Author

Dana

Browsing
Ten tydzień zacznę od przywitania z Państwem: Dzień dobry! 
Wrzucam do sieci taki oto wiersz, który powstał z samego rana, by pozwolić mnie i Państwu na chwilę, oderwać się od obowiązków życia. Miłego dnia – autorka bloga Ocal słowa. 

LIRYKA WYZNANIA

Chciałabym móc,
miłość odczytać
z srebrnych gwiazd,
Twoich warg i grymasu twarzy.
Śpiewu ptaków,
co budzą mnie o świcie,
by mieć pewność,
że nic złego nam się nie przytrafi,
nie wydarzy.
 
Chciałabym,
wyszarpać niebu nadzieję
i Boże zapewnienie,
że nikt mi nie zabierze tego,
co kocham nad życie.
Tak chciałabym choć raz,
stanąć pewnie bosymi stopami
na wielkim życia szczycie.
 
16 lipca 2018
 
Vide: fot. pixabay
Kiedy życie nam  dokopuje, wkurzamy się,  mówiąc kolokwialnie: Niech to szlag!   A co zrobić, gdy wszystko nam się w miarę układa? Dobrze nam, jak u Pana Boga za piecem? Jesteśmy kochani, doceniani, faworyzowani przez zmienny los
i ludzi.  Pozornie niewiele, choć wiele… albo kompletnie nic, wychodząc na totalnych ignorantów… 
A zatem, co powinniśmy robić, by mieć czyste sumienie? Uczmy się dostrzegać dobro w prostocie zdarzeń, dziękować naszym bliźnim i Bogu za wszystko, co nas spotyka i cieszmy się nieustannie, że żyjemy…Nie szukajmy u innych litości, gdy jest nam źle, nie afiszujmy się nadto szczęściem i miłością, bo nie ma potrzeby zapraszać do swego szczęścia obcych,  doceniajmy partnerów w związku i umiejmy przebaczać winy… Niby proste, a jednak trudne czasem do wykonania. Wiem to po sobie… Z tym ostatnim, mam czasem problem: bo zodiakalne raki tak mają. Niby przebaczają, ale do grobowej deski pamiętają   durny sposób na satysfakcjonujące życie. Dlatego i ja – niby taka „dojrzała i mądra doświadczeniem  życiowym kobieta”, też muszę w tym względzie nadrabiać swoje braki i się modyfikować albo resetować swoje poglądy… Drodzy Państwo jestem z Wami sercem i myślami, i zapraszam do czytania.
Ps. Też się czasem chwalę swoim szczęściem na Facebooku, ale stopniowo od tej praktyki odchodzę, bo ludzie poczytują to za narcyzm… – „koniec, kropka”, jak mawia mój dobry znajomy z Warszawy.
(LIRYK)OWANIE
Ofiarowałeś mi kiedyś
wiele szczęścia,
i kwiatów polnych wiklinowe kosze.
Zapach macierzanki, lawendy
jaśminu i chińskich goździków,
(nie jesteś mi nic winien),
o nic więcej Cię już nie proszę.
Dałeś mi wiele siły,
której w sobie nie miałam.
Podtrzymywałeś na duchu,
gdy tego potrzebowałam.
Dałeś mi na dłoni świat,
o którym kiedyś uczyłam się
w mojej szkole.
Nauczyłeś,
że warto kochać,
a dobro przemieniać w białe motyle.
Pokazałeś,
jak przebaczać winy,
by pozbyć się frustracji na całej duszy
i ciele.
13 lipca 2018 r.
  • „(LIRYK)OWANIE” – NEOLOGIZM JĘZYKOWY odnoszący się do czynności sentymentalizowania w poezji… – ukazywania przeżyć i uczuć podmiotu lirycznego.
Vide: fot. pixabay
 

 

Przed laty moja Mama powtarzała mi:  Miłość to jedyna człowiecza przypadłość, której nie należy się wstydzić. Czy miała rację?  Oczywiście, że miała. Miłości nie należy się wstydzić,  pod warunkiem, że nie  jest  i nie była wiarołomną. Bo tym akurat nie ma się czym chwalić, choć potrafię zrozumieć, że  może się każdemu przydarzyć;  że człowiek dla miłości, romansu, etc. gotów jest poświecić wszystko, a nawet stracić  rozum. Jesteśmy gatunkiem kochliwym, dwulicowym, zakłamanym – a i draństwo nie jest nam wcale takie obce! Dzisiaj będzie o miłości skrojonej na miarę – poczciwej i wiernej.
LIRYKA (NIE) CUDZOŁOŻNA
SŁOWEM i RYMEM
Mów do mnie szeptem wiatru, 
by noc
nie usłyszała.                                                                                                                                                                                   
By księżyc nas do siebie zbliżył
tak jak miłość
by chciała.
Mów do mnie szeptem
wiatru,                                                                                                                                                                    
by serce zazdrosne nie było.
By życie nas codziennie                                                                                                                                                                        
marzeniami do gwiazd wznosiło.
Byśmy byli
dla siebie,                                                                                                                                                                                 
jak kochankowie
z Werony.
Gotowi na wierną
miłość,                                                                                                                                                                      
spełnianie pragnień
męża lub żony.                                               
Na radosne i dobre życie                                                                                                                                                                        
ręka samego Boga pobłogosławione,
wystawiane na próbę
przez złych ludzi,                                                                                                                                                       
wężowe  diabelskie pokusy,                                                                                                                                                           
zasadzką głupich myśli zrodzone…
Danuta Schmeling
Vide: fot. pixabay
 
Witam czwartkowym popołudniem. Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że byłoby miło pobyć z Państwem parę chwil, więc jestem.  Nic nie nadaje większego sensu mojemu życiu, poza miłością i moją RODZINĄ oczywiście, jak pisanie! Lubię ten stan egzaltacji i romantyzmu… Szukania w sobie, również w życiu, które mnie inspiruje – czegoś, co mogłoby Państwa zainteresować… – a mnie pobudzić do literackiego działania. I choć pisanie zagajenia bywa czasem kłopotliwe, bo „od czego tu zacząć ? ” – z przyjemnością oddaje się wirtualnemu flirtowaniu z Państwem i jego epicko-lirycznej  kontynuacji…
Dzisiaj będzie naprawdę bez patetycznych przemyśleń i wymądrzania się, i filozofowania.  Oto i moje trzy wiersze: jeden powstały w przestrzeni 2016 roku i dwa kolejne utwory napisane w czasie dwóch ostatnich dni 2018 roku… Może się Państwu spodobają, a jak się nie spodobają, będę musiała następnym razem postarać się jeszcze bardziej. Do następnego (za)czytania – pozdrawiam.
Ps. Nowym subskrybentom dziękuję za polubienie strony: Ocal słowa… – jest nas 5.818 osób!
1.
„Montmartre”
Tutaj mogłabym żyć,
pisać swoje wiersze,
w restauracji czerwone wino pić.
Czego chcieć więcej…(?)
Chodzić Aleją Mgieł
od rana do wieczora.
Kochać,
bawić się życiem
podziwiać krajobrazy i szkice,
portrety
i dzieła ulicznych malarzy.
Tutaj mogłabym żyć,
bawić się codziennością,
o miłości śnić,
pięknego trwania doświadczać
i o niezwyczajnym –
paryskim życiu marzyć.
Paryż,  2016 r.
2.
Słowa ocalę wierszem i prozą,
(piórem lub klawiaturą) nim ugrzęznę
w mrocznym milczeniu.
Wyjdę naprzeciw czytelnika,
który od wieków
szuka w literaturze ochłody
w słów iluzorycznym cieniu.
Legnica, 2018 r.
3.
Jesteś jak jabłoń
korzeniami tradycji i miłości
przytwierdzony do podłoża ziemi,
żółtego piasku i obłego kamienia.
Wyrzeźbił Cię nie byle kto,
ale On, byś był doskonały.
Życiodajny deszcz
zmył z Ciebie rajski pył,
nie naruszając struktury piękna
rozświetlił zmysły,
zachęcił do życia dobrymi gestami,
mądrością filozofii słowa!
Jesteś drzewem poznania,
tajemnicą a nawet grzechem.
Legnica, 2018 r.
Vide: fot. priv.
Gdy obchodzimy swoje kolejne urodziny, czekamy od bliskich nam osób na życzenia długiego życia… A przecież żyjąc dłużej, co jest tylko w pewnym stopniu od nas zależne, świadomie skazujemy siebie na wielki wysiłek, choroby lub niepowodzenia przeplatane  tylko od czasu do czasu wspaniałymi chwilami… Miłość, dobro, poza nienawiścią i złem, to wartości, które niestety rzadko we współczesnym świecie są na wagę złota… Podsumowując: boimy się tego, co się z nami stanie, gdy zastygniemy w pozie niezwyciężonej – fizycznej śmierci. Ja także mam ten dylemat, choć powinnam zaufać swojej wierze i czuć się zapewnioną przez Syna Człowieczego – Jezusa – że to tylko przejście w inny wymiar rzeczywistości… Ale niestety dopadają mnie i takie, i inne irracjonalne myśli. Drodzy Państwo, nie dajmy się zwariować i żyjmy tak, jakby nic nigdy nie miało się skończyć: radośnie i szczęśliwie!  
1.
MEANDRY ŻYCIA
Zsunął się
spod powiek
sen mój
jak puch biały.
Chwilą bezdomną –
żywiołową
na manowce słów
i krynickiego domu
mnie poprowadził,
by wskrzesić nienazwane.
Zmysły nasycić rozmową
z Tatą –
moim ziemskim aniołem.
Dać klucze,
ale do czyjego mieszkania
już się nie dowiem.
Magia onirycznej tajemnicy
brzaskiem przeminęła.
Rozbłysła słońcem
i… błękitem ulicy.
Vide: fot. pixabay
Pozdrawiam Państwa wierszem! Dziękuję za zainteresowanie stroną Ocal słowa…

 

LIRYKA WYZNANIA
Boże,
który o mnie zapomniałeś dawno temu,
gubiąc jak zabawkę, dziękuję Ci za życie –
pięćdziesiąt dziewięć pięknych
i…brzydkich lat –
krótkimi wersami.
Myślami bez podwójnego dna,
marzeniami…
Legnica, 28 czerwca 2018 r.
Vide: fot. pixabay i priv.
Wielki Boże, co za niezwykłe odkrycie oraz stan ducha! Wreszcie zrozumiałam i pogodziłam się z myślą, że starość jest nie tylko uciążliwą koniecznością, ale także źródłem wielu informacji zakodowanych w sercu i umyśle owładniętych nią ludzi. To co jest w nich pomarszczone, przygaszone i uwiędłe, niekoniecznie jest dla świata i empatycznych bliźnich mało atrakcyjne. Tak, tak, mądrzy ludzie tak właśnie czują, myślą i takie humanistyczne mają odruchy… 
Lubię starszych ludzi, odrzuconych przez celebrycki świat i sztucznie podniesioną poprzeczkę z człowieczeństwa na pokaz! Od zawsze czułam w sobie tę słabość, której nie umiałam w żaden sposób dookreślić ani nazwać. Ale dzisiaj już wiem, że to co ukryte jest w ludziach, nie do końca poznane, jest najbardziej interesujące. To dlatego, gdy widzę na horyzoncie swojego życia starsze kobiety, a także sędziwych mężczyzn, serce mi się raduje i równocześnie kraje… Zawsze wtedy zastanawiam się nad tym, jacy byli w młodości i czy ich życie było na pewno szczęśliwe. Jak sobie radzili z miłością, cierpieniem, przeciwnościami losu? Podobnie tak mam, gdy spaceruję między grobami… Wtedy zbiera się we mnie nostalgiczny żal, że oto wszyscy, także ja, codziennie zmierzamy w tym samym kierunku, którego koniec wyznaczony jest cezurą daty narodzin i własnej śmierci…
Motto:
Starsi ludzie są jak bezimienne ptaki, którym brakuje siły, by wzbić się wyżej w niebo; pełni tajemnicy i ukrytego piękna, a  może nawet i duchowej brzydoty z narzeczem mało szlachetnych postępków czy  niegodziwości… Nieważne! Cokolwiek by o nich nie pisać, nie mówić w swoim człowieczeństwie są naprawdę wyjątkowi. – Danuta Schmeling

 

Vide: fot. pixabay

W życiu zdarzało mi się popełniać wiele drobnych błędów, kopało mnie życie, ciemiężyły słabości, aż wyznaczyłam kres temu wszystkiemu, bo zrozumiałam, że bez pomocy Boga – Absolutu Miłości – daleko nie zajdę – nie dam rady! Duchowo ewoluowałam… Przede wszystkim polubiłam siebie taką, jaką jestem. Zaakceptowałam w sobie to, co wydawało mi się mało atrakcyjne. Moim celem w życiu przestały być rzeczy podrzędne – przyziemne – obarczone lękiem o brak pieniędzy, powodzenie, sukcesy zawodowe, towarzyskie, etc., lecz takie, które wymagają ode mnie osobistego zaangażowania w przyjaźń i miłość… Oczywiście w granicach rozsądku, bez narzucania się sobą i w jednym, i w drugim przypadku.  Przestałam być skupiona na zatracaniu się w przyzwyczajeniach i marazmie trwania. To dlatego – po zakończeniu aktywnego życia zawodowego – postanowiłam na poważnie zająć się literaturą, zwrócić się w stronę człowieka i mojego – bardzo uniwersalnego Boga, którego uczę się ciągle na nowo, weryfikując „stare”, cokolwiek  „stare” znaczy!

Nowym subskrybentom dziękuję, za zainteresowanie moim blogiem i serdecznie WSZYSTKICH pozdrawiam.  5.286 osób, to brzmi dumnie i robi wrażenie, szczególnie na osobie w moim słusznym wieku. Miłego dnia, Szanowni Państwo!

LIRYKA  ZANURZONA W SENSIE
Wiele razy i na różne sposoby
obijało mnie życie.
Łamało na pół senne marzenia.
Uczyło rezolutnej pokory,
szeptanej modlitwy,
szukania Boga tam,
gdzie Go nie ma…
A ja naiwnie wierząc w sens cierpienia,
choć drżące serce często mocno łkało.
Czułam, że tylko w taki sposób
wyszlachetnieje moja dusza i moje ciało.
Mijały lata – godzin wiele,
nim zrozumiałam,
czym jest ojców wiara
i jaką wartość ma nadzieja wraz z miłością,
której zawsze tak mocno się bałam.
Aż dnia pewnego los się zmienił,
przestał siermiężnie chłostać moją duszę.
Nauczył jak żyć,
by być w zgodzie z sobą,
żeby nie musieć krzyczeć:
Pomocy! Ja się duszę!
Z czasem i świat wydał mi się piękniejszy,
i lepsi ludzie,
których szczerze pokochałam.
Imaginacji i życiu kibicując znad książki,
poetom, których naśladować chciałam…
Lecz chcieć nie znaczy wcale musieć,
bo wszędzie czyha przekonanie,
że tylko ten poetą jest wspaniałym,
co częstochowskim rymem nie grzmi,
(nie czaruje) wcale…
Cóż mnie obchodzą ich opinie,
gdy w głowie piętrzą się kaskady słowa.
Frazy rymował całkiem nieźle
sam autor „Pana Tadeusza”
i wieszcz wędrowny Wernyhora…
  Vide: fot. pixabay

 

Kim i jacy bylibyśmy, gdyby nie kobieta? Bóg, stwarzając ją z żebra Adama, pragnął, żeby była skromna, posłuszna, a przede wszystkim lojalna wobec Niego i  Adama. Niestety biblijna Ewa nie wykazała się bystrością umysłu ani wiernością wobec swojego Boga… Ciekawość i głupota oraz podszepty węża – szatana, doprowadziły ją…(i jej towarzysza życia – Adama) do wygnania z Raju. 
A jaką jest dzisiaj współczesna kobieta?  Jest na pewno wyemancypowaną, mądrą, wykształconą osobą, ale czy to wystarcza, by w oczach Boga i mężczyzny uchodzić za szczęśliwą? Nie wiem, i nie silę się na słuszną odpowiedź. Dlaczego? Bo jesteśmy naprawdę rożne: zmienne jak wiatr, chimeryczne i tylko czasem wierne sobie i temu, czego nas w domu nauczono… Dajemy sobą manipulować i same chętnie innymi manipulujemy… Jednego jednak nie można współczesnej kobiecie zarzucić… – to fakt! Jak kochamy, to „na zabój”… do szaleństwa i bez granic. Dajemy życie naszym dzieciom, kochamy je i pielęgnujemy, przekazując to, co odebrałyśmy w darze z rodzinnego domu…A mężczyzn przewrotnie kochamy i niestety także zdradzamy … Życie!
MIŁOŚĆ JAK W STARYM KINIE
Kochaj ją namiętnie,
całuj jak W STARYM KINIE.
Niech nigdy w Twoim sercu
i męskich zmysłach
zauroczenie nią nie minie.            
 Bądź dla niej dobry,
czuły, szczodry, opiekuńczy
i jak ojciec dyskretny, i radosny,
by miłość w Was przetrwała
do następnej wiosny…
A nawet do gorącego lata
i śnieżnej zimy.
Pokaż niedowiarkom i światu,
że jesteś z nią niewiarygodnie szczęśliwy.  
 I trwaj w miłości, zamykając usta tym,
którzy nigdy nikomu dobrze nie życzą,
bo są przepełnieni żmijowym jadem
i zawistną goryczą!
10 czerwca 2018 r.
Vide: fot. pixabay

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?