Majowe dnie, niby takie kwietne i radosne, od jakiegoś czasu nastrajają mnie pesymistycznie… Czemu? Pewnie zmęczenie ludzkiego materiału daje o sobie znać. Stąd ten wiersz pełen patosu i wewnętrznego – mojego smutku. Z kobiecą twarzą, lękiem przed nieznanym…

(…)

Boję się,
że gdy mnie nie będzie,
moje wiersze wyblakną,
staną się nieme,
niczyje!

Boję się,
że ukryte w nich drogowskazy
nie wskażą kierunku;
że staną się nieprzeczytane,
odseparowane od ludzi.

Boję się,
że w bezczasie się zawieruszę,
zawisnę w beztlenowej przestrzeni jutra;
w półtrwaniu – nicości – na krawędzi światów.
Dwóch ojczyzn: ziemi i nieba.

Bo… nic nie jest pewne. Nic nie jest stałe.
Nic nie jest wieczne.
Tylko strach – banał, zawadiaka.
Ekstrakt życia.

14 maja 2016 r.

Author

Write A Comment

Privacy Preference Center

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?