Archive

Grudzień 2014

Browsing
Refleksyjnie po świętach…
***
Ciosa nas życie z ostrych krawędzi
niepewności – porowatości krnąbrnego ciała.
Syczący ból.
Nad nami tylko niebo.
Chleb na stole zmieniający
smak pod wpływem emocji,
mówiący głosem miłości. Powszedni,
ale niecodzienny – paradoksalnie łapczywy.
Kromka czułości i okruchy dostatku porozrzucane
tu i ówdzie – nostalgia, uczucia – zaszeptane wyznania
i łzy rozproszone na odległość pustki.
W głębi serca tryumfująca radość –
przyrodnia siostra czasu.
Upersonifikowane szczęście – fortuna.
Ruletka i kości – talia kart i …
Oszlifowane
i wypolerowane do białości życie.
Miłość: On i Ona.
Wspólna przyszłość
z teraźniejszością za trzy grosze.
Wielka wygrana czy może przegrana?
 

??????????
Wiele razy w okresie świąt Bożego Narodzenia, zastanawiam się nad istotą Jezusowej miłości do człowieka… Zakresem jej bezinteresowności, skutkami i  naszego w niej udziału…

***

W betlejemskim żłóbku na sianku,
na sianie leży świata Kochanie.
Jezusek mały,
człowiekowi sercem oddany.
Mesjasz – Syn Boga Żywego
dawno ludziom przyobiecany,
kochający bezgraniczną miłością człowieka,
który na niego od wieków czeka.
Ale czy świat Mu kiedyś za dobro, dobrocią i miłością odpłaci?
Tego nie wie żadna z sióstr ani braci!

??????????

Poetyckie życzenia:

Dzielę się dzisiaj opłatkiem miłości
z każdym Czytelnikiem moich
skromnych wierszy,
życząc Im wszystkim wszelkiej dobroci,
zresztą nie po raz pierwszy.

Zatem: niech Wam betlejemska gwiazdka
w sercach jasno świeci,
wzbudzając w Was radość
jak u małych dzieci.
Byście byli na co dzień zawsze szczęśliwi –
i dla siebie, i bliźnich dobrodusznie mili.

By czułości przy wigilijnym stole nikomu z Was nie brakowało,
radosnego kolędowania też nie było mało.
Byście w objęciach Jezuska małego przez chwilę trwali
jak wtedy, gdy byliście zupełnie mali
i teraz, gdy życie Was odrobinę przygniata,
bo jesteście w drodze poszukiwania miłości,
drugiego człowieka – siostry, brata…

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i do siego 2015 Nowego Roku!

By nikt nie czuł się w Święta Bożego Narodzenia niepotrzebny i samotny!

***

    Wszystkim osamotnionym, opuszczonym i zapomnianym ofiaruję ten skromny wiersz, by miłość w Was trwała i zawsze przy Was na co dzień była…

„Chwilo trwaj…”

Jezus w świętą, minioną noc,
w bezbrzeżnej przestrzeni domowego zacisza
pobłogosławił każdego Człowieka.
On – Król świata pochodzący z biblijnego Nazaretu
cichy i pokorny, cierpliwy w czekaniu,
zatopiony w miłości do ludzi
ofiarował im Siebie
i nadzieję na lepsze życie i pokój!

    Okres Bożego Narodzenia przypomina mi moje szczęśliwe dzieciństwo, młodość i dorosłość zatroskanych, kochających rodziców, brata i najbliższych krewnych… Oczywiście w centrum tych cudownych wspomnień nie może zabraknąć mojej rodziny: męża, dzieci, wnuczki, a także znajomych i przyjaciół…

***
Jezus – Bóg się rodzi
na świat w grudniową noc przychodzi
z miłością dla ludzi niepojętą,
nadzieją dla świata świętą,
że ludzkie życie ma sens,
przemijanie ma sens,
i nasze, i świata zbawienie ma sens…

24 grudnia 2014 r.

    Rzeczywistość miesza się z tęsknotą i wspomnieniami, a taki jest tego efekt:

Wsiadła do autobusu
i przyjechała do mnie dzisiaj (we śnie) prosto z nieba…
Zasępiona, jakby nieobecna –
nabrzmiała od smutku i tęsknoty.
Milcząca,
czasem i miejsce ode mnie oddalona.
Ona – moja Mama.

IMG_8999

    ” Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła cierpieniem ostrygi.” – Heinrich Heine… Nic dodać, nic ująć.

***

Tyle wspomnień odeszło poza granice teraźniejszości:
moje dzieciństwo i kilka osób, które kochałam,
wszystko prawie przeminęło,
tylko ja zostałam.
Czując się osaczona przez codzienność,
banalność życia,
zwyczajność, która jest nijaka,
aby być sobą –
muszę uciekać do świata,
gdzie słowo z rymem harcuje,
śmieje się,
kocha, nie intryguje, nie zdradza
miłości sprzyja, ludziom doradza,
jak dobrze i pięknie żyć,
żeby szczęśliwym wiecznie być.
Mój Boże!
Właśnie takiego świata mi trzeba, Ciebie
i Twojego ziemskiego – niezwyczajnego,
poetyckiego nieba!

    Czy jest dla mnie poezja? Przystanią  miejscem, gdzie moje serce cumuje… Życie moje.

***

Na lewo od życia jest żenująca pustka
uformowana z pustych myśli.
Po prawej – czyjaś tęsknota spowita czarem
imaginacji.
Wielokulturowy twór fascynacji bytem –
niezłomna ars poetica z „Listu do Pizonów” Horacego
rozmiłowana w ludziach i sztuce.

13 grudnia 2014r.

    Ojciec to największy dar nieba, podobnie jak matka, ale jeśli ma się już tylko Jego, wartość tego daru rośnie z każdym dniem coraz bardziej.

***

Tato,
uczyłeś mnie kiedyś,
jak mam żyć,
by nie musieć odwracać głowy
od swego odbicia w kryształowym lustrze.
Pokazałeś,
jak kochać,
by oswajanie miłości nikogo nie krzywdziło
i boleśnie nie obijało.
Wytłumaczyłeś na czym polega ludzka prawość,
to naprawdę niemało.
A od ponad roku uczysz mnie,
na czym polega godne – nieuchronne – przemijanie,
choć tej lekcji nie umiem pokornie zaakceptować,
staram się jednak życia za to nie strofować,
bo szanuję Twoją siwą skroń i spracowane ręce,
i Twoje Ojcze szczodre serce – przymioty ciała i ducha,
wyzłocone miłością.
Ojcowską, jedyną w swoim rodzaju mądrością
i wspaniałomyślną troskliwością.
12 grudnia 2014r.

    Sentymentalna podróż  w przeszłość nakierowała mnie na wspomnienie moich ukochanych Uczniów ze Szklarskiej Poręby, to im poświęcam ten wiersz:

***

Byliśmy ze sobą na dobre i na złe.
Ja przed, Wy po drugiej stronie ławki.
Zawsze otwarci na intelektualny pojedynek ze mną,
a ja na Wasze cięte riposty i słowa.
Na co zawsze byłam gotowa.
A potem razem szliśmy krętymi drogami literatury,
po drodze mijając przeróżne zasadzki i dziury
i zapadliska gramatyki, i ortografii.
Ech, to były czasy – szkolnej choreografii.
Scenariusza, w którym grałam pierwsze skrzypce,
dając Wam przyzwolenie,
byście doszli po nitce do sukcesu kłębka.
Taka była z mojej strony przynęta,
którą chętnie łapaliście.
A potem były nagrody, tkliwe pożegnania,
powroty i kolejne ze szkolnym życiem zmagania…
i kłopoty…