Ostatni dni są dla mnie, jak dla wielu ludzi,  okresem niebywałego zaangażowania się w  dom i rodzinę. Przygotowywania do świąt Bożego Narodzenia – spędzają mi sen z powiek… i te ciągłe pytania:  Jakie będą? Czy Ci, których ja obdaruję, będą z prezentów zadowoleni?  Czy święta spełnią życzenia i marzenia tych, którzy wraz ze mną usiądą do wigilijnego stołu? I tak jest od wielu, wielu lat.  Ale zamierzam coś z tym zrobić – zmodyfikować myślenie. Bo zdecydowanie za mało czasu poświęcam na sprawy duchowe. Na konfrontację z moim przeżyciami związanymi z tą sferą życia, która nas wycisza, wzmacnia i ubogaca od środka.  Czy zostanę  mniszką?  Nie! Raczej poetką – filozofującą. Zapraszając do czytania, dziękuję za kolejne polubienia mojego bloga i nowych –  wspaniałych Czytelników!  Pozdrawiam – Ocal słowa.

***

Ten wiersz
jest jak spróchniała kłoda. Wszystko w nim zbutwiałe od zgryzoty ciała,
miłości bez żaru ognia – skrzydeł anioła.

***
Palą mnie puste, wyświechtane słowa.  Ale nie chcę reinkarnacji,
chcę odnowy człowieczeństwa i myśli w sobie.

8 grudnia 2017 r.

Vide: fot. priv.

Author

Write A Comment