Author

Dana

Browsing

Córce w Dniu Urodzin (bez komentarza) – liryka wyznania

Zanim
Cię urodziłam,
byłaś we mnie
światłem grudniowym
spoza kadru XX wieku.
Tęskniłam za Tobą.
Wypatrywałam Cię jak cudu.
Ósmego,
płaczem zwiastowałaś swoje życie,
zmieniając wyczekiwanie
w skopiowaną miłość…
Teraz jesteś,
w pierwszej i drugiej osobie!
Bywasz
radością i smutkiem,
i przekornie idziesz ku dobru…
Trwasz w zasięgu słów
(nie)wypowiedzianych –
zakodowanych w polsko-francuskiej
frazie,
choć kiedyś BYŁAŚ
POZA  wszelkim CZASEM.
Autor: Danuta Schmeling
8 grudnia 2019
 
WIERSZ RETRO
Lubiłam
zasiadać
przy okrągłym stole,
przy którym Mama
z wieczerzą na Tatę czekała,
gdzie zapach chleba
i gorącej strawy unosił się ku górze, a miłość w ciepłej –
kuchennej izbie (na piętrze)
z biciem mego serca
i myślami się przekomarzała.
Lubiłam
wpatrywać się w moich młodych rodziców,
by zapamiętać na zawsze Ich piękne oczy
i serca dobre, poczciwe.
Ręce szczodre –
kochane –
chętne do przytulania
i pomocy,
ciepłe spojrzenia, gesty wylewne jak rzeka,
a bywało, że czasem bardzo powściągliwe.
Lubiłam
także zabawki strugane przez Tatę
i rózgę przy wielkiej paczce,
i mikołajkowego – niebieskiego konika,
co bardzo chciał biegać w przydomowej zagrodzie,
próbował, choć wcale nie umiał brykać.
Lubiłam
także nasze Wigilie
i choinkę kolorową z „anielskimi włosami”.
Mamy głośny śmiech
i moje z Tatą zabawy na śniegu,
i długie – zimowe przejażdżki sankami…
PO  LATACH
Dzisiaj mi tylko wspomnienia pozostały,
fotografie i puste po Nich miejsca przy stole.
Wiele bym dała,
by raz jeszcze zasiąść z Nimi do wspólnej wieczerzy
i jak kiedyś poczuć się w objęciach Mamy i Taty,
niby male – bezbronne – pacholę.
Chojnów – Legnica, 1978 / 2019
 PERE LACHAISE
Wiatr
uderzył lekko w strunę błękitnej ciszy.
Słowami przechodniów
ożywił aleje wieczności.
Zatoczył krąg
nad grobem Oskara Wild’a,
by móc przywołać z mrocznej pamięci
epicką historię Doriana Gray’a
i jego autora
uwięzione w bezlitosnych
osądach epoki,
spragnione przebaczenia
oczy.
Paryż, 28 kwietnia 2019
Autor: Danuta Schmeling
 
SMUTNA HISTORIA
Kochał
ją tkliwą,
ufną miłością,
porannym błyskiem wschodzącego słońca,
smakiem tureckiej kawy,
wonią herbacianych róż;
bezdomnych ptaków podniebną akrobacją,
rozhulanego wiatru  śpiewem.
A ona obrzucała jego czułość zimną ignorancją,
jakby był w jej życiu jedynie wybrykiem natury,
potrzebą chwili – zaślepieniem –
znudzonej miłości  (niechcianym) cieniem, 
złem koniecznym.
Autor: Danuta Schmeling
 
 
Czym jest zło?  Zło jest stanem bezrozumnej działalności człowieka przeciwko sobie i innym ludziom, i jest to – według mnie – najprostsza definicja „piekielnej” cechy, która rujnuje w ludziach szlachetne dobro… – autorka bloga.
LIRYKA REFLEKSYJNA
„ZŁO”
To
zakłamane
ZŁO
osacza rozum,
niszcząc mądrość,
odrzucając wszelkie wartości.
Czyniąc z nas clownów:
z mężczyzny spolegliwą kobietę,
z kobiety wojującego mężczyznę.
To
zakłamane
ZŁO
rozrywa milczące sumienie
na krwawe kawałki,
drobniutkie cząstki,
żeby pozostawić w człowieczym sercu –
jego lustrzanym odbiciu –
emocjonalną pustkę,
a w (bez)rozumnej głowie
ponowoczesną –
cuchnącą –
bliznę!
To
zakłamane
ZŁO
owija się wężem
wokół prastarej Ziemi,
by bronić piekielnego stosu.
Bezbożne zło,
krzyczące w imieniu
zaślepionych pozorami dobra ludzi:
Nie chcemy harmonii,
chcemy pogańskiego –
ideologicznego chaosu!
Vide: fot. 1. – priv, i 2. – pixabay
P O E Z J A
1.
PRAWOŚĆ
kocha wolność
zgodnie z sumieniem,
bez koniecznych rytuałów
i ceremonii – zaklęć poetów i magów.
Nie ucieka od prozy życia!
PRAWOŚĆ
szuka Boga!
Unika okrucieństw:
podziałów i odrzucenia.
Pragnie Stwórcę czuć zmysłami.
PRAWOŚĆ
kocha człowieka
bez monopolizacji
szczęścia – manipulacji świata.
Tak po prostu ZA NIC!
2.
Znów
stoję w milczeniu,
zasłuchana w szept wiatru.
Niedościgniona w zapalaniu świateł
skostniałej przeszłości;
wilgotnej od żalu,
rozbłysłej skargą.
Znów
szlochem pustych miejsc –
w domu –
wołam:
Nie jestem niemowa.
W zamyśleniu płynę
do Was słowami,
choćby
na krótki czas!
Nie chcę – nigdy – o Was zapomnieć.
3.
Wczoraj zachwyciło
mnie życie
smakiem zielonego
jabłka –
żółtą jesienią
co drzemie w sadach,
parkach –
w koronach drzew
rozebranych (do naga)
z kolorowych sukienek
wiosny i gorącego lata.
Dzisiaj hołduję
słowom.
(Nie)wyspanym chwilom.
Harmonii
i miłości we mnie.
Ludziom,
którzy przywykli
do wirtualnej poezji –
tańca z gwiazdami.
Danuta Schmeling
Vide: fot.priv.

 

Mam przyjemność poinformować Państwa o projekcie pt.: A ja kocham MIKOŁAJA 2 – antologia dla dzieci, koszalińskiego Wydawnictwa KryWaj, który w postaci książkowej ukaże się  już niebawem na polskim rynku wydawniczym.  Są w nim także moje teksty… – autorka bloga.

Vide: *fot. / Wydawnictwo KryWaj
Trudy życia sprawiają, że często tracimy nadzieję, bo ktoś nas zawiódł, okazał się łajdakiem! Warto wtedy wziąć głęboki oddech i zawalczyć o siebie; o swoją godność i własne szczęście. Nikt za nas tego lepiej nie zrobi – jestem o tym na sto procent przekonana.
Ufaj ludziom,
choć świat kładzie Ci
pod stopy grube drągi
okute metalem.
Krzycz!
Wal pięścią w stół,
gdy przyjaciel okazał się być
podłym draniem.
Kochaj życie,
choć nigdy nie prosiłeś
o nie wcale.
I zapamiętaj,
sztuką jest tak żyć,
(z dnia na dzień, z roku na rok),
by nie stać się dla siebie wrogiem
ani stagnacji i złego losu cieniem!
Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot. priv.
Adelo,
to już sześć lat,
jak Twoje oczy zamknęła
zła godzina,
wiążąc usta bezdusznym
milczeniem.
Porami roku oddalając Cię
ode mnie,
przerwała moją szczęśliwą
egzystencję…
Tak było wczoraj!

 

Dzisiaj
mocno wierzę w nieśmiertelność
i…
przyniosłam Ci odrobinę życia
tkwiącego we mnie.
Modlitwę z mowy serca i duszy,
jęku wiatru i milknącego łkania.
 
Autor: Danuta Schmeling
Z natłoku uczuć
rodzi się miłość.
Z krzyku duszy,
co tęsknotą i …
bólem
szuka,
nie przebierając
gestami,
słowami.
A gdy zaistnieje,
Ona i On tężeją
czułością.
Dobrem,
co łączy ich usta
i życia bezdroża.
Z natłoku myśli
pisze się miłość
przyciągana ludzkim –
zakochanym –                                                                                                                                                                                  wzrokiem,
metaforami słońca
i deszczu.
Pogwarem liści,
spadających z lipy.
Buczeniem wiatru.
Jesiennej szarugi…
Autor: Danuta Schmeling
Nikt nie żyje z dala od wspomnień, z dala od świateł i snów. Oto jak można zaznaczyć swój i innych ludzi ślad w przestrzeni online – autorka bloga.
P R O Z A
         Przytulała do siebie wspomnienia, jakby bała się utracić wraz z minionym czasem kawałeczek siebie.  Zapach domu, który przypominał jej ukochaną matkę  i zapracowanego ojca. Tatę, który (z gniewem w sercu i na ustach) nigdy nie podniósł na żadne ze swoich dzieci głosu, nie skarcił przyganą ani klapsem. Teraz została z minionym czasem sama. Wewnętrznie przemieniona, poobijana przez pustkę po ojcu, którego kochała i podziwiała za skromność, powściągliwość i aktywność fizyczną ponad miarę… Kiedyś tato był jej bohaterem, wyrozumiałym i szczodrym, który kochał ją taką, jaką była. Nie wymagał od niej nieprzeciętności    i cenił za zwyczajność. Nie musiała go czarować inteligencją i urodą, bo dla niego była najukochańszą i najpiękniejszą córką na świecie.
Zbliżyła ich do siebie – po śmierci matki – jego starość, która widziana jej oczami była nieokiełznana, ale paradoksalnie piękna. Każda z bruzd na czole, policzkach i szyi przypominały jej o jego przemijaniu, a oczy pełne szarości i błękitu – tak zachłannie wpatrujące się w jej twarz – przypominały o mądrości, jaką nabył wraz z długim życiem i doświadczeniem.  Ceniła w nim nade wszystko skromność i brak skłonności do przechwałek. Wiele by dała, żeby móc mu spojrzeć w oczy, przytulić i ucałować jego siwą skroń oraz ręce pełne szczodrości i dobroci… Ale jego już nie ma. Opuścił ją, choć zawsze mówił, że nigdy tego nie zrobi… Zrobił. Odszedł bez pożegnania i zapowiedzi, że czas na niego; że pora wracać do domu, gdzieś tam, gdzie ludzkie oko nie sięga wzrokiem, a inteligencja nie obejmuje rozumem… A ona? Cóż próbuje po nieodżałowanych rodzicach zachować te wszystkie wartości
i  dobra, dzięki którym stała się kobietą. Jaką? Zwyczajną, bez mniemania, że jest lepszą od innych. Czasem zapłakaną, pełną tęsknoty za nimi i ufności, że nic tego czego nauczyli ją oboje, nie sprzeniewierzy, świadomie nie obróci w perzynę zapomnienia.
 
P O E Z J A
Tej nocy
nie wszedłeś do domu.
Rzuciłeś tylko
listopadowe spojrzenie.
i
zniknąłeś
ubrany w POPIELATOŚĆ.
SNU.
Uwięziony
w bezczasie minionego.
 
Autor: Danuta Schmeling
Vide: fot. pixabay