Kocham
swoje życie
z pewną uległością,
choć boję się nowego świata
bez “Bożego śladu”.

Śpiesząc s i ę
z kochaniem,
bo z czasem może być rozmaicie,
bez histerii czekam na swoją kolej,
deklarując czujność i gotowość na
happy end w wieczności.

A za rogiem ulicy
nieświęty Mikołaj
od kilku dni kusi świeckimi upominkami,
które opakowane w miłość są odbiciem
naturalnej świętości – dobra z Jego światłem.

Autor: Danuta Schmeling

Author

Write A Comment