Archive

Wrzesień 2014

Browsing

Panowie!
Mężczyzna nie musi być nazbyt piękny,
byle był dobroduszny i mądry,
pogodny i życzliwy
dla wybranej przez siebie kobiety tkliwy
i w miłości naprawdę szczerze oddany,
romantyczny, skromny  po prostu Wspaniały.

W każdej drodze jest sens,
w każdym pocałunku jest sens,
w każdym rozstaniu też jest sens…
Jedynie w śmierci pożegnaniu nie ma sensu.

***
Dojrzałość jest tym piękniejsza,
im piękniejsze są: miłość i życie.

***
Miłość,
nawet, jeśli rozświetlona jest zachodem
dzisiejszego teraz i cudownego wczoraj,
zawsze ma jakiś radosny początek i jakiś smutny koniec…

   Miłość – wspólny los kobiety i mężczyzny, i mądrość wraz z pokorą, które przychodzą wraz z wiekiem.

Jak dobrze, że w życia drodze jesteś przy mnie
i, że zasypiając przy Tobie,
nie muszę bać się nocnych koszmarów,
złych mocy – przemocy życia.
Absurdów dnia, które zaskakują,
niszcząc ludzką radość…
Jak dobrze, że przy Tobie nauczyłam się bycia kobietą,
czyli sobą,
że nie muszę być li wyłącznie
Twoją przypiętą do garnituru ozdobą,
bo mam swoją godność,
wolny umysł
i naturalne prawo do osobistej wolności,
właśnie dzięki MIŁOŚCI.

I za tę mądrość, i wspólną wędrówkę życia
bardzo Ci – D*** – dziękuję,
choć czasem wbrew logice miłości
idąc po rozjeżdżonych – ubłoconych drogach,
niepokornie się buntuję…

 Jesień jest czasem wspominania lata i osób, które w jakiś szczególny sposób wpisały się w historię naszego życia…

Stoisz w cieniu płaczącej brzozy
zasłuchana w ciszę…
Wpatrując się w grafitowe niebo,
segregujesz wspomnienia,
które wywołują na Twojej twarzy wesołość…
A o zachodzie słońca
z ostatnim oddechem wieczoru odchodzisz,
udając się w ślepą uliczkę jutra…

 

    Wszystko na tej ziemi ma swój czas. Czas trwania i przemijania – przeistaczania się w proch i w odwieczne Słowo, którego zasięg i oddziaływanie jest tak wielkie, jak wielka jest miłość Boga do człowieka… Stwórcy do stworzenia!

Skądkolwiek przychodzisz,
obejmij świat:
wiatrem,deszczem, refleksją – ciszą w sobie
i garścią zasuszonych wspomnień.

Z rwących nurtów życia uczyń samotnię,
a z zamyślonych myśli człowieczych zbuduj teatr
jednego aktora i jednego widza.
W trzech odsłonach: wiary, nadziei i miłości
pokaż ludziom, czym jest PRZEMIJANIE…

 

    Los wędrowca wpisany jest w biogram wielu Polaków i tych starszych, i tych młodszych, których rożne okoliczności życia porozrzucały po wielkim świecie…To Im poświęcam ten wiersz pt. ” Może to Twoje życie?” :

Nieludzki czas pozbawia moich rodaków lokalnych ojczyzn.
Każe im, gdzieś na peryferiach wielkiego świata,
zaczynać wszystko od zera.
Bezdusznie wodzi na pokuszenie,
sugerując, by wiedli za obopólną zgodą los emigranta…
Może to Twoje życie?

Do M***
Ciepłymi rękoma dotykasz jutra,
które nie daje się obłaskawić słowami ani nadzieją.
Ale Ty nie dajesz za wygraną.
Jak spłoszony ptak próbujesz wyjść z ram obrazu:
marazmu i czarno-białej egzystencji…
i wytrwale pełzniesz przez drogę życia podwijającą się
lekko pod dywan niepewnej przyszłości…
W trzepocie skrzydeł szukasz spokoju
i bratniej duszy,
która jak Ty wzleci w niebo bezpiecznej wyobraźni.

    Czym jest wolność? Jaką powinna być wolność? Dla kogo jest zarezerwowana wolność? Retoryka tych pytań jest niebanalna, ale czy uzasadniona?

Domorośli poeci nie potrzebują otuchy,
wyciągają wiersze zza pazuchy
i bałamucą ludzi słowami,
które w żadnym wypadku nie są ociężałe…

Domorośli poeci od czasu do czasu bywają niemrawi,
jak zdziczałe uczucia.
Puści, jak klatki po papugach
i innych ptakach fruwających po wrzosowym niebie,
żyjący w niedosycie wolności – miłości potrzebie…

    Wspomnienia  bywają różne, dla wielu z nas mają ogromne znaczenie, szczególnie wtedy, jak chodzi o wspominanie tych, którzy bezpowrotnie przeminęli…Bywa jednak, że zbyt częste kontemplowanie życia i wspominanie nieżyjących prowadzi na skraj przepaści, której na imię wyalienowanie…Stąd ten wiersz:

Nie uciekam od wspomnień.
Przykryłam je tylko na jakiś czas purpurowym szalem
i jesiennymi wrzosami,
żeby nabrały dystansu do przeszłości
i zyskały na wykwintnym smaku,
niczym wino rozlane w zielonkawe butelki,
a także w pękate – dębowe beczki.

Zapachem brzozowego zagajnika
i kasztanowego pola próbuję oswoić szarą codzienność,
by wpasowała się w ramy jesieni, którą uwielbiam.
To prawda:
uśmiechem ludzi i pięknem natury rekompensuję sobie żałosną nijakość,
której karłowate kształty budzą we mnie wątpliwość,
że życie jest atrakcyjne…