Archive

Sierpień 2017

Browsing

Wszędzie pełno i mało Ciebie

20840967_1594277793969363_1528106467263498412_n

Jak sięgam pamięcią wstecz w moim domu Mama często wspominała przeszłość, szczególnie swojego nieżyjącego ojca, który osierocił Ją, gdy była małą dziewczynką. Nawet wtedy gdy po wielu, wielu latach sama stała nad przepaścią oddzielającą Ją od życia i śmierci, mówiła o swoim tacie…
Gdy zmarła, pomyślałam: Są już razem: szczęśliwi, pozbawieni ciężarów własnego losu. Ona, dziadek, babcia i Jej rodzeństwo. Wszyscy! Tacy bliscy, a jednak dalecy i tajemniczy.
A mnie pozostała tęsknota przeplatana wspomnieniami o minionym świecie oddalonym o kilka sekund drogi stąd. Kilka oddechów, mgnień powiek, uśmiechów i czarno-białych zastygłych w pozie bezruchu fotografii. Czemu o tym piszę?
Bo czuję w sobie drętwą pustkę po kochanej Mamie, PUSTKĘ, która dopada mnie w sposób obezwładniający…Mącący umysł i emocje. Nie lubię tego stanu. Ale nie mam wyboru, kocham, wspominam i cierpię.

1.
Czwarty raz z rzędu
stoję na Wzgórzu Wspomnień
sama.

Spoglądam na przeszłość,
ale z góry widok jest niewyraźny,
tło zamazane,
jakby odrealnione. Bez duszy.

Próbuje dociec:
Dokąd odeszłaś, Mamo?
Dlaczego wygaszane są we mnie
dźwięki Twego głosu?
Czemu zgodziłam się,
żeby pod kamienną płytą
zamknięto Cię bezlitośnie,
bez prawa do sprzeciwu?

Ty rozumiałaś lepiej.
Byłaś mądrzejsza. Ja tak nie umiem.
Nie potrafię!

2.
Sierpień zapachem lubczyku
i wiatru przypomina mi Ciebie,
choć jesteś miliardem gwiazd i gwiazdeczek
oddalona ode mnie…
Żyjesz!
Jesteś blisko!

Ja Cię widzę sercem,
dotykam, przytulam swoją tęsknotą –
wtedy nie czuję się półsierotą.
Jestem pocieszona!

Ale gdy łzy zacieniają mi pole widzenia,
oczy swe do Matki Boga wznoszę
i o pomoc proszę:
na dzień dobry i na do widzenia.

Tak się mój świat bez Ciebie, Mamo, zmienia.
Jest szary, ale piękny,
wspomnieniami przesiąknięty.
Wspólny: mój i Twój!

27 sierpnia 2017 r.

Vide: fot.priv.

Topografia miłości

20842207_1594277617302714_6255444422092080118_n

Panie i Panowie, czytelnicy bloga Ocal słowa, dzisiejszego dnia będzie krótko, by nie zabierać Państwu sporo czasu i nie odrywać od ludzi, których Państwo kochają. Proponuję wiersz pt.: „Spacer po linie” i życzę miłej soboty, i niedzieli. Pozdrawiam, jak zawsze, witając nowych subskrybentów, których ciągle przybywa. Dziękuję!

„Spacer po linie”

Pniesz się po linie życia w górę,
karkołomnie.
Wybrałeś niełatwą drogę,
ale nie rezygnujesz!
Potajemnie
kradniesz chwilom namiętność,
a czyimś oczom blask.

Odsuwasz od siebie
niezawinioną samotność.

Obciążony winą Adama i Ewy
słowem zachęty
przeciągasz Ją na swoją stronę,
by zanurzyła swe usta
i ciało w napoju miłości –
oceanie marzeń.

Odwracasz głowę
od niedoskonałych dzieł,
zaginionych światów,
nadpalonych czasem wspomnień.

Schlebiasz teraźniejszości…
Dlaczego to robisz?
Bo Ziemia
to dobre miejsce,
żeby żyć i kochać
TERAZ!

25 sierpnia 2017 r.

Vide: fot.priv.

Jesteśmy antropoidalni!

Życie zanęca świat i nas pokusami. Jesteśmy zagubieni, bo wybory bywają trudne i nieprzewidywalne w konsekwencjach. Ale jeden wybór, jak żaden, sprawdza się na 99,9% – to miłość i wspólne życie z „PODMIOTEM” naszego kochania i pożądania intelektualnego, i cielesnego, nie udawajmy, że tak nie jest. Marzymy o miłości, choć bywa trudną, wymaga od człowieka cierpliwości, czasem wielu wyrzeczeń i poświeceń. Warto jednak zaryzykować, by poczuć siłę tej miłości i być spełnionym – spełnioną w wędrówce przez meandry ludzkiego życia. By płynąć do Edenu.

1.
Od lat płynął z Nią
na drugi brzeg wspólnego życia.
Łodzią wyściełaną kaszmirem miękkim
i miłym w dotyku,
pięknym jak słowa – miliardy słów i galaktyk.
Szukał w Niej doskonałości najczulszej.

A ona?
A ona obnażała przed nim nikłość
i kruchość miłości,
która w nich dojrzewała.
Sercem obejmowała jego pragnienia,
zaś myślą i fantazją lewitowała poza Nim i sobą,
by ujrzeć świat,
którego oboje nie znali.

Wybrańcy Boga!
Zależni od wskazówek zegara.
Przybliżający się wiekiem do Ojczyzny ojczyzn.
Niepospolici, a jednak swojscy…
Antropoidalni!

22 sierpnia 2017 r.

Zakręt śmierci

20954059_1595956027134873_3475199049865093049_n

Ostatnie wydarzenia w Barcelonie odebrały mi radość z letniego wypoczynku. Znów terror i śmierć zbiera żniwo, a Europa udaje, że coś z tym robi. W żałobnym geście oklasków, zupełnie przeze mnie nie zrozumiałym, solidaryzuje się z ofiarami, przymykając oczy na problem z islamizacją; Europa zaślepiona i wynaturzona pozorną nowoczesnością i braterstwem tam, gdzie go nie ma i nigdy nie będzie. Ale oczywiście Państwo nie muszą się ze mną zgadzać. To wyłącznie moje zdanie. To światu poświęcam dzisiejszy wiersz, by odnalazł w sobie mądrość i nie dawał sobą manipulować, by odnalazł wartości, które sukcesywnie gubi… Pięknej i radosnej niedzieli Państwu życzę!

1.

Świecie mój!
Życzę Ci niedzieli dobrej –
błogosławionej!
Bez koszmaru terroru na deptaku,
w kawiarni –
prawdziwie po ludzku omodlonej.

Byś był bezpieczny,
a ludzkość wreszcie zmądrzała.
Pokój i miłość za przywilej miała.

By człowiek nie musiał (spacerując)
z lękiem oglądać się za siebie,
by kochał i szanował Boga
i po wielokroć ciebie,
anonimowy człowieku,
mylący dobro z okrutnym złem,
zaślepienie z oświeceniem…
Obojętność z troską o życie,
o byty zrównane z niebytem.
Siejący zbutwiałe ziarno nienawiści –
wyrachowanej miłości.
Zapatrzony w mamonę
i pozory współczesnej nowoczesności.

Świecie mój!
Szczęścia Ci życzę,
byś trwał do końca w przewadze światła
i rozumu.
W miłości dobrobycie!

20 sierpnia 2017 r.

Vide: fot.priv.

Dywagacje, mądre słowo!

DSC_0498

Szukanie przyczyn ludzkich niepowodzeń do niczego dobrego nie prowadzi, jeśli przybiera formę udręki. Ale w poezji tego typu dywagacje są dopuszczalne. Dlatego, jak mnie nachodzą krucze myśli, sięgam po moje doświadczenia i myśli, i dywaguję, zatapiając się w bezczasie… Z jakim efektem, poczytają i przekonają się Państwo sami. Przed wyjazdem na króciutki wypoczynek – pozdrawiam. Do rychłego zobaczenia!

Świat mógłby być paralelą nieba,
stanu lekkiego ducha,
którego w ludziach dawno już nie ma.

Świat mógłby być skarbcem
pokładanych nadziei w czystej i mądrej miłości,
ludziach pędzących myślą do gwiazd i Boga
bez obciążeń sumienia –
pochmurnych chwil goryczy i wyobcowanej samotności.

Świat mógłby być bardziej czuły,
bez nonszalancji, zgryzoty i niedowładów życia.
Pustki w sercach człowieczych
trwającej przez lata, bez łask niezbędnych do przeżycia… –
chwalebnego – z marazmu – zmartwychwstania,
na polecenie niebieskiego Pana.

14 sierpnia 2017 r.

Vide: fot.priv.

Tuba, tubie nie jest równa…

Moje życie nie jest dzięki pisaniu w odwrocie. Nie ogarnia mnie ani marazm, ani nieokiełznana bezradność czy smutek, choć nie jestem w momentach zawieruch, nazbyt operatywna, bo paraliżuje mnie strach i panika. Na szczęście los dozuje mi takie atrakcje z rozsądkiem, bez obciążeń dla ducha i mojej psychiki. I chwała Bogu!
W ten niedzielny poranek zaproponuję Państwu dwa wiersze napisane dzisiaj i wczoraj. Każdy tematycznie inny. Pierwszy o surrealistycznym śnie, drugi – o elitarnej i pospolitej wierszomanii. Życzę słonecznej, bezdeszczowej niedzieli. Kłaniam się!

1.

„Surrealnie…”

Lecę ponad ziemią,
spoglądając na życie z góry.

Wiatr znosi mnie
na chmurny brzeg nieba.
A ja chcę do ludzi,
do swojego domu.

Jestem?
Kim jestem?

Sobą jestem!

Wiatrem.
Falą morza.
Muzyką.
Szelestem osikowych liści.
Czasem w bezczasie budzika.
Miłością obdartą z miarowego oddechu.
Zbiorem niemych fotografii.
Słowem oderwanym od czarnej ziemi.
Flakonem fiołkowo-jaśminowych zapachów wiosny.
Tajemnicą beznadziei w nadziei.
Obudzonym świtem.

12 sierpnia 2017 r.

DSC_0663

2.

Są wiersze skromne
i mądrością poety, i życia nadęte,
mówiące o tym i owym – emocją zacięte.

Ale poławiacz słów, epitetów i rymów
tego przecież nie wie,
które są w piekielnej pułapce,
a które w pierzastym niebie.

Są frazy gorzkie i frazy słodkawe,
w piwne butelki przez życie i lato rozlane.

Są sukcesy poetów spektakularne
i przemilczane – małe.
Miarą ludzkich zmysłów i języków zaszeptane,
wycenione – obgadane.

Ale poławiacz słów, epitetów i rymów
tego przecież nie wie,
które są w piekielnej pułapce,
a które w pierzastym niebie.

A puenta tego wywodu może być taka:
Poezja, jak życie, bywa pstrokata!

13 sierpnia 2017 r.

Vide: fot.priv.

Czy życie może zabić?

20479541_1573755206021622_3171535461124838490_n

Pytanie skądinąd dziwaczne, ale prawdziwe…Czy życie może zabić? Życie może zabić i czyni to niezmiennie od wieków. Pomaga mu w tym człowiek, natura, polityka.
Choć jest piękne, dobre, nieznośne i złe – kochamy je bez względu na konsekwencje. Walczymy o nie bojaźliwie, by trwać, choćby w marazmie samotności i opuszczenia.

P O E Z J A

1.

Życie:
cichy rytm serca i zegara.
Słowa wyuczone,
pospolite.
Miłość jakby nie z tego świata.
Noc i dzień,
smutek i radość naprzemiennie.
Życie:
kreator losu –
cichy zabójca człowieka.
I mogłabym tak bez końca…
Ale po co?

2.

Żyję.
Znów zauroczy mnie dzisiaj człowiek,
ulica, ptaki, nurt rzeki.
Rozczaruje czyjeś cierpienie…

Płynę jak wczoraj chwilą.
Mechaniczne wskazówki też płyną.
Heraklit nie przesadził: Panta rei!
Reżim filozofii?
Ależ skąd!
Świadomość przypływów i odpływów.

Vide: fot.priv.

Czy to jest pasja?

20622198_1580102905386852_6190221164263315618_n
Systematyczne pisanie przeze mnie bloga – nie przeczę – zajmuje mi trochę wolnego czasu, ale czego nie robi się dla Czytelników i przyznaję – dla samej siebie. Czy jestem ofiarą pychy? Mnie się wydaje, że nie! Więc jak nazwać samostanowienie w sieci? Te i inne pytania męczą mnie od kilku dni, bo skupiona ostatnio jestem na swoim wewnętrznym życiu… i dokonaniach, i doszłam do wniosku, że znam przyczynę tego uzależnienia. Jestem niepoprawną marzycielką, grafomanką – poetką, pisarką, pamiętnikarką, ba! – blogerką nawet, choć żadną z tych przypisywanym mi przez życie ról nie traktuję wyjątkowo i pejoratywnie. Dlaczego? Bo przede wszystkim jestem kobietą! Jak wiele kobiet w moim kolorowym i zróżnicowanym „poglądowo”, i ideologicznie kraju.
A może mam kompleksy i potrzebuję nieustannego komplementowania? Hmm, kiedyś je miałam. Jak każda dorastająca „smarkula – nastolatka”, ale stając się dorosłą, bardzo szybko nauczyłam się, że to, co we mnie liche – niedoskonałe – nie dyskwalifikuje mnie jako człowieka w wielkim świecie. Pewnie, że ranią mnie cudze złośliwości odciskające ślad ma moim sercu, ale staram się nie przywiązywać do nich szczególnej wagi… Owszem, przyjmuję do siebie krytykę, pod warunkiem, że jest uzasadniona i merytoryczna. W innym przypadku traktuję ją jako lapsus obyczajowo-słowny i tak staram się, póki żyję, funkcjonować. Szkoda mi czasu na dociekanie, co „autor/autorka miał/mieli na myśli”, pakując mnie na emocjonalną minę. Nie żebym była zbyt pewna siebie. Co to, to nie! Ale chcę żyć w komunii z ludźmi, cieszyć się każdą chwilą i dniem, bo przemijam czasem.

1.
Życie
wzięło czas w niewolę.
Czy to Ty?
Wskazówki zegara przeczą zniewoleniu.
Słowo pod Piłatem milczące.
To nie Ty!

4 sierpnia 2017 r.

2.

Uwaga! Uwaga!
Chwila sekundą przemija!
Świat wiruje, dzieląc pokolenia!
Zamyka im powieki,
niestety na wieki!

5 sierpnia 2017 r.

Vide: fot. priv.

Echa… POWSTANIA WARSZAWSKIEGO!

Moja wielką słabością jest sentymentalizm. Uwielbiam historię mojego pięknego kraju i bohaterskiego narodu. A Powstanie Warszawskie i jego heroizm zawsze mnie bardzo wzrusza i nastraja patriotycznie. Dlatego napisałam wiersz dla UPAMIĘTNIENIA Jego bohaterów…

P O E Z J A

„1 sierpnia 1944 – 2017”

I ja pamiętam o tamtym lecie,
Chwale Polaków, śmierci i poecie,
Co w Pałacu Blanca oddał ducha Bogu.
Jak wielu przed nim,
Co zginęli w boju…

I ja pamiętam o jęku Warszawy,
Zbrukanej krwią swych wrogów i synów
Na barykadach chwały.

Pamiętam o syneczku,
Co go od matki jego oddzielili,
Dali karabin do ręki,
By walczył…
Byśmy jako naród przetrwali i żyli.

By Warszawa z gruzów
Jak Feniks z popiołów powstała
I sławą swych dzielnych żołnierzy – mieszkańców
Po wsze czasy WOLNOŚCIĄ jaśniała.

I ja pamiętam o stuletnim generale,
Którego świadectwo miłości Ojczyzny jest wzruszające
I niemałe…

Pamiętam o Jego żołnierzach,
Których miłość do Polski śmiercią się stała.
Na zgliszczach Warszawy upadła,
Choć naprawdę POWSTAŁA!

1 sierpnia 2017 r.