myśli,
ulice, domy,
nawet serce.
Apokalipsa
czy naturalny bieg życia?
15 grudnia 2017 r.
Vide: 1. fot. priv. – 2. zdjęcie kartki pocztowej

 

Mistrzem tworzenia neologizmów w swojej twórczości był Miron Białoszewski, poeta, prozaik, dramatopisarz – mistrz kreacji świata realistycznego i turpizmu. Ale czy turpizm w literaturze jest niezbędnie konieczny? Czy ukazywanie brzydoty świata i języka to idealny sposób na połączenie z prozą, publicystyką  i rozmiłowaną w pięknie poezją? Sądzę, że tak. Nie wszystko w życiu jest przecież „sterylnie” wyidealizowane, podniosłe – odległe od banału. Czytelnik powinien zetknąć się czasem z przestrzenią zewnętrznej prostoty i zwyczajności, by poczuć się jednym  z  najważniejszych pierwiastków makrokosmosu świata i literatury – świata, w którym człowiek nie jest iluzją, lecz zmaterializowaną, inteligentną cząstką różnorodnych puzzli tworzących ludzkość. Ciekawa jestem, jak ocenią Państwo moją dzisiejsza propozycję? W kanonach jakiej maniery artystycznej usytuują ten i kolejny wiersz?
P O E Z J A  z  B A N A Ł EM  w  T L E
„Poeta – akronim”
Doświadczam
pokusy pisania.
Znów słowa okładają mnie rózgą –
nie różdżką – po plecach,
bym z serca wyrzucił ukryte emocje.
Oplótł je metaforą.
Nadał im jakiś
oszlifowany
jubilerski charakter.
Poetyckim wersom –
„słowolepom” –
podarował nową jakość
mowy wiązanej
i życia.
Czyżby biczowanie bez grzechu?
Nie, nie!
Prowokacja
kontrolowanej erupcji wiersza
z podpisem – poeta akronim z SPP.
Burza serca i mózgu –
z zapisem nefometru,
elektrokardiogramu
i elektroencefalografu –
uwieczniona
na kartce białego papieru.
*** SPP – Stowarzyszenie Przyjaciół Poetów. (es – pe – pe)
„(…) Świat czasem bywa kurewsko baśniowy…”
Przestałem Cię szukać w tanich barach,
przesiąkniętych uryną.
W spelunkach i mordowniach cuchnących życiem.
Wolę poszukać miłości wolnej od cła
na zagonach nowobogackich osiedli.
W kawiarniach, gdzie za towarzystwo się nie płaci kuflem piwa…
i nie pije zawieszonej kawy.
Świat czasem bywa głupio baśniowy, a miłość nie zawsze jest
ucieczką w bagno. Dlatego wybieram niezwyczajność!
Poeta tak czasem ma,
bo wyrasta ponad banał zwyczajności… Żargon ulicy i domu.
14 grudnia 2017 r.
Vide: fot. priv.

Nowość na blogu:

Proponuję dziś Państwu do przemyślenia sentencje i aforyzmy; ciekawe czy Państwa zainteresują i zachwycą?  Serdecznie pozdrawiam, życząc miłej – błogosławionej niedzieli, autorka bloga.

 

  • Nie szukam nieba na ziemi, szukam go w ludziach… Nieważne skąd pochodzą i jakim mówią językiem.

  • Pisanie jest odkrywaniem siebie i tylko siebie.

  • Są słowa, których nie powinno się otwierać ani kluczem, ani wytrychem. To słowa nienawiści…

  • Nieprawdą jest, że w świecie jaki znamy, nie ma miejsca dla każdego!

  • Sztuką jest przeżywanie własnego życia w taki sposób, by nie tracić czasu na przesadne analizowanie swoich słabszych dni i porażek. Każde doświadczenie zła, choroby czy triumfującego dobra jest przecież po coś.

  • Jeśli chcesz być poetą, bądź sobą, słowa traktuj poważnie, po ludzku!

  • Żyję teraźniejszością, łapiąc Boga za rękę, by nie pomylić drogi do Emaus.

  • Wolność nie powinna przekraczać w człowieku absurdalnych granic…

  • Każdy chciałby kochać życie ufnie, bez lęku. Przeżyć je bez zadrapań, skaleczeń – surowych ocen i krytyki ludzi…

  • Lepsze życie doprawione solą, proste i uniżone, niż przesłodzone i pozornie wywyższone…

  • W małżeństwie najważniejsza jest wspólnota losu i miłość moralna, i wierna.

  • Kochaj innych ludzi tak, by Twoja dusza i ciało nigdy nie były przeciw sobie.

  • Zazdrość lub zawiść czyni z człowieka ludzką karykaturę. Przykre, ale prawdziwe!

  • Miłość kieruje się prawem przyciągania, za to bezduszna zdrada – prawem odpychania.

  • A skoro życie mnie i Tobie się przydarzyło, spróbujmy pięknie żyć bez wygórowanych ambicji i oczekiwań. Bez kalkulowania, co się komu bardziej lub mniej opłaca.

  • Starość jest przywilejem, nie żadną karą… Dostrzegam w niej niewybredne piękno usankcjonowane czasem.

  • Moje życie jest jak drzewo utwardzone przez zdarzenia zatopione w minionym czasie…

  • Chciałabym Cię tak wielbić, Panie, by przyoblec się w miłość i godność daną mi z nieba.

  • Codzienność łączy ziemię z niebem, bo nie ma już granicy między zmartwychwstałym Bogiem a człowiekiem… Pięknego święta Miłosierdzia Bożego

  • Między niebem a ziemią jest zmartwychwstałe życie.

  • Życie należy traktować pryncypialnie z powagą godną Boga i człowieka.

  • Suplementuję się miłością i książkami… Zapachem życia…

  • Świat jest oparty na tajemnicy i autorytecie słowa, które nauczyło się być miłością i człowiekiem…

  • By nie utonąć w własnej pysze, prawdę należy utwierdzać, kłamstwo i fałszywe wyobrażenie o sobie gasić i piętnować…

  • Człowiek, który akceptuje w drugim człowieku niedoskonałości, wart jest jego przyjaźni i miłości.

  • Im mniej niedorzecznych tęsknot i pragnień, tym lepsza jakość życia.

  • Żyję teraźniejszością, łapiąc Boga za rękę, by nie pomylić drogi do Emaus.

  • Wjechał triumfalnie na osiołku do Jerozolimy, a świat na Jego cześć wiwatował, głośno wołając: Hosanna! – Błogosławiony!

  • Zaufanie to spełnione obietnice bez konieczności manipulowania cudzym sercem i uczuciami…

  • Szczęście jest wielomianem. Sumą jednomianów: szacunku, miłości, pokoju, empatii, dobra i … wolności ducha.

  • Życie każdego człowieka – nieważne czy chrześcijanina, czy ateisty – jest nieustanną drogą krzyżową zmierzającą do kresu tajemnicy.

  • Ujmowanie sobie szczęścia i dzielenie się nim z bliźnimi, jest wyrazem prawdziwego człowieczeństwa…

  • Kocham cię za moją małą nieskończoność… Życie moje powstałe z życia.

  • Dobro i miłość trzeba popierać, bo pozorów nazbyt wiele, a czasu coraz mniej i mniej…

  • Życie jest komunią duszy i ciała. Trwa tak długo, jak długo bije ludzkie serce.

  • Szacunek do drugiego człowieka przywraca życiu godność i nadaje mu blasku.

  • Szyderstwo jest marną kopią satyry…

  • Gdyby człowiek szanował świat, nie istniałyby konflikty ani wojny.

  • Zagubiony człowiek to ten, który nie jest z prawdy.

  • Sztuką jest tak żyć, by patrzeć na bliźnich z dołu – nie z góry. Pokornie, życzliwie, miłosiernie; bez szyderstwa i złośliwej ironii…

  • Kochaj swoje życie, bo żadnego innego nie masz.

  • Po kroplach miłości zostaje ślad.

  • Ogień rozpalony przez gniew zawsze sieje spustoszenie; przez miłość – wznieca nadzieję i dobro…

  • W życiu chodzi o nadanie znaczenia wszystkim chwilom wypełnionym dobrem i miłością.

  • Nawet jeśli bliscy i przyjaciele o nas zapomną, nie jesteśmy sami… Jest przy nas On.

  • Przytulę Cię dzisiaj zapachem bzu, garścią wspomnień i modlitwą. Znów – jak kiedyś – będziemy razem…

  • Daję Ci swoją ufność i roztropność. Czuwanie i gotowość na przedświt nowego…

    Moje życiowe motto:

    „Tak kochaj, aby miłość nie miała w sobie winy…” – Adela Stefanicka, moja Mama

Vide: fot. priv.

Ostatni dni są dla mnie, jak dla wielu ludzi,  okresem niebywałego zaangażowania się w  dom i rodzinę. Przygotowywania do świąt Bożego Narodzenia – spędzają mi sen z powiek… i te ciągłe pytania:  Jakie będą? Czy Ci, których ja obdaruję, będą z prezentów zadowoleni?  Czy święta spełnią życzenia i marzenia tych, którzy wraz ze mną usiądą do wigilijnego stołu? I tak jest od wielu, wielu lat.  Ale zamierzam coś z tym zrobić – zmodyfikować myślenie. Bo zdecydowanie za mało czasu poświęcam na sprawy duchowe. Na konfrontację z moim przeżyciami związanymi z tą sferą życia, która nas wycisza, wzmacnia i ubogaca od środka.  Czy zostanę  mniszką?  Nie! Raczej poetką – filozofującą. Zapraszając do czytania, dziękuję za kolejne polubienia mojego bloga i nowych –  wspaniałych Czytelników!  Pozdrawiam – Ocal słowa.

W zwierciadle wierszy

***

Ten wiersz
jest jak spróchniała kłoda. Wszystko w nim zbutwiałe od zgryzoty ciała,
miłości bez żaru ognia – skrzydeł anioła.

***
Palą mnie puste, wyświechtane słowa.  Ale nie chcę reinkarnacji,
chcę odnowy człowieczeństwa i myśli w sobie.

8 grudnia 2017 r.

Vide: fot. priv.

Często znajomi zadają mi pytanie, dlaczego piszę.  Wtedy z uśmiechem na twarzy odpowiadam im, że pisanie to mój sprawdzony sposób na samodoskonalenie. Szukanie w sobie harmonii, spokoju i ciszy. Gdy tworzę,  zapominam o całym świecie: złu, które mnie  zewsząd otacza, ludziach, których jedynym celem jest niszczenie innych. Na szczęście nie ma ich zbyt wielu…, ” bo ludzi dobrej woli jest więcej”, jak śpiewał Czesław Niemen vel Wydrzycki w piosence pt.: „Dziwny jest ten świat”. Stąd we mnie taki zapał do zatracania się w pisaniu… Dzisiaj  opublikuję  dla Państwa  wiersze sprzed kilku dni i lat. Witam także nowych CZYTELNIKÓW bloga Ocal słowa… i bardzo dziękuję, że chcą być Państwo blisko mnie i mojej twórczości. Dobranoc!

P O E Z J A

Świecie
kocham cię zwyczajnie.
Bez nurkowania w iluzję.
Wystarcza mi,
że mnie ramionami miłości obejmujesz.
Dajesz radość.

Niewiele wymagam?

Życie,
kocham cię zwyczajnie,
choć nie kochasz mnie tak ja ciebie.
Nie pieścisz wierszami ani ustami.
Ze słów nie wyplatasz
bukietów majowych,
jesiennych – diamentowych.

Wymagam niewiele?

29 listopada 2017 r.

2.

Tyle wspomnień odeszło
poza granice teraźniejszości:
moje dzieciństwo i kilka osób, które kochałam.
Wszystko prawie przeminęło, tylko ja zostałam.

Czując się osaczona
przez szaroburą codzienność,
banalność życia,
zwyczajność, która jest nijaka…
Aby być sobą –
muszę uciekać do świata,
gdzie słowo z rymem harcuje,
śmieje się,
kocha i nie intryguje,
nie zdradza,
miłości sprzyja i ludziom doradza,
jak dobrze żyć,
aby szczęśliwym wiecznie być.

Mój Boże!
Właśnie takiego świata mi trzeba,
Ciebie, POEZJI
i Twojego błękitnego nieba!

7 lipca 1986 r.

3.

Ten dom,
mój dom, ten dom.
Ta ulica od lat – to mój świat!                                                                                                                                    

W nim rozdwajam swoją duszę
pomiędzy poezję i prozę życia.
Pomiędzy wzniosłe
i najzwyklejsze czynności,
i namiętności swojej duszy
w świecie, którego ani ty,
ani nikt inny,
a tym bardziej czas nie skruszy
i nie upodli unicestwieniem.
Nawet jak odejdę z tego świata,
będę przecież przeszłości Waszej
i swojej – Cieniem.

10 sierpnia 1992 r.

Vide: fot.priv.

 

 

William Shakespeare – najwybitniejszy dramaturg i poeta, człowiek, który wzruszył serce i umysł samej królowej angielskiej Elżbiety I – córki króla Henryka VIII z Tudorów i Anny Boleyn – a także entuzjastów teatru całego świata. A mnie zauroczyły nie tylko Jego tragedie i komedie, lecz także Jego piękne „Sonety” w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. Oto  moje skromne – literackie przemyślenia wyrażone wierszem…

On czy Ona?

Czytałam ci ja w przeszłości
Shakespeare’a sonety
I ciągle dumam nad tym,
Czy są dla kobiety

Bo gdzieś pomiędzy wierszami
Jakby dla ochłody
Przemyka się mężczyzna
Niebiańskiej urody

Kim jest ów anioł
Co słodycz poecie darował
Starość i młodość czyniąc równymi

Może to druh
Co przyjacielowi w czułej misji
Pomoc ofiarował
Gdy samotność ciężarem
Stawała się poecie

A może
wedle prostej zasady myślenia
Kochankiem był
Nikt nie zgadnie
Bo dla udziwnienia związku
Świat swoje zrobił
W szkatule czasu
I słów zamykając prawdy tajemnicę

Rzuciwszy w niewolę przemijania
Oczerniającą plotkę
Dziwnego kochania
Spychając w potrzask obmowy
Dwie niewinne dusze
A może jednak przemilczę te fakty
Przecież wiedzieć nie muszę.

Danuta Schmeling

Vide: fot.priv

 

Po rewolucji na mojej stronie, wzmógł się we mnie większy apetyt na czynne pisanie.  Uwierzyłam w siebie i w swoje nowe umiejętności,  i nie  prawię – jak wcześniej bywało – magicznych zaklęć, by coś na blogu się nie popsuło lub nie daj Boże,  złośliwie nie zapisało…  A wszystko to za sprawą mojego mentora  – niezwykłego człowieka, który instruował mnie, jak wykorzystywać technologię komputerową  na WordPressie tak, by pisanie było łatwiejsze, przyjemniejsze, a co najważniejsze  – dla oka  bardziej atrakcyjne. Chociaż nie wzbraniałam się długo przed blogową rewoltą, to jednak, choćby się waliło, paliło – nie zmienię zdania, w sprawie KOMPUTERA:  on  zawsze będzie dla mnie czarną magią.

Wiem, że w moim „słusznym” wieku,  jak kiedyś ktoś zauważył – powinno się zmieniać pieluchy wnukom, a nie z uporem maniaka łamać tę polską – społeczną zasadę i zajmować się blogiem. Na dodatek: nie jak inne na medialnym topie… Ale tak naprawdę nic mnie to nie obchodzi; nie dla „topu” tu jestem, tylko dla Państwa
i dla siebie – przyjemności pisania, której nikt mi nigdy nie zabierze… Jedynie śmierć, która kiedyś – oby nie nagle! – zakończy mój romans z życiem, Państwem
i literaturą. Póki co żyję i zapraszam do czytania. A będzie kontrastowo, bo życie to smutek i radość, beznadzieja i nadzieja! Miłego czytania.

 

WIERSZE NA ZAKŁADKĘ – emocyjne

1.

Do Ciebie mówię – Marii Gruszce – Treścińskiej

Było nas trzy: Ty, ona i ja.
A nieopodal nas
ogród pełen wiśni i porzeczek,
nasza babcia pełna radości i dumy,
jej trzy córki i jedyny syn.
Bóg
od ślimaków,
bezdomnych wróbli,
motyli, ciem
i aniołów stróżów, i ludzi
trzymał nad nami –
jak nad całym światem –
pieczę.
Błogosławił,
nie dając siostrzanej
miłości rozejść się po kościach.

Tobie
nawet dał więcej:
męża, co kochał Cię
jak w filmach.
A potem było już tylko z górki.

Szczęście oplotło Cię i jego,
biorąc w niewolę,
której nie baliście się,
pomnażając ludzkie dobro.

Czarno-białe fotografie
z albumu starego jak świat
potwierdzają Waszą miłość.

Z naszej trójki
pozostało nas teraz dwie.
Dopisek:
Kuzynów – pięciu.
Ale Oni to inna opowieść.

Podolska babcia,
nasze ciotki i Twój mąż, i ojciec
są tam, gdzie słońce kąpie się w chmurach.
Ty też odeszłaś cicho i bezszelestnie,
i modlisz się teraz z Nimi o nas,
byśmy na ziemi zasłużyli w oczach Boga na niebo
bez obawy, że marne szanse.

Mario
z dziecięcych wspomnień,
siostro wujeczna –
w moim sercu nie ma krateru.
Nie wypełnia go pustka:
szara, beznadziejna, nijaka.
Pozostałaś w jego jądrze skromną
i milczącą jak Oni –
udomowione ptaki,
którym śmierć podcięła skrzydła.

28 listopada 2017 r.

2.

Świat lubi płakać…

Nie pisz wierszy,
gdy tęsknoty za rymem nie czujesz.
Gdy w głowie myśli uciekają
od regułek wiązanej mowy.

Zostaw przędzę słów
z kołowrotkiem Mojrom:
Kloto, Lachesis i Atropos,
niech przędą. Bądź rozsądny,
nie ufaj przypadkowi.
Pamiętaj!
Nikt nie doceni poety wariata,
co od rymów świadomie ucieka.
Świat lubi płakać rytmem i melodią,
klauzulowymi słowami –
wyobraźnią człowieka.

29 listopada 2017 r.

Vide: fot. priv.