Archive

Lipiec 2016

Browsing

1.
„Ostatni dzień życia”

Myślała,
że wróci do domu.
Uprzątnie jak dawnej mieszkanie.
Nakarmi kota „znajdę”.
Bogu – na dobranoc – powie: Dobranoc!
Niestety umarła o dziesiątej czterdzieści rano.

2.
„Myśli nieuczesane”

Od rana widzę Ciebie w moich myślach,
jakbyś Mamo żyła,
jesteś w nich taka radosna i szczęśliwa.

Od rana pobrzmiewa także w uszach moich Twoje żartobliwe wołanie:
E – tam, e – tam, moje kochanie – moja mała „Muszko”
i widzę, jak kładziesz swoje ręce na moje serduszko…

Gdziekolwiek teraz jesteś – w pokutnym czyśćcu czy też pięknym niebie –
pamiętaj, ukochana Mamo, modlę się za Ciebie!

3.

Oskarżam Twoją śmierć o totalną bezwzględność,
celowe ranienie ludzkich serc,
emocjonalną oziębłość!

4.

Pamiętam Twój zapach, ciepło rąk i prawdziwe oddanie.
Pamiętam nasze bolesne – ostatnie – spotkanie.

I mój strach,
że kończy się Twoje
i moje szczęśliwe życie
w duchowym i ziemskim dobrobycie.

5.

Módl się Mamo za mnie w swoim pięknym niebie,
żebym była zdrowa dla ojca – dla siebie…

Żebym mogła
jak dawnej wielbić swego Boga,
pisać swoje wiersze,
gdy ogarnia mnie trwoga i żałość po Tobie.

Módl się Mamo za mnie i za moją rodzinę,
bo bez Twojego wsparcia
po prostu zginę w morzu rozpaczy i samotności.
Proszę, pomóż mi,
bo nie chcę żyć w nieustannym żalu i okrutnej złości!

6.

To nie może być prawdą, że Ciebie nie ma.
Ty Mamo żyjesz inaczej – dla Boga – dla nieba!

7.
„Matczyne pożegnanie”

Mocnym uściskiem dłoni pożegnałaś mnie na zawsze Mamo!
Taka bezbronna wobec swego przeznaczenia.
A ja odwzajemniając uścisk Twojej kochanej dłoni – po dłuższej chwili – odeszłam w kąt,
żeby ukryć łzy i swoją bezsilność wobec tego, co nieuchronnie miało się zdarzyć.
Czy wiedziałam?
Czułam, ale jak niewierny Tomasz nie dowierzałam!

mama

16 – 19 stycznia 2014 r.
Vide:fot.priv.

Witam Państwa lipcowo, najszczerzej jak potrafię.

13150073_10154197276384265_1916309374_n

Ostatnie wydarzenia w świecie zmusiły mnie do intelektualnego rozedrgania i poetyckiego ustosunkowania się do rzeczywistości, która mnie z jednej strony raduje, z drugiej – przeraża. A miało być tak radośnie i pięknie, bo przecież czas kanikuły powinien nieść człowiekowi szczęście i całkowite wyluzowanie. Niestety ze mną jest jak z liściem na wietrze… Raz wzlatuję w niebo, raz lękliwie opadam. Oto efekt tego emocjonalnego rozedrgania.

1.
Wsiąkam w życie,
stając się coraz bardziej człowiecza.

Szukam szczęścia,
wolności.

Z sekwencji czasu:
sekund,
minut, godzin,
dni, miesięcy, lat – buduję teraźniejszość
a nawet przyszłość.

Zdalnie kocham tych,
którzy są ode mnie o pół kroku,
pół myśli, pół snu.

Bliskością dzielę się tylko z Nim –
Jemu powierzyłam siebie.

Wsiąkam w życie
obarczona codziennością.

Jestem.
Resztkami sił rozbijam się o czereśniowe drzewa,
o morskie fale – kalambury słów –
obrazy wyobraźni…

19 lipca 2016 r.

13775551_1192337784163368_6150588648814981766_n

2.

„Atak”
Czternastolipcowa tragedia stała się głośnym łkaniem
bezbronnych ludzi – jawną bezsilnością.

Mieszając się z tłumem –
z niedowierzaniem i przestrachem –
uległa zbiorowej dezorientacji…
Czy można było coś zrobić?
Nic. Ironia losu!

17 lipca 2016 r.

3.
Odchodzimy w nieznane…
A gdy jesteśmy na miejscu, milczymy,
jakby nam celowo zakazano!

Z nikim żadnego kontaktu i tak przez wieki.
W cieniu życia –
w blasku wspomnień…

05 lipca 2016 r.

4.
Życie
jest świętością!
Czasoprzestrzenią,
gdzie codzienność przeplata się ironicznie z:
rytmem serca i oddechu,
porannym – letnim lub jesiennym – deszczem,
liśćmi tańczącymi na wietrze,
smakiem czerwonego wina (Bordeaux),
zapachem ukochanego mężczyzny,
makowo-chabrowej łąki,
sosnowo-brzozowego lasu i morskiej bryzy;
bajdą o miłości tężejącej pod naporem rozwiązłych słów
i spragnionych dotyku palców,
modlitwą o pomyślność i lekką, bezbolesną śmierć.

Życie jest moim osobistym dobrem,
placem boju o przetrwanie, cokolwiek to znaczy,
jeśli w ogóle znaczy!

– A czym jest Ziemia?
– Ojczyzną ojczyzn…
Miejscem ludzkiego przeznaczenia i losu.
Przedsmakiem wieczności.

03 lipca 2016 r.

5.
To nieprawda
że nasza PRZESZŁOŚĆ na zawsze odeszła!

Ona jest ciągle we mnie i w Tobie
nie umarła –
po kościach się nie rozeszła –
i ma się doskonale!

Anioły mówią,
że stała się recenzentką,
jakby była od tamtej chwili wyzwoloną i świętą,
damą retrospekcji
– rekonstrukcji zdarzeń –
moich i Twoich niezwyczajnych marzeń –
pragnień na wyrost.

01 lipca 2016 r.

13718559_1190825144314632_1792583314907405257_n